Instagram RSS Feed

Renowacja skrzynki po sztućcach

19 kwietnia, 2016 by Aneta

Skrzynka po sztućcach, wykonana myślę w latach 60/70-tych XXw. (Niemcy/Szwajcaria), o prostej formie i oszczędnych detalach. Konstrukcja zrobiona częściowo ze sklejki i cienkich mahoniowatych deseczek okleinowanych dekoracyjnym fornirem orzechowym. Okucia i zawiasy mosiężne.

imageimageimage

Skrzynka nie jest moja, przyjechała do mnie tylko na chwilę (aż ze Szwajcarii:) w celu odzyskania swej dawnej kondycji. Zakres prac – pełna i kompleksowa renowacja drewna, łącznie z wnętrzem. Ale już bez swego pierwotnego przeznaczenia i zachowanych podziałek, poszczególne przegródki ewidentnie były dedykowane pod konkretny komplet sztućców, nie było więc sensu na siłę szukać teraz drugiego zamiennego. Z resztą nie o to chodziło Właścicielce gdy ją kupowała. Skrzynka w swym nowym wcieleniu ma pełnić funkcję ozdobnej szkatułki na biżuterię i inne osobiste drobiazgi. Plan działania wydawał się więc prosty:) Skrzynka trafiła na warsztat a ja uzbrojona w odpowiednie materiały i narzędzia, cierpliwość oraz czas zabrałam się do pracy.

Niewątpliwie przy tego typu pracach ‚stolarka’ nie stanowi wyzwania, choć z czyszczeniem cienkiego i delikatnego forniru zawsze trzeba obchodzić się ostrożniej niż z litym drewnem. Skrzynka nie nosiła jednak na szczęście żadnych dużych uszkodzeń czy zniszczeń, fornir nie był poodklejany (w kilku miejscach b.delikatnie tylko uszczypany), etap czyszczenia przeszłam więc w miarę gładko. Najbardziej pracochłonna i czasochłonna była druga część prac, czyli wykończenie skrzynki politurą na wysoki połysk, tak by orzechowy fornir odzyskał swój szlachetny, ciepły kolor i w pełni zaprezentował swe bogate usłojenie.

Etapy prac:

  • demontaż i rozebranie skrzynki na elementy – zamki, zawiasy, okucia i inne dodatkowe elementy zostały zdemontowane, by nie utrudniały mi pracy, ale też bym w międzyczasie mogła je delikatnie przepolerować i odświeżyć. Wyściełany środek wraz z przegródkami (brudnymi i nieprzyjemnie pachnącymi) w całości usunęłam

imageimageimage

  • usuwanie starych powłok, czyli spłowiałego i suchego w tym przypadku lakieru, wygładzanie oraz uzupełnianie niewielkich ubytków przy narożach szpachlówki do drewna w ‚orzechowym’ kolorze. Pomocna na tym etapie jak zwykle okazała się cyklina i różne gradacje papieru (od 180 do 400)

imageimageimageimageimageimage

  • olejowanie – czyli przetarcie/nasączenie powierzchni mebla olejem lnianym lub wazelinowym, który ożywia strukturę drewna i podbija naturalny kolor. Olej stanowi swojego rodzaju grunt pod politurę b.delikatnie zamykając pory drewna. Jeżeli nie chcemy pogłębiać naturalnego koloru drewna, chcemy by pozostało ono bardziej jasne lub jeśli całość będziemy wykańczać finalnie lakierem to etap olejowania pomijamy

imageimage

  • gruntowanie politurą – w przypadku ozdobnych i szlachetnych fornirów już od pierwszych warstw politurę nanosi się za pomocą tamponu. Wszystko po to, by poszczególne warstwy były cieniutkie i jak najlepiej wchłaniane przez drewno. Pędzel w przypadku tak gładkich i niewielkich płaszczyzn spowodował by tylko brzydki efekt nalania ‚kleistego’ jakby nie patrzeć płynu. Politurę nanoszę równomiernie długimi, prostymi ruchami przeciągać płynnie tamponem przez cały element (staram się przy tym nie odrywać gwałtownie ręki, by na powierzchni nie pojawiły się brzydkie ‚stemple’)

