Instagram RSS Feed

Nowa wersja stolika z lat 60-tych XXw.

9 marca, 2019 by Aneta

Zamiast na śmietnik trafił w moje ręce. Klasyczny stolik z lat 60/70-tych XXw. produkcji polskiej, przeznaczony pod telefon lub sprzęt rtv. Blat główny wykonany z płyty wiórowej fornirowanej okleiną orzechową (sporadyczniej bywa w wersji z mahoniem tzw. ‚pasiakiem’), pozostała część konstrukcji wykonana z drewna liściastego (najczęściej bukowego) lub, jak w moim przypadku. iglastego – sosnowego (oskrzynia&nogi), również zafornirowanego orzechem.

Stolik niestety bez zachowanej etykiety (ta zazwyczaj widnieje na dolnej półce), ale podobne egzemplarze produkowały m.in. Zakłady Obróbki Drewna w Rawiczu, Bydgoszczy czy Olsztynie. Były też wersje z obrotowym głównym blatem – w moim nic się nie obraca, jest jednak za to niewielka szufladka. Fabryczne wykończenie tego typu stolików to twardy, poliestrowy lakier na wysoki połysk.

Przyznaję, że nie wiedziałam co zrobić ze stolikiem. Bo na upartego mógł on dalej zostać w takim stanie w jakim był (kwestia sklejenia rozchwianej konstrukcji). Nie lubię jednak spękanego lakieru, a na stoliku całość była jedną wielką pajęczyną… Gdyby powłoka nie była uszkodzona to zdecydowanie (wbrew pozorom;) jestem zwolenniczką zostawiania oryginalnego stanu – tak jak zrobili w latach produkcji, tak najfajniej byłoby mebel zostawić. W przypadku tego stolika ilość spękań i odprysków była jednak na tyle duża, że wizualnie prezentował się kiepsko, przynajmniej dla mnie. Do tego ten spłowiały kolor pięknego orzecha ukryty pod grubą warstwą chemoutwardzalnego lakieru. Postanowiłam więc zadziałać więcej i ‚po godzinach’, kiedy w Pracowni zaczyna panować błoga mi cisza, zrobić stolikowi pełną renowację. Nie chciałam jednak jakoś specjalnie w niego ‚inwestować’. Dlatego wcale nie myślałam na początku o klasyce, czyli pracochłonnym politurowaniu. Tylko właśnie o czymś szybszym w pracy, spójnym z epoką, czyli o lakierze. Wyszło jednak jak zawsze. Nie umiem bowiem oprzeć się głębi koloru jaki daje naturalny szelak, zwłaszcza kiedy zobaczyłam jak ‚orzechowe płucka’, pod wpływem oczyszczania, znowu zaczęły oddychać i pokazywać swój efekt 3d;) Co nie zmienia faktu, że człowiek do pewnych decyzji musi dojrzeć. Nawet ja. Stąd też, po gruntownym, wielogodzinnym oczyszczeniu, wygładzeniu i przygotowaniu drewna, mimo wszystko cały stolik polakierowałam… Tylko po 24h oczyścić całość znowu do surowego, bo efekt lakieru był właśnie… kolorystycznie jak dla mnie nie do przyjęcia. Takie ćwiczenia z renowacji sobie zafundowałam. Uważam, że były mi one jednak potrzebne.

Ale po kolei:

  • zdemontowałam półkę, która i tak była lekko odspojona od listewek. Pierwszy plan był taki, że półka wraca na swoje miejsce. Podobała mi się jednak lekka forma stolika, z czasem więc zrodził się pomysł, by stolik pełnił nową funkcję mebla do pisania (mini biureczka lub konsoli przyściennej/wolnostojącej, jak kto woli). Półka sprawiała, że stolik stawał się cięższy, bardziej zabudowany i niedostępny, postanowiłam więc zrobić małą przeróbkę

  • usunęłam chemoutwardzalny lakier z blatu i półki – tu pomaga tylko i wyłącznie opalarka, która skutecznie i szybko ściąga sztuczną, plastikową powłokę; o jej pracy pisałam w oddzielnym artykule

  • z reszty powierzchni, czyli nóg, oskrzyni oraz dodatkowych listewek, warstwy lakieru musiałam usuwać już przy pomocy cykliny i skrobaka, opalarka bowiem przypalała cieńszą warstwę lakieru. Na blatach, półkach, czyli większych płaskich powierzchniach roboczych lakier był fabrycznie dużo grubiej nalany, dzięki czemu teraz możemy wspomagać się opalarką przy jego ściąganiu; mniejsze elementy zaś, z uwagi na specyficzny sposób kładzenia/lania ‚poliestru’, były już zazwyczaj pokrywane dużo cieńszą powłoką innego lakieru (stąd też problemy z jego przypalaniem)

