Instagram RSS Feed

Renowacja wojskowej skrzyneczki

27 czerwca, 2014 by Aneta

Ostatnio trafiła mi się mała fucha w postaci odnowienia starej wojskowej skrzyneczki (znalezionej na strychu rodzinnego domu). Praca w sumie dość prosta i jak zwykle dla mnie bardzo przyjemna, choć czasowo wcale nie taka szybka. Zlecenie chętnie przyjęłam;)

Wyremontowanie takiego niewielkiego sprzętu to dobry przykład podstawowych etapów renowacji: od czyszczenia po politurowanie. Jeśli Ktoś chciałby zacząć swoją przygodę ze starym drewnem, to myślę, że właśnie tego typu ‚mebelek’ może posłużyć za wdzięczny obiekt do odnowienia. Mała powierzchnia oraz lite, niefornirowane drewno, które można bez obawy przeszlifowania czyścić, powinny zapewnić nam fajną prace bez większych komplikacji i wielogodzinnego poświecenia czasu, jak to bywa w przypadku większych gabarytowo mebli 😉

Ale po kolei. ‚Zwyczajna’ stara skrzyneczka z czasów II wojny światowej (1944r. o czym świadczą zachowane etykiety), która pierwotnie, jak obstawiałam, służyła na amunicję, okazała się (po dokładniejszym zgłębieniu tematu:) pudełkiem na bakelitowe pojemniki ze środkiem chemicznym dodawanym do ładunku miotającego pocisk w celu zmniejszenia płomienia wylotowego. Uff. Trochę zagmatwane, ale przyznaje, że poza podstawową wiedzą na temat bagnetów (z racji zainteresowań taty), na militariach kompletnie się nie znam. Skrzyneczka, jak to bywa z dawnymi sprzętami kryjącymi historię i tajemnice, jest więc po części zwykła i niezwykła. A z pewnością warta odnowienia!

Etapy prac:

1. Odkręcenie wszystkich możliwych elementów metalowych typu zawiasy, okucia. Powtarzam się enty raz, ale taki demontaż zdecydowanie ułatwia pracę! Poza tym, można wtedy odrdzewić skorodowane elementy i oczyścić je dobrze wełną stalową lub szczoteczką mosiężną.

SONY DSCSONY DSCSONY DSC

2. Po zdemontowaniu metalowych okuć mogłam przystąpić do czyszczenia. Drewno sosnowe jest bardzo podatne na szlifowanie, ale też i dość miękkie, dlatego też usuwałam brud wyłącznie ręcznie przy pomocy papieru ściernego:

  • najpierw tym o gr.120, który dobrze oczyścił powierzchnię, ale niestety też i podniósł/pozadzierał włókna miękkiego drewna sosnowego
  • potem papiery o gr.180 i 240, które pomogły usunąć sosnowe ‚włoski’ i wygładzić powierzchnię
  • na koniec użyłam papieru o gr.400, który ostatecznie wykończył czyszczoną powierzchnię i sprawił, że była ona idealnie równa, miła w dotyku i przygotowana na politurę.

Nie ukrywam, że najtrudniej było mi usunąć brud miedzy literami na wieczku skrzynki, kremowa farba była już bowiem bardzo wyschnięta i krucha a tym samym podatna na starcia i uszkodzenia. Jeden nieostrożny i zbyt mocny ruch papierem i napis mógł się nieodwracanie zatrzeć. Musiałam też uważać, by nie uszkodzić oryginalnych etykiet – jednej ładnie zachowanej od środka wieka i drugiej, tylko już we fragmencie, na frontowej ściance. Ćwiczyłam więc swoją cierpliwość:)

IMG_9028IMG_9031IMG_90415 cze 20141IMG_9043IMG_9044-001

Po zeszlifowaniu brudu, oprócz naturalnej faktury drewna, odsłoniły się też niestety brzydkie korytarze po drewnojadach, które pod warstwą sinego koloru kompletnie nie były widoczne. I tu mała uwaga – meble oferowane na różnych giełdach czy targach staroci jako te już po rzekomej renowacji, bardzo często są właśnie zabejcowane na ciemny kolor – brąz czy mocny mahoń – właśnie po to, by zasłonić i ukryć ew uszkodzenia drewna i okleiny oraz ślady po drewnojadach! bądźmy więc czujni:). Moje ślady po nieaktywnych już dawno szkodnikach potraktowałam szpachlą w kolorze ciemnej sosny. Masa szpachlowa mocno się wsycha w drewno, dlatego też, by dobrze i równo wypełnić otwory szpachlowanie powinno się powtórzyć dwukrotnie. Do pracy użyłam polskiej szpachlówki akrylowej dostępnej w całej gamie kolorów. Po wyschnięciu szpachelki usunęłam jej nadmiar papierem ściernym – najlepiej robić to zużytą już 80, która nie będzie już tak ostra – a potem wygładziłam szpachlowany fragment drewna drobniejszym papierem jak wcześniej całą resztę. Skrzynka była gotowa do wykańczania. Kolor drewna miał zostać naturalny – w tym przypadku żółtawo-słomkowy, dlatego też mogłam od razu przystąpić do malowania politurą. W międzyczasie p.Jacek posklejał mi jeszcze tylko kawałeczek popękanej deseczki (płyty stolarskiej) z bocznej ścianki, pod która oryginalnie zamocowany był sznurek do trzymania skrzynki. Przy okazji renowacji warto go na nowo zamontować:)