image

  • zacieranie porów – etap dość trudny i pracochłonny. Jeśli powierzchnia naszego mebla ma być finalnie nie tylko gładka i ładnie błyszcząca, ale też i idealnie wypracowana na wysoki połysk niczym lustro, musimy po początkowym etapie nakładania politury (gruntowaniu) przejść do tzw. zacieranie porów drewna. Chodzi dokładnie o to, by przy pomocy naturalnego pumeksu* i nakładanej tamponem politury wypełnić widoczne mikro pory drewna (milimetrowe szczelinki widoczne jak spojrzymy na powierzchnię pod kątem). Politura łącząc się z drobnym ‚pumeksowym’ proszkiem tworzy coś na zasadzie mikro szpachlówki wypełniającej wspomniane szczelinki. Dzięki temu dokładając politurę na późniejszym etapie będziemy mogli wypracować idealnie gładką i równą powierzchnię, na której wysoki połysk zdecydowanie efektowniej się zaprezentuje. Zacierania porów nie robi się przy wszystkich gatunkach drewna – praktykuje się to głównie przy szlachetnym orzechu, mahoniu czy palisandrze oraz ozdobnych fornirach, w których naturalne pory są na tyle małe i wąskie, że możliwe jest ich wypełnienie. Absolutnie procesu zacierania porów nie stosuje się przy popularnej sośnie, buczynie czy bardzo porowatej dębinie. O tym czy mebel powinien być zapolerowany na wysoki połyk decyduje więc materiał z jakiego został wykonany (rodzaj drewna czy forniru), ale też jego projekt, styl czy nawet lata w jakich powstał. Decydując się na zacieranie porów drewna robimy to tak długo (oczywiście z przerwami na przeschnięcie), aż większość mikro szczelinek zostanie wypełniona. Pumeks z politurą wcieramy w powierzchnię kulistymi, mocnymi ruchami (zdecydowanie można się przy tym zmęczyć:). Przyznaje od razu, że ja wciąż ćwiczę ten niełatwy etap politurowania. W przypadku bowiem gdy pumeksu np. dobrze nie wetrzemy, użyjemy go za dużo, do tego w połączeniu ze zbyt mocną politurą i przemoczonym tamponem (niuansów tego etapu politurowania jest całe mnóstwo), to na powierzchni mebla pojawią się matowe plamy i/lub poprzyklejane drobinki pumeksu z politurą tworzące brzydkie nierówności, trudne czasem do zlikwidowania (niekiedy trzeba nawet przeszlifować wszystko niemalże do zera). Jeśli więc nie czujemy się na siłach i wolimy nie ryzykować licznymi poprawkami powierzchni lepiej pominąć zacieranie porów. Ja poszczególne elementy skrzynki zacierałam ok 2-3 dni poświęcając temu zajęciu ok 2/3 godzin dziennie z jedną dłuższą weekendową przerwą na dobre przeschnięcie powierzchni. W międzyczasie odświeżyłam także czarne elementy podstawy (dolna, mniej widoczna część skrzynki), które po oczyszczeniu wybarwiłam czarną wodną bejcą a następnie politurowałam tak jak pozostałą orzechową część

imageimageimageimage12804908_970320523055978_8623125937317295605_n

  • dokładanie politury – gdy pory drewna są już zatarte i patrząc pod światło nie widzę otwartych szczelinek (po zatarciu porów połysk na elementach będzie dość słaby a cała powierzchnia bardziej matowa), tamponem nanoszę kolejne warstwy politury i buduję tym samym właściwą powłokę odpowiedzialną finalnie za wysoki połysk. Sama politura nie może być za mocna (płyn musi zawierać więcej alkoholu), inaczej będą zostawały ślady po naszych kulistych ruchach (politurę nakładamy kręcąc tzw. kółka i ósemki:). Etap ten zazwyczaj, pracując na spokojnie, trwa kilka dni, tak by poszczególne warstwy miały czas dobrze przeschnąć i się utwardzić. Dodatkowym utrudnieniem prac przy mojej skrzynce była konieczność wykończenia wszystkich czterech stron, musiałam więc robić dłuższe przestoje, by obracając elementy nie uszkodzić miejsc które już były w politurze. By ułatwić sobie pracę na tym etapie i wprowadzić tampon z politurą w płynny ruch, na powierzchni rozprowadza się kilka kropel oleju do politurowania*. Po pumeksie tampon może chcieć się zatrzymywać i tym samym niekontrolowanie przyklejać do powierzchni co będzie skutkować uszkodzeniem poprzednich warstw. Odrobina oleju zdecydowanie wspomaga politurowanie i zmniejsza ryzyko wspomnianych ‚przypaleń’ politury. Nie można jednak z nim przesadzić, by po pierwsze nie zatłuścić sobie mocno politury, a po drugie – by nie mieć potem kłopotu z usunięciem jego nadmiaru, kiedy powierzchnia będzie już ładnie wypracowana i skończona. Samo politurowanie kończę, gdy drewno jest już idealnie gładkie i wystarczająco wg mnie błyszczące

