Instagram RSS Feed

‘etapy prac’

  1. W końcu znalazałam swój wymarzony fotel

    Styczeń 6, 2022 by Aneta

    Intarsjowany XIX-wieczny orzechowy fotel, który latem 2020 roku roku kupiłam sobie w nagrodę po zdanym egzaminie mistrzowskim, po roku pomieszkiwania w domu w końcu wczesną wiosną pojechał do Pracowni…

    Długo dojrzewałam do tego, by zacząć go robić. Powód był jak zwykle prozaiczny – kompletny brak czasu, podobnie zresztą jak z dokończeniem (już po 6 miesiącach:) tego wpisu. Bo to, że chciałabym fotel w całości odświeżyć i przetapicerować ze ‚skandynawskiej geometrii’ widziałam od samego początku, tak naprawdę jeszcze zanim stał się na dobre moją własnością. Ale inne liczne prace nie dawały mi wolnej przestrzeni, by na spokojnie zająć się swoim wymarzonym, nowo nabytym meblem. Przyznaję, że przez dłuższą chwilę pragnełam nawet, by ktoś to zrobił za mnie – zabrał fotel na warsztat i go ,po prostu ,ładnie odnowił pozostawiając mi tylko wybór tkaniny obiciowej.

    Ale wracając do początku. Spotkanie z fotelem, jak i późniejszy jego zakup, był kompletnym przypadkiem… wpadliśmy na siebie latem, na targu staroci na warszawskim Kole. Fotel stał sobie na bazarowym placu pośród wielu innych ładnych dawnych wyrobów, w które wyjątkowo licznie obrodził wtedy targowisko. Taki zupełnie inny, pomieszany stylowo, nieoczywisty. Patrzyliśym się na siebie przez dłuższą chwilę… po głowie przebiegała mi gonitwa myśłi czy mogłabym go mieć, czy jest wygodny i czy pasowałby do mnie… Nie kupiłam fotela, ale zrobiłam mu na pamiątkę kilka zdjęć.

    Dopiero kilka tygodni później, kiedy niespodziewanie spotkaliśmy się znowu, i kiedy okazało się, że wciąż szuka nowego domu, podjełam dialog ze sprzedawcą… parę dni później fotel stał u mnie w miszkaniu, ku uciesze mojej i moich pomarańczowych współdomowników:)

    Czy wtedy coś zrobiłam z meblem? Poza mocniejszym odkurzeniem tapicerki i odświeżeniem drewna gotowym preparatem ,zupełnie nic. W takim stanie go użytkowałam zbierając siły, by w końcu zawieźć go do Pracowni i zrobić małe co nieco by nabrał charakteru.

    czytaj dalej…


  2. Renowacja XIX-wiecznego niciaka

    Wrzesień 5, 2021 by Aneta

    Na mój warsztat trafił tym razem klasyczny stolik do robótek, zwany potocznie w Polsce niciakiem, służący najcześciej do przechowywania przyborów i akcesoriów do szycia, haftowania, szydełkowania itd, ale czasem też i do pisania czy chowania sekretnych małych drobiazgów…) Na europejskich salonach niciak na dobre pojawił się w XVIII wielu.

    Ten niewielkich rozmiarów egzemplarz, który miałam przyjemność poddać renowacji powstał najprawdopodobniej na terenach niemieckich w II poł. XIX wieku. Wykonany jest – co kompletnie nie było na początku widoczne – ze szlachetnego drewna mahoniowego (o mahoniu można poczytać tu). Z masywu zrobiono cztery zbieżne podpory oskrzyni a piramidalną mahoniową okleiną zafornirowano uchylany blat, oskrzynię, półkę oraz trójnogą, wolutową podstawę. Dekorowany liściem akantu trzon stanowiący główną podporę oskrzyni wykonano zaś z drewna jesionu. Cała konstrukcja pod okleinę zbudowana jest natomiast z brzozy i sosny, które stanowiły bardzo częsty budulec XIX-wiecznych mebli.