  • z zaoblonych elementów podblatowych (rantów boków oskrzyni) zdjęłam resztki okleiny – obłogu, który był mocno wybrakowany i uszkodzony (słabo się trzymał i wystarczyło podważeniem dłutem, by całość usunąć). I tu zrodził mi się od razu pomysł, by nie okleinować powierzchni na nowo, tylko pomalować ją kryjąco na czarno, tak jak oryginalnie malowana była czołowa czarna listewka i boczne ‚otulające’ szufladę. Zastosowałam czarną bejcę wodną a następnie czarną politurę
  • w tym samym czasie zrodził się pomysł, by wykorzystać zgrabne gabaryty stolika i przerobić go na nową funkcję konsoli lub biureczka – półka więc poszła w odstawkę. Jedna z listewek została przeze mnie wykorzystana  na usztywnienie konstrukcji (też dla kontrastu zabarwiona czarną bejcą wodną), czopy z drugiej posłużyły mi do zaślepienia gniazd po półce od frontu (niestety brak zdjęć). Wstawki powinny być zrobione nieco poprawniej, z ładniej dociętej okleiny, ale trzymałam się mojej ekonomicznej wersji renowacji stolika, stąd pomysł na zagospodarowanie resztek;)

  • doczyściłam i wygładziłam cały mebel drobnym papierem, by ostatecznie usunąć resztki starej powłoki lakieru i pozadzierane włókna; przy fornirowanych meblach trzeba uważać na ‚grubość’ okleiny, bywa ona bowiem bardzo cienka, przez co łatwo o przeszlify/przetarcia (których z resztą sama nie uniknęłam). Użyte przeze mnie gradacje papieru to 180-320-wodowanie-400

  • podszpachlowałam niewielkie ubytki, które z racji swoich skromnych rozmiarów nie wymagały robienia wstawek; użyłam akrylowego kitu do drewna w kolorze średniego orzecha
  • i tu zastosowana została przeze mnie pierwsza idea, by uprościć wykończenie mebla i zastosować lakier… tak jak wspomniałam, po ok 24 godzinach lakier bezlitośnie usuwałam (zmywaczem do powłok i cykliną); zdecydowanie efekt po jego zastosowaniu był dla mnie nie do zaakceptowania. O ile w trakcie malowania barwa był ok, to niestety po wyschnięciu wszystko było sine i blado-zielone. Takiego orzecha nie lubię. Może gdybym zastosowała lakier poliuretanowy zamiast wodnego, efekt kolorystyczny byłby dużo ciekawszy, ale nie chciałam już po raz kolejny ryzykować, więc powróciłam do wykończenia politurą

  • czyszcząc mebel kolejny raz, zwłaszcza fornirowany, nie da się uniknąć przeszlifowania powierzchni… ranty nóg podbarwiłam więc bejcą wodną w kolorze orzecha (w trakcie politurowania podbarwiałam te miejsca jeszcze flamastrem retuszerskim)

  • po ponownym oczyszczeniu całości zaolejowałam meble naturalnym olejem wazelinowym i zaczęłam politurować. Elementy, które były zabejcowane przeze mnie na czarno – politurowałam czarną politurą. W międzyczasie wkleiłam poprzeczną listewkę i ustabilizowałam konstrukcję (klej stolarski typu ‚białego’ na bazie polioctanu winylu + ściski stolarskie). Politurę kładłam sukcesywnie przez kilka dni: godzinę/dwie dziennie. Z uwagi na niewielkie powierzchnie nie była to praca bardzo czasochłonna a mebel dał się wdzięcznie zapoliturować (już bez żadnych niespodzianek). Denko szuflady, zrobione z cienkiej sklejki zalanej fabrycznie lakierem, dla urozmaicenia sobie prac, pomalowałam różową farbą (kazeinowa farba do drewna Liberon). Lubię róż, więc przemyciłam go chociaż w taki sposób;)

I na koniec finalne testy – zanim mebel ostatecznie skończę. Sprawdzam, czy aby na pewno ‚stolik rtv’ może pełnić funkcję mini biurka lub konsoli… Może. Wymiary sa jak najbardziej ok. Zwłaszcza w zestawieniu z  wygodnym krzesłem proj.R.M.Hałasa lub ‚stolarsko-szkolną’ wersją Marii Chomentowskiej. Mam nadzieję, że miłośnicy polskiego wzornictwa lat 60-tych mi wybaczą taką przeróbkę (miałam po części zgodę;).

