RSS Feed
loans work, who does cash advance america use for approval, bad credit installment loans houston tx

Posts Tagged ‘politurowanie’

  1. Renowacja wiejskiego stołu. Malowanie/woskowanie &politurowanie.

    Wrzesień 30, 2014 by Starych Mebli Czar

    Niewielkich rozmiarów stół z okresu międzywojennego, który upolowałam wczesną wiosną, w końcu się doczekał i trafił na warsztat. Od momentu jego zakupu wiedziałam, że przy jego renowacji połączę technikę malowania&woskowania i politurowania. W swej klasycznej prostocie idealny sprawdzi się jako stolik-biurko. Zrobiony z drewna dębowego (blat, carga i szuflada) oraz drewna bukowego (nogi, choć tu do gatunku nie jestem do końca pewna) wydawał się być w całkiem przyzwoitym stanie, choć gwoździe powbijane w nogi sugerowały spory zakres stolarskiej renowacji. Pierwsze więc co zrobiłam, to rozebrałam go na części pierwsze ;-) Inna wersja nie wchodziła w grę.  Bez solidnego poklejenie stół nie byłby stabilny i funkcjonalny a to, abstrahując od efektów wizualnych, jest najważniejsze. Mebel tego typu ma być mocny i solidny!

    Tak stół prezentował się w dniu zakupu:)

    IMG_8123-001IMG_8122IMG_8121IMG_8124

    Tak wygląda teraz:)

    SONY DSCSONY DSCSONY DSC

    Etapy prac:

    1. Rozebranie stołu na elementy – niestabilna i rozchwiana konstrukcja szybko dała się ‚rozbić’, kłopot sprawiły jedynie mega gwoździe powbijane w górną część cargi łączącej nogi z blatem. Po ich wyjęciu stół jednak rozebrał się jakby był z klocków:) Nie wiem czemu niektórym ‚fachowcom’ wydaje się, że jak wbiją w mebel trochę gwoździ, to magicznym sposobem się on sklei i będzie przez to na nowo trwały… Taka pseudo renowacja to istne przekleństwo dla stolarza. Oglądajmy więc zawsze dokładnie mebel przed zakupem i wystrzegajmy się stosowania takich doraźnych rozwiązań :)

    IMG_0876 IMG_0877 c

    2. W dalszej kolejności dobrze oczyściłam każdy element. Sucha powłoka w miarę dobrze się usuwała. Niezastąpiony do takiego ‚skrobania’ jest nóż/skrobak lub cyklina oraz papier ścierny o gr.80. Do płaskich powierzchni użyłam szlifierki. Lite i twarde drewno dębowe nie boi się zazwyczaj mechanicznych ruchów, choć trzeba uważać, by go też za mocno nie zeszlifować. Po oczyszczeniu drewna całość przeszlifowałam jeszcze ręcznie drobniejszym papierem: do nóg i oskrzyni użyłam nr 240, który pozwolił usunąć pozadzierane włókna, ale nie wygładził zbyt mocno powierzchni (malując drewno farbami zostawmy je delikatnie szorstkie tj. niech będzie gładkie, ale nie wyślizgane, farba będzie się wtedy lepiej trzymała), do blatu zaś, który będzie wykończony klasycznie politurą, zastosowałam drobniejszy papier o gr.400, by powierzchnia była jak najbardziej równa. 

