Instagram RSS Feed

Renowacja stołu Art Deco (etap I)

6 sierpnia, 2013 by Aneta

Wydaje się, że polski rynek antykwaryczny jest wciąż bogaty w ciekawe oferty sprzedaży wiekowych mebli i przedmiotów. Na różnego rodzaju portalach internetowych, giełdach, w komisach czy galeriach, dawnych sprzętów, głównie przywożonych z zagranicy, jest na prawdę co nie miara. Mimo to, poszukiwania tego wymarzonego i odpowiedniego do naszego domowego wnętrza egzemplarza trwają często latami…

Tak też było w przypadku stołu którego renowację właśnie zaczęłam robić. Model poszukiwany przeze mnie od dłuższego już czasu a kupiony teraz zupełnie przez przypadek. I choć nie jest on specjalnie wyjątkowy, żaden z niego projektowy egzemplarz, wręcz typowy dla stylu Art Deco (podobne widuje się dość często), to swoim oryginalnym rozmiarem i masywnym kształtem przypasował do mojego niewielkiego wnętrza idealnie.

Stół którego używam obecnie też jest okrągły i orzechowy w typie mebli Art Deco, ale wykonany już w latach powojennych. Mimo, iż nie jest oryginalnym klasykiem z lat 30-tych, to bardzo go lubię za lekką i niewielka formę. Niestety z racji swojej niedużej średnicy (90 cm), ma też skromne możliwości rozłożenia (jeden 50 cm wkład łamany i chowany do środka daje po rozłożeniu 1,40m), stąd też nie sprawdza się przy większej liczbie osób, bo środek blatów jest za mały. Wnętrze gdzie stoi też ma swoje ograniczenia, dlatego nie mogłam sobie pozwolić na zastąpienie go podobnym egzemplarzem o najbardziej uniwersalnym i popularnym rozmiarze śr. 115 cm / 120 cm, których na rynku antykwarycznym jest wciąż dość duży wybór. Optymalnym i poszukiwanym stołem stał się więc dla mnie model o średnicy 100 cm, z dodatkową możliwością powiększenia o 60-8o cm, który na co dzień nie zabierze za dużo miejsca a po rozsunięciu spełni funkcję stołu jadalnianego.

Mój nowy nabytek to stół w stylu Art Deco z końca lat 30-tych XXw. (Polska), okleinowany orzechem, o konstrukcja sosnowej, rozsuwany. Wymiary: średnica 100 cm + dodatkowa przestrzeń 80 cm po rozsunięciu, wys. 78 cm. Nie zachowały się niestety dodatkowe blaty rozkładania (z racji rozmiarów nie mieściły się do środka i były trzymane oddzielnie, dlatego pewnie zaginęły), ale dorobienie nowych nie będzie stanowiło dużego problemu. Dodatkowo, stół oryginalnie wykończony został jakimś dobrej jakości lakierem, który przez lata intensywnego użytkowania uchronił drewno przed większymi uszkodzeniami przyjmując na siebie wszelkie rysy czy zadrapania. Dzięki temu fornir na nogach i blacie nie uległ zniszczeniu i po wyczyszczeniu odsłoniła się równa płaszczyzna z wzorzyście ułożonym wzorem*. Poza niewielkimi wyszczypaniami i drobnymi przetarciami kantów na zaoblonych nogach większych uszkodzeń w stole brak. Cała konstrukcja jest stabilna i nierozchwiana, dodatkowo w całości rozbieralna i łatwa w transporcie (nogi skręcane są krzyżakowo na środku jedną, masywną śrubą). Czas więc przystąpić do prac. Po przeszło 70-ciu latach używalności mebla należy mu się solidna i gruntowna renowacja.

*w przypadku stylu Art Deco to właśnie starannie położony, wzorzysty fornir orzechowy nadaje meblom charakteru i odpowiada za oryginalność i stylowe piękno; kupując więc modele w tym stylu należy oprócz ładnej formy, zwracać szczególną uwagę na okleinę, która powinna być zachowana w dobrym stanie; wymiana całego forniru na głównych elementach mebla (np. na blatach czy drzwiczkach) obniży już jego wartość i przysporzy dodatkowych kosztów przy późniejszej renowacji; same efekty wizualne z pewnością też nie będą już te same, stary fornir ma bowiem w sobie niepowtarzalną oryginalność usłojenia i kolorystki.

Etapy moich prac:

1. Czyszczenie. Z uwagi na dość grubą (choć mocno już wysuszoną) warstwę lakieru na drewnie, postanowiłam użyć szlifierki mechanicznej. Płaszczyzny praktycznie w większości są gładkie a orzechowy fornir, noe poddawany wczesniej żadnym renowacją, zachował swą oryginalną grubość, nie powinno być więc problemów z wyczyszczeniem mebla tym właśnie sposobem. Szlifierka ma jednak niestety to do siebie, że zostawia na powierzchni drewna ślad po swojej pracy w postaci drobnych rysek, kółek/kręgów, widocznych zwłaszcza po zmoczeniu bejcą/politurą. Po jej użyciu (do czyszczenia użyłam krążków o ziarnie 180′, które i tak są dośc ostre) trzeba więc całe drewno wyszlifować raz jeszcze – tym razem wyłącznie ręcznie –  przy pomocy drobnych papierów (najpierw 240′ a na koniec 400′). Te zlikwidują ryski i dodatkowo wygładzą nam całą powierzchnię. Jeśli pominiemy ten krok, to z pewnością pod politurą (bejcą czy lakierem) wyjdą brzydkie, mechaniczne ślady. Szlifierka z jednej strony więc ułatwia czyszczenie starych powłok, z drugiej przysparza dodatkowych prac. Wybierając tą formę czyszczenia mebla, trzeba też mieć na uwadze ryzyko przetarcia okleiny, która z racji wieku mebla i jego użytkowania, może być w niektórych miejscach bardzo cienka. Szlifowanie, nawet chwilowe, maszyną na dużych obrotach może w takiej sytuacji poskutkować kłopotliwym nieodwracalnym przeszlifowaniem starego forniru i pojawieniu się w jego miejscu jasnej, brzydkiej plamy z widoczną warstwą kleju, podkładu czy deski konstrukcyjnej. Jeśli więc nie czujemy się na siłach, nie mamy doświadczenia z elektronarzędziami itd., to oczyśćmy powierzchnie ręcznie, przy pomocy cykliny lub skrobaka + papierów ściernych, które będą zdecydowanie bezpczniejsze dla forniru.