IMG_9061IMG_9058IMG_9067IMG_9070IMG_9073IMG_9074IMG_9078IMG_90835 cze 20143. Stary brud i kurz usunięty, dziurki po drewnojadach zaszpachlowane, drewno wygładzone – można politurować. Pierwsze warstwy politury nałożyłam pędzlem (tylko nie za grubo). Po wyschnięciu całość przeszlifowałam drobnym papierkiem typu 320 lub 400 i dalej już politurowałam tamponem. Przejście z pędzla na tampon pozwala uniknąć efektu nalania politury oraz brzydkich smug od włosia. Politura nałożona na drewno tamponem (gałganek waty zawinięty w bawełniany/lniany kawałek czystej szmatki) ładnie i równa się rozkłada. Tego typu powierzchnia jak w mojej skrzynce, bez żłobień, zakamarków i innych krętych zaobleń, nie powinna sprawiać trudności nawet początkującym, tak więc polecam użycie właśnie tej techniki wykończenia. W środku skrzyneczki nie męczyłam się tamponem (zwłaszcza w rogach byłoby to trudne), tylko pomalowałam całość rzadszą politurą (2 x). Przed przystąpieniem do politurowania warto przygotować sobie jakieś podpórki, na których układać będziemy malowane elementy, tak by się nie brudziły i nie przyklejały do roboczego blatu. Mi tym razem posłużył szkielet od podnóżka, który rozmiarem skomponował się z denkiem skrzynki.

Politurę nakładałam w trzech podejściach: pierwszego dnia zagruntowałam całość pędzlem i odstawiłam. Drugiego wygładziłam papierem i zaczęłam nakładać politurę tamponem. Politura nie może być za gęsta, musi mieć płynną konsystencję, dlatego też zawsze lepiej, przy nakładaniu jej tamponem, rozcieńczyć ją jeszcze odrobiną spirytusu. Ciężko jest policzyć ruchy gąbką a tym samym warstwy nałożonej politury, wszystko bowiem wychodzi w trakcie prac i zależy od drewna (nakładam ją przeważnie w odstępach 10-15 minutowych, do czasu zatrzymania się wstępnie połysku). Trzeciego dnia znów wygładziłam powierzchnię (zużytym już lekko, nierysującym papierem typu 400) i dołożyłam politury, czyli znów całość kilkanaście razy, w odstępach czasowych, przemalowałam tamponem nawilżonym od środka (moczymy watę) rozcieńczoną i słabszą politurą. Polerowanie skończyłam jak połysk był już duży (z czasem politura osiądzie a świeży blask trochę opadnie, lepiej jest więc politury nałożyć zawsze ciut więcej). Generalnie ciężko jest wytłumaczyć na piśmie zasady politurowania, tego trzeba po prostu spróbować i zobaczyć jak politura zachowuje na drewnie, jak można nią ‚malować’ i jaki daje efekty 😉

IMG_9165IMG_9166IMG_9167IMG_9168IMG_9171IMG_9173IMG_9196-001IMG_9202-001IMG_9200IMG_9190 IMG_9191 IMG_9192IMG_9193IMG_9207-001IMG_9211IMG_9205

Po kilku dniach odpoczynku od ostatniego politurowania (politura musi wyschnąć i choć trochę się utwardzić) mogłam przystąpić do składania skrzynki. Metalowe zamknięcie i zawiasy (wymoczone w odrdzewiaczu) poprzykręcałam na swoje miejsce a pod deseczkę z boku wpuściłam kawałek sznurka (od skrzynki z winem:), tak jak to było pierwotnie. Skrzynka była gotowa. Metamorfoza się udała, właścicielce efekt końcowy się bardzo spodobał (skrzynka ma pełnić funkcje puzderka na kobiece drobiazgi) a ja odczułam dużą satysfakcję, że kolejna stara skrzyneczka zyskała nowe życie :-)