    IMG_0878IMG_0880IMG_0881IMG_0884IMG_0883IMG_0889IMG_0896

    3. Po oczyszczeniu drewna (niestety nie uchwyciłam czyszczenia blatu) przyszedł czas na poskładanie ‚rozsypanych’ elementów i ponowne sklejenie stołu. Nie jest to prosta sprawa. Bez stolarskiej (męskiej) pomocy, dużej ilości ścisków i pasów złożenie mebla z pewnością nie byłoby możliwe.  Nie dość, że wszystko musi się ze sobą na nowo dobrze spasować, to jeszcze trzymać pion. Elementy klejone były więc etapami: najpierw nogi, potem cargi, szuflada i reszta konstrukcji. Na końcu przyklejony został blat:) Przez tych kilka dni, w czasie których zmagałam się z czyszczeniem elementów, lekko wypaczony blat leżał sobie najpierw solo na podłodze Pracowni (wybrzuszeniem do góry, dzięki temu pociągnął troszkę wilgoci i się naprostował) a potem ściśnięty w dwie solidne dechy/blaty, co pozwoliło mu wrócić do pionu:) Blaty stołów zrobione z litej dechy wyglądają bardzo oryginalnie i są niewątpliwie ładniejsze niż te z płyty stolarskiej (zwłaszcza w takim wiejskim stole), kłopot jednak w tym, że takie drewno, zwłaszcza w tak dużym kawałku, cały czas pracuje i przez to często pęka, zsycha się i/lub wypacza… Do klejenia stołu użyliśmy białego kleju typu wikol (klejonego na zimno). W porównaniu do kleju gorącego ‚perełki’  jest mocniejszy (zwłaszcza do konstrukcji), poza tym gorącym ciężko jest w szybkim tempie (klej stygnie) wszystko dobrze ustawić i pościskać. Przed sklejeniem elementów pan stolarz podciął jeszcze delikatnie nogi stołu, które na końcówkach były poszarpane i ‚poobgryzane':)

    IMG_0972IMG_0971IMG_0976IMG_0977IMG_0984IMG_0985IMG_1034IMG_1060IMG_2046IMG_2047

    4. Po etapie czysto stolarskim przyszedł czas na etap wykańczania (w międzyczasie zaszpachlowałam też otwory po gwoździach – możemy to zrobić jasną szpachlówką w kolorze drewna, albo białą, wtedy już będzie pewność, że na nie przebije nam ona  spod jasną farbą) .

    Tak jak to założyłam na początku, blat pokryłam politurą, by wyeksponować jego naturalny kolor. Zagruntowałam go z pędzla dwa razy politurą szelakową typu orange a potem klasycznie wypolerowałam tamponem, ale nie jakoś specjalnie mocno, nie chciałam aby był taki do końca idealny;). Zostawiła też naturalne spękania blatu, tj nie wypełniałam ich szpachlówką (delikatnie tylko podczas gruntowania wypełniła je politura). Stara dębina uwydatniła pod politurą swój naturalnie ciepły, miodowy kolor, przez co finalnie ładnie skontrastowała się to z bielą podstawy.

    Resztę stołu pomalowałam białą farbą. Pierwszy raz użyłam nowej (i modnej teraz) farby kredowej marki Chalk Paint by Annie Sloan w kol. Old White, którą razem z woskiem dostał od zaprzyjaźnionej ‚warsztatowej’ kursantki Ewy (www.oldnewstyle.pl). Gęstą farbę, przypominającą w konsystencji śmietanę (tak jak klasyczną akrylową) rozrzedziłam niewielką ilością wody, w takiej postaci zdecydowanie lepiej się ją nakłada. Finalnie na nogi, cargę i szufladę nałożyłam dwie warstwy. Między warstwami (tak jak to do tej pory zawsze robiłam) nie przecierałam niczym powierzchni – ani drobnym papierkiem, ani wełną stalową – farba bowiem dość mocno się spylała/kruszyła, wolałam więc zostawić ją w równomiernej postaci i uniknąć przecierek. Kiedy farba dobrze przeschła (zostawiłam stół na weekend), wszystkie malowane elementy napastowałam bezbarwnym woskiem. Wosk ma za zadanie nie tylko zabezpieczyć kolor przed wycieraniem, ale także wygładzić finalnie powierzchnie i nadać jej delikatnie satynowego połysku. Niestety wosk dedykowany do farby, mimo iż bardzo miękki, jak dla mnie się nie sprawdził. Nałożyłam go dość dużo a jakby go praktycznie nie było. Po zawoskowaniu powierzchnia jest nadal lekko chropowata i ma nierówną strukturę. Nie jest to może jakaś duża wada, ale jestem przyzwyczajona do wygładzonej powierzchni, satynowej i bardzo miłej w dotyku. Finalnie więc za parę dni przetrę malowaną cześć stołu jeszcze  klasycznym bezbarwnym woskiem, którego używam na co dzień (np Starwax, Liberon lub włoski Cera Novecento).