Dodam jeszcze tylko, że orzech, choć szlachetny i bardzo dekoracyjny, to też kapryśny ze swoimi kolorami – żółtym, bursztynowym, rubinowym, brązowym i czarnym – w każdym świetle prezentuje się inaczej, co może byc zmorą dla fotografów. Ale ja właśnie za tą różnorodność barw najbardziej go lubię. Choć zdjęcia na spokojnie w pracowni mogę robić tylko wieczorami, kiedy zostaję już sama i nikomu nie przeszkadzam kręcąc się z meblem na lewo i prawo;)

 


10 komentarzy »

  1. Robert Brzeziński napisał(a):

    Pięknie wyszło, stoliczek nabrał lekkości i wygląda lepiej, niż oryginał. Pozdrawiam serdecznie

  2. skr23 napisał(a):

    Czyli najpierw przypalam całą powierzchnię, aż się zmatowi/zrobi się taka mleczna? potem delikatnie podważam i odłupuje ten lakier? raz w życiu ściągałam farbę opalarką z futryny i robiłam to po kawałku. Poza tym, to nie była powierzchnia chemoutwardzalna. Mam stolik od kompletu z fotelami 366 i zamierzam się podjąć zdjęcia tej powierzchni, ale trochę mnie to przeraża – to opalanie. Blat jest bardzo ciemny wręcz czarny, tak jak i stelaże foteli. Ciekawi mnie co jest pod spodem.

  3. Daria napisał(a):

    Bardzo fajny efekt 🙂 Przewijając w dół byłam bardzo ciekawa efektu i był lepszy niż myślałam. Zastanawiam się jak wyglądał by w takiej unowocześnionej wersji np z czarnymi nogami, czy straciłby wtedy uroku swojej epoki?

    • Aneta napisał(a):

      Przez dłuższy czas myślałam o zrobieniu czarnych nóg, stanęło jednak (tylko) na poprzeczce;) drugi taki egzemplarz wybarwiłabym już bardziej na czarno robiąc go właśnie w wersji bardziej unowocześnionej. Myślę, że nabrałby wtedy jeszcze większej klasy,
      pozdrawiam,
      Aneta

  4. Małgorzata napisał(a):

    Z wielką ciekawością czytałam Pani wskazówki .Na zdjęciu wykończonego stolika stoi przy nim krzesło z zielonym materiałem.Własnie dzisiaj takie dostałam od mamy mojej synowej.Muszę je odnowić .Są w nich dziurki po jakiś ‚zwierzątkach’.
    Proszę o wskazówki jak je najlepiej odnowić .Mam 2 sztuki.
    Pozdrawiam
    Małgorzata

    • Aneta napisał(a):

      Dzień dobry,
      jeśli są slady po drewnojadach to polecam zdjąć starą powłokę lakieru i zaaplikować płyn – proszę zerknąć na wpis o zwalczaniu drewnojadów. Co do reszty renowacji, to w zależności jaki efekt chciałaby Pani uzyskać i jakie wykończenie (krzesła z tego okresu wykańczane były przemysłowo lakierem i/lub lakierobejcą, proszę zerknąć na wpis o odnawianiu giętego krzesła – zobrazowałam tam i opisałam mniej więcej krok po kroku jak wyglądała renowacja
      pozdrawiam,
      Aneta

  5. Monika napisał(a):

    2 dni temu znalazłam podobny okaz tyle, że z obrotowym blatem. Jest w bardzo dobrym stanie, zero pęknięć i otarć na blacie, dlatego zamierzam nic z nim nie kombinować. Nogi, boczne listwy pod blatem i dolną półkę przemaluje na biało. Pozdrawiam i życzę kolejnych przecudnych znalezisk z duszą.

  6. Monika napisał(a):

    Dodam jeszcze tylko, że pod blatem jest kartka z nazwą i numerem partii…niestety nie wszystko jest czytelne.

  7. Jarosław napisał(a):

    Dzień dobry, Czy w przypadku renowacji toaletki użyć rozpuszczalnika do wosku/zmywania powierzchni? (Nie chciałbym szlifować do drewna). Czy krzesło wystarczy „umyć”? Zmyć brud zmywaczem czy jakimś innymśrodkiem? Czy do krzesła użyć potem jasnego wosku? Pozdrawiam Jarek

  8. Jarosław napisał(a):

    Dzień dobry, Dodatkowe zdjęcie Pozdrawiam Jarek

Odpowiedz na „MonikaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 + 14 =