    Brzozowe wnętrze niciaka wypełnione zostało, dla kontrastu i odmiany, palisandrowymi ściankami tworzącymi przegródki na igły, nici itp. Niciak oryginalnie wyposażony był jeszcze w podwieszany, najprawdopodobniej jedwabny worek (koszyk) na szpulki i motki. Ten, podobnie jednak jak i przykrywki poszczególnych przegródek niestety się nie zachował. czytaj dalej…


  3. Renowacja szafki z lat 60-tych XXw. ‚SP Drzewotechnika’

    Kwiecień 1, 2020 by Aneta

    Renowację tej szafki przeprowadziłam na potrzeby jesiennego muzealnego wykładu, na którym opowiadałam m.in. jak odnawiać powojennie wyprodukowane meble. Dla porównania zakresu i efektu prac, równocześnie odnawiałam też szafkę z lat 20-tych XXw. – podstawę dwuczęściowej serwantki, którą potraktowałam bardziej klasycznie przywracając jej tradycyjnie politurowaną powłokę (jest widoczna na kilku slajdach). 

    Ale po kolei. Wspomnianym obiektem, który jako pierwszy wzięłam na swój warsztat była jednodrzwiowa szafka z uchylanymi drzwiami, wykonana w latach 60-tych XX wieku w warszawskiej Spółdzielni Pracy ‚Drzewotechnika. Zgrabny i funkcjonalny mebel o kubistycznej formie, mogący służyć, zgodnie ze swoim pierwotnym przeznaczeniem jako mebel pod sprzęt rtv, ale obecnie równie często wykorzystywany jako barek lub pomocnicza szafka na książki i dokumenty.

    czytaj dalej…


  4. Jak odnowić gięte (thonetowskie) krzesło

    Czerwiec 20, 2017 by Aneta

    Gięte krzesło nazywane potocznie ‚thonetem’. Popularne i dość powszechnie spotykane. Lubiane za trwałość, wygodę i uniwersalny charakter. Rozkręcane praktycznie w całości na kilka elementów. Wykonane z drewna bukowego, ze sklejką na siedzisku, a często też i w oparciu (w zależności od modelu), z reguły dekoracyjnie tłoczoną, wytrawianą lub wypalaną. Po tych z resztą wzorach i motywach można najczęściej określić wiek i przybliżoną datę produkcji takiego krzesła. Te najstarsze egzemplarze, wyprodukowane w połowie XIX wieku, będą bowiem inspirowane wcześniejszymi stylami, stąd zdobienia na sklejkach nawiązywać będą np. do okresu regencji (kobiece wizerunki, renesansowe wstęgi itp.). Późniejsze modele zaś, z początku XXw., inspirowane będą już ‚kwiatową’ secesją, stylem ludowym (np. naszym rodzimym zakopiańskim) oraz motywami art-decowskimi i geometrycznymi (np. pasy/szachownice typowe dla lat 20-30tych XXw.).

    Krzesła gięte produkowane były masowo na skalę przemysłową, w tysiącach, a niektóre modele, w milionach egzemplarzy, jak np słynna thonetowska 14-stka czy 18-stka, której potrafili produkować 4 tys. egzemplarzy dziennie. Krzesła wytwarzane były w wielu europejskich fabrykach wykorzystujących patent Thoneta (firma M.Thoneta „Bracia Thonet” straciła wyłączność na produkcję mebli giętych w 1869r.), jak np. w naszym rodzimym Radomsku, Bielsku, Wojciechowie, Jasienicy czy Bondyrzu. Meble gięte były relatywnie tanie a przy tym wygodne i nowoczesne, przez co stały się szalenie popularne na całym świecie, zwłaszcza pod koniec XIX wieku i przez cały okres międzywojenny. W zmodernizowanej formie meble gięte produkowane są do dziś, czego przykładem są marki Ton i Fameg, kontynuujące przedwojenną tradycję.

    Jak odnowić takie właśnie gięte krzesło, które po latach użytkowania bywa często już mocno podniszczone, powycierane i rozchwiane? Jak postawić je na nowo na nogi, dać nowy kolor i uszlachetnić świeżą powłoką politury (wosku czy oleju)? Na przykład tak*. 

    *Alternatywą dla pełnej renowacji tego typu (i podobnego) krzesła jest jego odświeżenie, które nie będzie wymagało tak obszernego zakresu prac a pozwoli w wielu przypadkach poprawić wizerunek naszego mebla, tak by zyskało na świeżości, czystości i odzyskało odrobinę blasku.
    Zmatowienie/przemycie/podretuszowanie i ponowne przepoliturowanie drewna daje dość często ładny i dla wielu pożądany efekt. Musimy tylko pamiętać, że nie zmienimy tym sposobem istniejącego koloru a jedynie ożywimy/nasycimy istniejącą barwę. W przypadku gdy nasze krzesło nosi liczne uszkodzenia powłoki i drewna, jest bardzo spłowiałe, brudne i porozsychane a my chcemy w zdecydowany sposób zmienić jego wybarwienie, np z ciemnego orzecha uzyskać jaśniejszą tonację (lub na odwrót), to najczęściej w grę wchodzi już pełna renowacja jak poniżej.