IMG_9259IMG_9257IMG_9254IMG_9248IMG_9245


18 komentarzy »

  1. PeterVonHabel pisze:

    Witaj!. Przeczytałem z zaciekawieniem cały blog (zajęło mi to trochę czasu), jestem pełen podziwu dla wykonanych i pokazanych tutaj prac ale to co zrobiłaś z tą skrzynką to po prostu barbarzyństwo! Jako kolekcjoner militariów III Rzeszy nie mogę obojętnie patrzeć jak sprofanowałaś tę skrzynkę zdzierając oryginalną farbę ”Feldgrau”. Drżącą ręką przewijałem post , licząc na to że dobierzesz farbę o identycznym odcieniu i przywrócisz ją do stanu pierwotnego. Ale niestety…
    Tak czy inaczej nie zrozumiem tej „pseudo-renowacji” chyba nigdy. Bo jak można, wyjaśnij mi proszę, ratować np zegar (nawiasem mówiąc wyszło to doskonale) dobierając bejcę jak najbardziej zbliżoną do oryginalnej a skrzynkę potraktować ”sraczkowatym” wybarwieniem?
    Mimo wszystko dalej będę gościł i podglądał Twój blog.
    PvH.

    • Witaj,
      Dziekuję za odwiedzanie mojego bloga:)
      W kwestii skrzynki:
      – oryginalnie raczej nie była ona niczym pokryta, a już z pewnością nie farbą. Szlifowałam drewno i oprócz warstwy starego brudu&kurzu nic innego z niego się nie sypało (może była tylko zaipregnowana, ale i w to wątpię). Farbą zrobione są tylko napisy, których nie ruszyłam.
      – właściciel skrzynki nie jest fanem militariów i nie kolekcjonuje przedmiotów związanych z historią wojny, drewniana skrzyneczka jest więc dla właściciela ‚jedynie’ wiekowym pudelkiem ,które warto było uratować i odnowić. Trafiła ona do prywatnego domu, nie do galerii czy muzeum jako obiekt wystawowy:) Jeśli miałaby ozdabiać wnętrza nawiązujące do historii III Rzeszy, to z pewnością nie byłaby ‚wyświecona’ politurą tylko zostawiona w naturalnym stanie.
      – zalecenia co do renowacji były proste – pozbyć się brudnej powłoki i pokryć drewno politurą tak by nadać skrzyneczce szlachetności i wydobyć naturalny kolor sosny; pierwotnie pomysł właściciela był taki, by zeszlifowac wszystko (tak pewnie by sie stalo jak skrzynka byłyby odnawiana domowym sposobem) i całość zamalować lakierem… Usunięcie napisu i uszkodzenie etykiety to dopiero byłoby barbarzyństwo. Politura to nie lakier, jest w pełni odwracalna i ew późniejsza renowacja z wykończeniem drewna zupełnie inną metodą (tak jak piszesz – np farbą) jest jak najbardziej możliwa. Tylko wg mnie pomalowanie całości farbą/emalią, w dodatku tak jak sugerujesz szarą, dopiero by wszystko przykryło, chyba, że są jakieś inne metody których nie znam (a nie znam wszystkiego:) lub miałeś na myśli po prostu zawoskowanie drewna…
      – ‚sraczkowaty’ kolor to naturalny kolor drewna sosnowego wydobyty dzięki politurze szelakowej; skrzyna nie była bejcowana.

      Generalnie meble są dla ludzi a nie na odwrót. Nie można wszystkiego co dawne traktować wyłącznie muzealnie:) Skrzynka (odnowiona zgodnie ze sztuką konserwatorską) z pewnością jest wojenną pamiątką, ale ma się przede wszystkim podobać właścicielowi, tak jak inne sprzęty, ktore zapraszamy do naszych domów:) pozdrawiam.

    • verson pisze:

      Pisze pan że jest kolekcjonerem militari z 2 wojny światowej jestem posiadaczem skrzyni wermachtu dostałem ja od dziadka w Niemczech jest całkiem dobrym stanie chciał bym ja troszkę odświeżył a po za tym brakuje kluczyka i drugiej takiej samej nie mogę znaleźć może Pan mi opowie coś o tej skrzyni ??
      Czekam na odpowiedz na email :)

    • RafałG pisze:

      PeterVonHabel proszę o kontakt np. na Facebook-u. Login – Rfafł . Mam coś interesującego dla zbieracza staroci.

  2. Gosia pisze:

    Witam, dostałam dziś podobna skrzynię. Proszę mi powiedzieć czy zamiast politury mogę użyć lakierobejcy?

