Instagram RSS Feed

Wzorzyste forniry na meblach Art Deco

14 sierpnia, 2013 by Aneta

Meble w stylu Art Deco można lubić za oryginalność, uniwersalny ponadczasowy charakter i funkcjonalność lub odwrotnie, nie przepadać za nimi przez ich masywność, często ciężką geometryczną formę i ubogość zdobień. Całej ‚prostocie’ stylu z pewnością jednak nie nie można zarzucić braku dekoracyjności samego forniru, którym pokrywane były meble. To właśnie wzorzystą okleinę – najczęściej orzechową – uznaje się za najważniejszy element dekoracyjny stylu z lat 30-tych. Doskonale dobrany i ułożony fornir, czesto składany z kilku liści, tak by na płaszczyźnie finezyjne usłojenie stworzyło oryginalny i niepowtarzalny wzór, w połączeniu z charakterystyczną dla okresu międzywojennego geometryczną (często zaobloną) formą, prezentuje się elegancko i szlachetnie. Najlepiej widać to na oryginalnie zachowanych stołach i stolikach, które często proste w swoich projektach, zachwycają właśnie pięknie wykończonym blatem. Dodatkowo jesli mebel taki przejdzie dobrą renowację i wzorzysty, ale przez lata spłowiały już fornir, po oczyszczeniu pokryty zostanie ładnie wypracowaną politurą szelakową, to uwydatni nam wtedy na nowo swój niepowtarzalny ciepły kolor i  bogactwo swego szlachetnego usłojenia.

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC SONY DSCIMG_3732IMG_3743

Tak jak ludwiki czy eklektyki znane są ze względu na swoją snycerkę, toczenia i krzywizny, tak sprzęty art decowskie zyskały szeroki uznanie właśnie dzięki prostym, geometrycznym kształtom i wzorzyście ułożonym fornirom. Warto więc kupując meble właśnie w tym stylu (czy te z lat 20/30-tych, czy już wykonane w latach powojennych) zwracać szczególną uwagę na oryginalną okleinę. Ta zachowana w dobrym stanie (z ew niewielkimi ubytkami) będzie niewątpliwie największą ozdobą mebla. Stary fornir jest niepowtarzalny zarówno pod względem oryginalnego usłojenia, jak i szlachetnego koloru. Przez lata oddziaływało na niego wiele innych czynników związanych z eksploatacją mebla (światło słoneczne, wilgotność powietrza itp.), postarzenie więc nowo położonej okleiny, nawet takiej z pięknie ułożonym usłojeniem, będzie dość trudne i nie odda nam w pełni naturalnego, wypracowanego przez lata uroku starej oryginalnej okleiny.

IMG_3001stolik kawowy w okleinie orzechowej (stan po renowacji)stolik kawowy w okleinie orzechowej - stan po renowacji

Artykuły powiązane

1. Fornir czeczotowy (czeczota)
2. Okleina, czyli fornir, obłóg (i blind)
3. Fornirowanie (teoria)
4. Szpachlowanie pyłem drzewnym
5. Uzupełnienie forniru (wstawka z okleiny)
6. Klej stolarski glutynowy tzw.’perełka’
7. Rodzaje fornirów
8. Fornirowanie – etapy prac
9. Czeczota, czarny dąb i heban

7 komentarzy »

  1. Rafał pisze:

    Odnawianie mebli to piękna sztuka. My też uprawiamy podobną sztukę, przerabiamy stare drewno na wyjątkowe meble. Wręcz ekstremalne. http://www.zestaregodrewna.pl
    Pozdrawiam

  2. Dorota pisze:

    Proszę o wyjaśnienie – po namoczeniu fornir się wygina – która strona forniru jest do smarowania klejem, i czy tylko dociśnięcie płytą i ściśnięcie ściskami wystarczy aby fornir dobrze się trzymał – mam na myśli powierzchnię prawidłowo przygotowaną.

    Pozdrawiam Dorota

    • Aneta pisze:

      Z reguły (bo nie zawsze, w zależności od układania forniru na powierzchni itd) jako prawą stronę traktujemy tą która sie wygnie do góry – czyli ‚wklęsła’ strona forniru idzie do klejonej płaszczyzny, dzięki czemu liść forniru nie bedzie miał tak dużej tendencji do powstawania/prężenia do góry. Posmarowany klejem i ułożony na powierzchni fornir dociskamy specjalnym zaoblonym klockiem do fornirowania tzw rajklocem, który pozwala usunąć powietrze spomiędzy forniru/płaszczyzny i wycisnąć nadmiar kleju. Po tej czynności można fornirowaną płaszczyznę docisnąć ściskami i klockami/płytą (łączenia forniru zaklejamy dodatkowo specjalną papierową taśmą do fornirowania, by na etapie schnięcia liście się nie porozchodziły), pamiętając jednak o tym, by fornir mógł oddychać a całość mogła swobodnie schnąć
      Pozdrawiam,
      Aneta

  3. Skr23 pisze:

    Proszę o informację, czy wyblakły fornir po zdjęciu lakieru poliestrowego, lekkim przeszlifowanie oraz polakierowaniu np lakierem akrylowym matowym wyrówna swój koloryt?
    Nie mogę znaleźć informacji co robić z częściowo wyblakłym fornirem. W przypadku mojego mebla fornir wyblakł z lewej strony, prawa jest wyraźnie ciemniejsza. Z góry dziękuje za odpowiedz.

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      niestety najczęściej samo położenie nowej powłoki nie pomaga na nowo nasycić barwy wypłowiałej okleiny i potrzebne jest podretuszowanie/podbejcowanie jaśniejszych miejsc. W pierwszej kolejności dobrze jest zrobić test i po zdjęciu lakieru/oczyszczeniu powierzchni przetrzeć całość alkoholem etylowym/denaturatem wysoko% by podejrzeć jak zaprezentuje się drewno (alkohol szybko odparuje ale my przez ten moment będziemy widzieć efekt wilgotnego drewna, czyli to jak się zaprezentuje pod nową powłoką). Sam lakier akrylowy najczęściej najmniej ożywia drewno, politura robi to zdecydowanie bardziej.
      W przypadku mebli gdzie część blatu była spłowiała np od stawianej przez lata nadstawki, musiałam takie miejsca dobarwiać bejcą i cieniować;
      pozdrawiam,
      Aneta

      • Skr23 pisze:

        Dziękuje za odpowiedz, czyli po alkoholu nie podnosi się włos tak jak po wodzie. Ja teraz jeszcze widzę, ze te drzwiczki (fornir) są podbarwiane bejcą (orzech jest bardziej bursztynowy niż naturalny), ale czy to cos zmienia i daje nadzieje, ze po przeszlifowaniu koloryt się wyrówna? To jest wg.mnie odbarwienie powstałe na skutek światła/słońca.. i ono tak łagodnie przechodzi w ciemniejszy ton. Nie ma wyraźnych granic, jak np po zdjęciu nadstawki gdzie widać ciemny prostokąt. Nie ukrywam, ze trochę mnie przeraża konieczność tonowania, bo nawet nie mam o tym wyobrażenia, a co dopiero mówić o jakimś pojęciu? Czy to np nie powstaną wyraźne granice ? Czy nie narobię zacieków? I czy np bejca wodna się nadaje? Czy mogę gdzieś o tym poczytać? W którymś z rozdziałów?
        Z góry dziękuje.

        • aneta pisze:

          Proszę się nie bać, nie jest to łatwe ale i nie jest to technologia kosmiczna – wystarczy trochę artystycznego zmysłu i manualnych zdolności. powodzenia i pozdrawiam Aneta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 + nine =