imageimageimageimage

  • polerowanie i wyciąganie połysku – powierzchnia jest już idealnie wypracowana, sucha i utwardzona, zostało już tylko ew usunięcie resztek oleju, jeśli ten nie ‚spalił się’ przy ostatnich pociągnięciach bardzo słabą już politurą. Robię to zazwyczaj suchym niemalże tamponem (b.delikatnie tylko zwilżonym alkoholem), tak by zapoliturowane solidnie drewno odsłoniło cały swój blask. Pomocne może być też specjalne mleczko dedykowane do usuwania resztek oleju z zapoliturowanej powierzchni (przypominające mleczko do polerowania karoserii samochodowej tzw. autopolitura)

imageimageimageimage

  • wyklejenie środka i montaż metalowych elementów – gdy skrzynka dobrze sobie przeschła a politura odpoczęła i się utwardziła (zapoliturowaną skrzynkę odstawiłam w suche i ciepłe miejsce na ok dwa tygodnie), przystąpiłam do wyklejenia wnętrza zielonym suknem. Wydawać by się mogło, że ten końcowy etap pójdzie mi sprawnie, ale przyznaję, że misterne wyklejenie poszczególnych ścianek zajęło większą część roboczego dnia. W międzyczasie pan stolarz dorobił mi brakujący do zamka kluczyk i wszystko można było ostatecznie zebrać w całość:)

imageimageimageimageimage

Skrzynka była gotowa:) Wydawałoby się na początku, że prosta kształtem i niewielka rozmiarem, w miarę szybko da się odnowić. Tymczasem jednak jej renowacja wymagała ode mnie sporego nakładu czasu i pracy. Nie ma więc reguły czy mebel duży czy mały jeśli chodzi o kompleksową renowację. Czasem bowiem, jesteśmy w stanie szybciej poradzić sobie z odnowieniem większego gabarytowo stołu czy fotela, niż przebrnąć przez taki ‚drobiazg’. W tych mniejszych sprzętach liczy się bowiem praktycznie każdy szczegół, a ten nieopatrzenie pominięty czy nie do końca wypracowany może zawalić nam całą pracę;)

imageimage1915766_989870241101006_1999909670240956756_n942546_989870227767674_5752509475969751416_nimageimageimageimage12512353_989870184434345_705982350821817019_n


47 komentarzy »

  1. Red ruby. pisze:

    Po renowacji wygląda jak nowa. Podziwiam,przede wszystkim,za cierpliwość. :)

  2. mania_ania pisze:

    Pięknie!
    aż dech mi zaparło.

  3. Ola pisze:

    Skad pani bierze tyle cierpliwosci?
    Jestem pelna podziwu!!!

    • Aneta pisze:

      Meble na bieżąco weryfikują moje pokłady cierpliwości;) czasem bywa trudno, ale biorę przykład z najlepszych fachowców z którymi miałam (i mam) szczęście pracować:)

  4. Monika K pisze:

    Przepiękna. Miałam okazję widzieć też tą szkatułę na żywo, podczas warsztatów weekendowych.
    Dobra robota jak zwykle u Pani Anety. Pełen profesjonalizm.

  5. Koko pisze:

    Coś cudownego, aż dech zapiera! Fantastyczny opis i dokumentacja. Żałuję, że skrzynka nie jest moja, piękny okaz. Wielkie brawa za pracę.

  6. bet pisze:

    Niesamowia! Świat jest lepszy dzięki osobom, takim jak ty.

  7. Wygląda niesamowicie! Jestem pod ogromnym wrażeniem :)

  8. miki pisze:

    Pani jest czarodziejką ! Stare parchy zamieniają się pod Pani ręką w cudeńka. Aż ma się podejrzenie że to jakaś komputerowa mistyfikacja. Chapeau bas, Madame !