IMG_4821Ostatnio zaktualizowane115 IMG_4856 31 lip 2013IMG_4858IMG_4904

2. Retuszowanie & szpachlowanie. Tak jak wspomniałam wcześniej, mój egzemplarz okazał się zachowany w naprawdę dobrym i wdzięcznym do pracy stanie. Jedyne, widoczne w stole mankamenty to parę kilkumilimetrowych uszczypań forniru, które zresztą szybko uzupełniłam szpachlą akrylową oraz niewielkie przetarcia na kantach nóg. Te zazwyczaj uzupełnia się robiąc nowe wstawki okleiny, tu jednak byłby by one za bardzo widoczne, bo przetarcia są cieniutkie i nieduże. Widoczne sosnowe drewno z którego zrobione zostały nogi podbarwiłam więc bejcą w orzechowym kolorze.

3 sie 2013

3. Olejowanie. Po wygładzeniu całej powierzchni drewna i uzupełnieniu wszelkich ubytków przystąpiłam do olejowania stołu. Posmarowanie drewna warstwą oleju wazelinowego pozwala uzyskać większą głębię i intensywność naturalnego koloru drewna, zwłaszcza w przypadku forniru orzechowego, gdzie dodatkowo pozwala on podkreślić i uwydatnić bogactwo usłojenia. Tak przygotowany stół po wyschnięciu będzie gotowy do politurowania.
IMG_4929-001Ostatnio zaktualizowane116IMG_4936

Artykuły powiązane

1. Renowacja stołu Art Deco (Etap II)

12 komentarzy »

  1. Odwiedzam blog od niedawna, ale jestem pod wielkim wrażeniem – bardzo lubię podglądać takie prace renowacyjne :) Stół jest przepiękny i zapowiada się wspaniale!
    Pozdrawiam,
    Asia

  2. Akak pisze:

    Cudny stolik, wspaniała robota.
    Z czego wykonane są oryginalne blaty? płyta wiórowa czy jakaś klejonka sosnowa?

  3. NieTylkoMeble pisze:

    Bardzo miło mi było trafić na ten blog. Bardzo ciekawy i inspirujący. Z przyjemnością będę czytała następne wpisy :)
    Serdecznie pozdrawiam
    Aneta

  4. Janusz pisze:

    Mam bardzo podobny, lub identyczny w kamienicy po babci, myślałem że nic już z niego nie będzie a tu taka niespodzianka. Świetna robota.

  5. numeer pisze:

    Ciekawa praca,wykorzystam ją jako podpowiedź do renowacji starych kolumn-pudła są fornirowane.Dziękuję i pozdrawiam.

  6. anka pisze:

    Bardzo chcialabym sie dowiedziec ile dni zajely prace nad tym stolem. Nasz stolarz powiedzial, ze moze potrzebowac nawet dwa miesiace… Czy to na prawde jest az tak czasochlonne? Z gory dziekuje za odpowiedz

    • Aneta pisze:

      Witam,
      Przy założeniu wykończenia mebla politurą szelakową średni czas potrzebny na renowację tego typu stołu to ok 4 tygodnie; jesli w grę wchodziłoby fornirowanie np blatów, to czas by sie pewnie troszkę wydłużył. Dwa miesiąc to myśle wystarczajaco dużo czasu, by mebel bardzo dobrze odnowić:)
      Pozdrawiam,
      Aneta

  7. azga pisze:

    Mam podobny stół po rodzicach, w orzechowym fornirze, lecz już powojenny. Dobrze poczytać, w jaki sposób przywrócić mu świetność.

  8. skr23 pisze:

    Witam,
    jestem w posiadaniu stołu tzw. beczkowego, śr.95cm. Nogi identyczne jak przy tym stole. Fornir na blacie praktycznie nie ma ubytków, ale ma pęknięcia i wybrzuszenia(jest chyba spuchnięty od wilgoci?).Czy jest do uratowania?
    Rozeta ma piękny wzór. Dodatkowe blaty do powiększenia stołu są kiepsko zachowane (chyba poddane działaniu wilgoci) z niedużymi ubytkami forniru, w jednym miejscu fornir odchodzi. Czy warto je poddawać renowacji, czy nie lepiej dorobić nowe?

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      jeśli fornir jest ładnie dobrany i ułożony to zawsze warto go ratować (zwłaszcza na meblach art-decowskich stanowi on bardzo dużą wartość); spękania i wybrzuszenia to częste uszkodzenia fornirowanych blatów, jeśli jdnak nie są bardzo liczne i na całej powierzchni to można całość popodklejać i tym samym zachować w oryginale. Do podklejenia spękań i tzw kisznerów (wybrzuszeń) warto użyć kleju stolarskiego na gorąco (klej skórny lub skórno-kostny)
      pozdrawiam,
      Aneta

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 + 16 =