    • Witam, niestety nie używam lakierobejc czy innych hybryd koloru z wykończeniem. Zdecydowanie polecam użycie najpierw barwnika – bejcy (nawet takiej już gotowej typu Starwax czy Syntilor) lub ew farby akrylowej (vel kredowej), a dopiero potem nałożenie politury, wosku czy nawet lakieru. Pozdrawiam, Aneta

  3. Bartek pisze:

    Witam,

    Pani Aneto, jestem szczęśliwym posiadaczem podobnej skrzyni drewnianej, która wymaga podobnej renowacji. Proszę o informacje, dotyczącej sprawdzonej masy szpachlowe

    Pozdrawiam

    • Polecam taką na bazie acetonu – Novecento – jest drobna, małokurczliwa i szybko schnie; do tego występuje w dobrych kolorach, bo jest dedykowana w dużej mierze dla konserwatorów drewna. Inna, równie sprawdzona, to Tikkurila Colowood.

  4. Ania pisze:

    Witam. Czy dobrze zrozumiałam poprzedni post, że politurę można nakładać na farbę kredową.Ania

    • Witam, raczej nie. W przypadku renowacji skrzyneczki politurą pokryłam tylko zachowany napis, bo malowana powierzchnia była bardzo mała. Jesli chodzi o klasyczne wykończenie drewna farbą kredową i pokrywanie jej potem politurą to raczej nie zda egzaminu. Politura jest oddzielną metodą wykańczania mebli i nie spotykałam się, by łączyć te dwie techniki, pozdrawiam, aneta

  5. Wojciech pisze:

    Witam!
    Czy politury sporządza Pani sama czy kupuje gotowe? Które do kupienia Pani poleca? Czym finalnie będzie się różniła politura nałożona pędzlem od tej nałożonej tamponem?
    Dziękuję i ozdrawiam serdecznie!

    • Witam,
      z racji dużego zapotrzebowania politurę najczęsciej sporządzam sama z płatków szelaku (orange lub lemon – uniwersalne kolory). Można jednak jak najbardziej kupić taką gotową już politurę np. liberona, do domowego politurowania jak najbardziej się nadaje. Jeśli zaś chodzi o samą technikę nakładania, to zawsze nakładam politurę tamponem. Pierwszy grunt można śmiało zrobić pędzlem, by drewno trochę się tej politury napiło (zwłaszcza jak mebel jest z litego, niefornirowanego drewna), potem już jednak trzeba ją nakładać tamponem dzięki czemu poszczególne warstwy będą cienkie (nie będzie brzydkiego efektu nalania) i pozostaną bez smug po pędzlu, pozdrawiam, Aneta

  6. Kuba pisze:

    Witam ma pytanie czy taka pplitura konserwuje drewno jak np lakier

    • Aneta pisze:

      Witam,
      bez porównania naturalna politura lepiej konserwuje drewno (zwłaszcza stare) niż chemiczny lakier, który jest sztucznym tworem.
      pozdrawiam,
      Aneta

  7. Miro pisze:

    Dla mnie kolekcjonera niemieckich militarii z okresu 2 w.s to calkowita ignorancja historii,eksponatu,przeznaczenia,i utrata wartosci to zadka skrzyneczka za 150-250 zl na zachodzie 200-300S ,a masz na allegro polskie po 10,20,30 zl w tysiacach szt.Widzisz to tak jak bys przemalowala stu letniego mercedesa na zolto dodala grube opony i meczyla go na plazy w piachu przy glosnej muzyce -kto bogatemu zabroni ale szacunek dla eksponatu 80 letniego zawsze powinno sie miec !nie tylko radosc z pracy i mdle przeznaczenie .

    • Aneta pisze:

      Takie przeznaczenie wymyśliła sobie właścicielka skrzyneczki; nie każdemu niestety pasuje ‚szara i mdła patyna’, tak jak nie każdemu podoba się mebel pomalowany na biało czy różowo. Dla jednego to będzie eksponat, dla drugiego przedmiot użytkowy lub zwyczajnie nieużytkowy, po prostu stary, który nie odnowiony kończy często w piecu lub piwnicy. Tylko tyle i aż tyle,
      pozdrawiam,
      Aneta

  8. DrGonzo pisze:

    Fajnie, tylko szczerze mówiąc to profanacja. Skrzynka amunicyjna (w całkem niezłym stanie!) przerobiona na przedmiot użytkowy. Każdy miłośnik historii puka się w czoło.

  9. Ania pisze:

    Hej, ja lubię historię, ale nie lubię śmieci w domu. Dla eksponatów jest miejsce w muzeum. Jeśli można z grata zrobić coś fajnego, to dlaczego nie? To się nazywa drugie życie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 + 14 =