  9. Grzegorz pisze:

    Mam piękny stary mebel /rodzaj kredensu/ wykonany rękami mojego dziadka. Niestety, a ni ja ani mój brat nie posiadamy jego talentu, ale chcielibyśmy odnowić ten mebel / bez rozbierania go na części, bo jest bardzo ciężki/. Mam pytanie, kredens pokryty jest politurą, która wyraźnie wyschła i miejscami wyblakła i stała się matowa. Jak powinienem rozpocząć prace renowacyjne? Czy zmatować powierzchnię politurowaną, a następnie kręcić ósemki tamponem nakładając kolejne warstwy rozcieńczonej politury czy dążyć do mechanicznego usunięcia starej warstwy. Przypadkowo mieszkam niedaleko Pani firmy. Pozdrawiam i przekazuję wyrazy najwyższego uznania

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      Myślę, że najlepiej jak podejdzie Pan w wolnej chwili do mnie do pracowni, to postaram się coś podpowiedzieć; proszę też zrobić zdjęcia mebla:)
      Pozdrawiam,
      Aneta

  10. Kasia pisze:

    Witam, proszę o informację, jakiego kleju używa Pani do wyklejania dna szuflad? Efekt końcowy jest rewelacyjny :))

    • Aneta pisze:

      Dzien dobry,
      Do wyklejania wnętrz mebli materiałem używam albo kleju białego typu wikol, albo butaprenu, albo jeśli tkanina jest cienka to kleju do papieru,
      Pzdrawiam,
      Aneta

      • MARTA pisze:

        A jaki to rodzaj sukna?? Jakiego rodzaju materiału najlepiej użyć do wyklejania szuflad??

        Skrzynka jest obłędna :)

        Pozdrawiam serdecznie.
        Marta

  11. Efekt końcowy jest naprawdę niesamowity :) Coś świetnego! Nie podejrzewałem, że renowacja może być aż tak skuteczna.

  12. Kasia pisze:

    Dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam serdecznie, Kasia

  13. Efekt olśniewający! Pięknie się błyszczy i wszystko jest profesjonalnie dopracowane.

  14. Kasia pisze:

    Piękna skrzynia. Dobra robota.

  15. Jestem pod wrażeniem. Skrzynka wyglada przepięknie! Ile łącznie godzin spędziłaś przy jej renowacji?
    PS. Myslalam ze zwykła politura jest najwyższą szkołą jazdy, a tu jeszcze bardziej skomplikowane czynności :-)

    • Aneta pisze:

      Dziękuję:) ciężko jest mi wyliczyć konkretnie godziny, bo skrzynkę robiłam na przemian z innymi meblami, samo politurowanie to jednak z pewnością kilkanaście godzin,
      pozdrawiam,
      Aneta

  16. Adam pisze:

    Bardzo ladny i udany projekt Gratuluje talentu Wyslalem maila z prosba o pomoc i prosilbym o odpowiedz jesli oczywiscie czas pozwoli Pozdrawiam serdecznie

  17. JOANNA pisze:

    Szacun:))) Naprawdę pięknie przywracasz świetność starym przedmiotom:)
    Asia

  18. suwmiarka pisze:

    Całe szlifowanie było ręczne czy użyłeś choć raz szlifierki? Pytam, ponieważ zabieram się za renowację stołu i nie wiem, czy go nie uszkodzę.

    • Aneta pisze:

      Witam,
      Z racji gabarytów i przede wszystkim cienkiej orzechowej okleiny całe oczyszczanie powierzchni przeprowadziłam wyłącznie ręcznie, bez użycia elektronarzędzi,
      Pozdrawiam,
      Aneta

  19. Malinka pisze:

    Pracy ogrom, ale za to jakie efekty 😀 Przepięknie!

  20. Grażyna pisze:

    Piękna praca.
    A czy można trochę odświeżyć politurę na pianinie? Są też drobne jej ubytki w kilku miejscach.
    Podziwiając Pani talent, pozdrawiam serdecznie :)
    Grażyna

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      Tak, jak najbardziej można odświeżać politurę dokładając jej nowe warstwy (swojego czasu – lata przedwojenne – politurownicy, choc tym fachem cześciej trudniły się kobiety, chodzili po domach i odświeżali w ten sposób meble:). Wymaga to jednak sporej wprawy i dobrania odpowiedniego stężenia politury; powierzchnie pianin i fortepianów, z uwagi na swoje płaszczyzny, wymagają bowiem idealnego wypracowania politury.
      Pozdrawiam serdecznie i dziekuję za zaglądanie na bloga:)
      Aneta

  21. Grażyna pisze:

    Bardzo mnie zainspirował ten wpis. Ja jestem bardzo początkującym „restauratorem”, Utknęłam na problemie wyjęcia starych gwoździ, których główki są płasko schowane w drewnie. Jak je wyjąc aby rozebrać przedmiot na kawałki do odnowienia.