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wyczerpuje to tematu, bo przypadki bywają bardzo różne i można zastosować różne techniki, a może bardziej triki, by poprawić wygląd mebla przeprowadzając kompleksową lub tylko częściową renowację podniszczonych elementów. Wszystko tak naprawdę zależy od naszych finalnych oczekiwań i tego jakim doświadczeniem w pracy z dawnymi meblami dysponujemy

    Etapy pełnej renowacji bukowego giętego krzesła

    Mój model:

    • krzesło gięte z lat 30-tych XXw., z zachowaną etykietą ‚Fabryka Mebli Giętych Warszawa ul.Twarda 26’ (wzorowane na modelu nr13 firmy Thonet z pocz.XXw. / obecnie oznaczony jako fotel B-1110 firmy Fameg)
    • konstrukcja drewno bukowe, rama siedziska wyłożona tłoczoną sklejką.
    • stan przed renowacją (brak środkowego, dekoracyjnego fragmentu zaplecka, który występował w bliźniaczych modelach) 

    17015982_1275017892586238_9014965885808009081_o czytaj dalej…


  5. Zmagania z odnawianiem starych waliz

    Lipiec 8, 2016 by Aneta

    To już kolejna waliza (czy kufer podróżny jak kto woli:), która trafiła w moje ręce celem przywrócenia jej dawnego życia. Choć stan wyjściowy, z widoczną grubą warstwą kurzu i brudu był mało zachęcający, waliza miał w sobie potencjał. Liczne drewniane i mosiężne elementy, jak i całe zewnętrzne płótno, były kompletne i ładnie zachowane, bez większych uszkodzeń czy ubytków (co w sumie nie często się zdarza). Wnętrze walizy z oryginalnie zachowanym wyścieleniem też nie wymagało kompleksowej wymiany a jedynie mocnego odświeżenia i przeprania. Najważniejsze elementy były więc całe, prace rokowały zatem nadzieją na pozytywny przebieg całej renowacji:) Klasę walizy dodatkowo podnosiła jeszcze ładnie zachowana metryczka w postaci papierowej etykiety na wewnętrznej stronie wieka oraz metalowe, tłoczone blaszki z logo firmy przymocowane do zewnętrznych bocznych ścianek.

    imageimageimage

    Poszczególne etapy prac przy renowacji (a raczej konserwacji) tego typu walizy czy kufra opisałam i zobrazowałam w pierwszym wpisie na ten temat. W przypadku takich nietypowych ‚obiektów’ zakres działania uzależniony jest przede wszystkim od stopnia zachowania poszczególnych istotnych elementów konstrukcji – jak sklejka, która stanowi bazę i płótno którym jest pokryta, drewniane listwy czy stalowe okucia. Przebieg prac tym samym bywa bardzo różny i zazwyczaj nie można przyjąć jakiegoś konkretnego planu działania jak to się ma np przy klasycznej renowacji w całości drewnianego mebla. Pewnych fragmentów, z racji ich konstrukcji czy zespolenia (np zanitowanych okuć) nie da się bowiem zdemontować i tym samym dobrze wypracować. Nie ukrywam więc, że część prac przy tego typu sprzętach robię po prostu z wyczuciem a sam efekt końcowy nie jest mi zawsze tak do końca znany. Przede wszystkim nie walczę o to, by taka waliza czy kufer były zupełnie jak nowe a wszystko w nich było idealne, bez śladów po wcześniejszym życiu:) Staram się ratować wszystkie oryginalne elementy, nawet jak mają spore niedoskonałości, a wymieniać w ostateczności tylko te już faktycznie nieodwracalnie zniszczone (choć często też, z uwagi na ich niepowtarzalność i np wysokie koszta ew ich odtworzenia, zachowuję je takie jakie są). Zależy mi, by taka wiekowa waliza, która często jest rodzinną pamiątką, była przede wszystkim czysta i stabilna, dzięki czemu (choć po części) będzie mogła na nowo służyć w domowym wnętrzu.

    Jak zabrać się za renowację tego typu walizy? Oto kilka wskazówek jak wyglądał mój plan działania przy ostatnim egzemplarzu: czytaj dalej…