    • Aneta pisze:

      Witam,
      można próbować bocznymi cążkami lub specjalną tapicerska łapką do wyciągania gwoździ; często jednak, jeśli gwoździe siedzą głęboko i mają dodatkowo pourywane/pogniecione łebki to ich wyjecie bez mocnego pokaleczenie drewna bywa niemożliwe – w takich przypadkach lepiej pobić gwóźdź głębiej a miejsce gdzie siedzi wypełnić szpachlą do drewna lub zaślepić wbijając mały kołeczek (np kawałeczek wykałaczki z klejem, w zależności od wielkości otworu)
      pozdrawiam,
      Aneta

  22. Niesamowite jest to ile można zrobić samemu gdy człowiek dobrze się przygotuje. Od dzisiaj zaczynam ćwiczyć nakładanie politury! Wygląda jak cudowne zajęcie :) Efekt końcowy skrzynki jest niesamowity!

    • Aneta pisze:

      Ćwiczenia zdecydowanie pomagają przy nauce politurowania:) na początek polecam klastczną dębinę, która wdzięcznie się odnawia i ładnie polituruje a potem orzech lub mahoń, które będą już wymagały pełnego procesu politurowania, z misternym zacieranie porów drewna i polerowaniem. Ale polecam:) bo to bardzo przyjemna praca, choć testująca naszą cierpliwość,
      Pozdrawiam,
      Aneta

  23. ola pisze:

    Jest absolutnie obłędna… jestem totalnie zakochana w tej szkatułce po jej odnowieniu i samym przeznaczeniu. ”Wsiadam” na allegro i zaczynam szukać czegoś podobnego bo umrę z zazdrości :) Ogromne gratulacje, jest poprostu przepiękna.

    • Aneta pisze:

      Dziękuję:) szukałbym własnie orzechowej skrzynki (fornirowanej lub ew z litego drewna), bo tu rysunek usłojenia drewna bywa najbardziej spektakularny u będzie cieszył oczy:)
      Pozdrawiam
      Aneta

  24. Jechna Witold pisze:

    Podziwiam Pani pracę i oddanie sprawie renowacji zabytków . Mam pytanie ,marze zna Pani kogoś kto odnowił by metalową tablicę sprzed 1 wojny swiatowej .

    • Aneta pisze:

      Dziękuję za miłe słowa! W kwestii tablicy podpytam zaprzyjaźnionych fachowców (czym w tej chwili pokryta jest tablica? jest malowana?)
      Pozdrawiam,
      Aneta

  25. Mirek pisze:

    Witam Pani Aneto
    Przypadkiem wszedłem na Pani bloga. Małe sprostowanie do artykułu o tapicerce. Sprężyny opatentował w 1822 wiedeński tapicer G. Junig. Kolejnym artykułem który przejrzałem był ten o renowacji skrzynki. Prawdą jest że małe przedmioty odnawia się trudniej. Głównie dlatego, że gorzej się takie polituruje. Jeżeli można tylko wtrącić swoje trzy grosze. Odchodzi się już i słusznie od szlifowania starych mebli. Komplement jakim uraczył tu Panią jeden z internautów, że skrzynka wygląda jak nowa, jest najgorszym jaki może usłyszeć szanujący się renowator. Antyki mają swoją wartość ponieważ są stare. Nie można zatem usuwać dowodów tej starości. Proszę mi wierzyć z patyną wyglądają jeszcze piękniej. Dotyczy to także okuć i uchwytów.

    Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i życzę sukcesów

    M.R

  26. Mirek pisze:

    Przepraszam. Odnośnie sprężyn nie zauważyłem odnośnika :)

  27. Kreatywny Mariusz pisze:

    Pięknie odnowiona skrzyneczka. Pełen podziw za dokładność i efekt końcowy. Proszę o więcej takich relacji z odnawiania starych mebelków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eighteen + six =