    Po nastu dniach pracy, przerywanych klejeniem poszczególnych elementów, stół został skończony:)

    stół wiejskistół wiejski1stół wiejski2stół wiejski3IMG_2061IMG_1227IMG_1134IMG_2066IMG_2067IMG_2068IMG_2069IMG_2070IMG_2072IMG_1128IMG_2074stół wiejski4IMG_2153Ostatnio zaktualizowane18IMG_2077IMG_2076IMG_2080IMG_2081IMG_2078 

    ***

    SONY DSC


  2. Renowacja wojskowej skrzyneczki

    Czerwiec 27, 2014 by Starych Mebli Czar

    Ostatnio trafiła mi się mała fucha w postaci odnowienia starej wojskowej skrzyneczki (znalezionej na strychu rodzinnego domu). Praca w sumie dość prosta i jak zwykle dla mnie bardzo przyjemna, choć czasowo wcale nie taka szybka. Zlecenie chętnie przyjęłam;)

    Wyremontowanie takiego niewielkiego sprzętu to dobry przykład podstawowych etapów renowacji: od czyszczenia po politurowanie. Jeśli Ktoś chciałby zacząć swoją przygodę ze starym drewnem, to myślę, że właśnie tego typu ‚mebelek’ może posłużyć za wdzięczny obiekt do odnowienia. Mała powierzchnia oraz lite, niefornirowane drewno, które można bez obawy przeszlifowania czyścić, powinny zapewnić nam fajną prace bez większych komplikacji i wielogodzinnego poświecenia czasu, jak to bywa w przypadku większych gabarytowo mebli ;-)

    Ale po kolei. ‚Zwyczajna’ stara skrzyneczka z czasów II wojny światowej (1944r. o czym świadczą zachowane etykiety), która pierwotnie, jak obstawiałam, służyła na amunicję, okazała się (po dokładniejszym zgłębieniu tematu:) pudełkiem na bakelitowe pojemniki ze środkiem chemicznym dodawanym do ładunku miotającego pocisk w celu zmniejszenia płomienia wylotowego. Uff. Trochę zagmatwane, ale przyznaje, że poza podstawową wiedzą na temat bagnetów (z racji zainteresowań taty), na militariach kompletnie się nie znam. Skrzyneczka, jak to bywa z dawnymi sprzętami kryjącymi historię i tajemnice, jest więc po części zwykła i niezwykła. A z pewnością warta odnowienia!

    Etapy prac:

    1. Odkręcenie wszystkich możliwych elementów metalowych typu zawiasy, okucia. Powtarzam się enty raz, ale taki demontaż zdecydowanie ułatwia pracę! Poza tym, można wtedy odrdzewić skorodowane elementy i oczyścić je dobrze wełną stalową lub szczoteczką mosiężną.

    SONY DSCSONY DSCSONY DSC

    2. Po zdemontowaniu metalowych okuć mogłam przystąpić do czyszczenia. Drewno sosnowe jest bardzo podatne na szlifowanie, ale też i dość miękkie, dlatego też usuwałam brud wyłącznie ręcznie przy pomocy papieru ściernego:

    • najpierw tym o gr.80, który dobrze oczyścił powierzchnię, ale niestety też i podniósł/pozadzierał włókna miękkiego drewna sosnowego
    • potem papiery o gr.180 i 240, które pomogły usunąć sosnowe ‚włoski’ i wygładzić powierzchnię
    • na koniec użyłam papieru o gr.400, który ostatecznie wykończył czyszczoną powierzchnię i sprawił, że była ona idealnie równa, miła w dotyku i przygotowana na politurę.

    Nie ukrywam, że najtrudniej było mi usunąć brud miedzy literami na wieczku skrzynki, kremowa farba była już bowiem bardzo wyschnięta i krucha a tym samym podatna na starcia i uszkodzenia. Jeden nieostrożny i zbyt mocny ruch papierem i napis mógł się nieodwracanie zatrzeć. Musiałam też uważać, by nie uszkodzić oryginalnych etykiet – jednej ładnie zachowanej od środka wieka i drugiej, tylko już we fragmencie, na frontowej ściance. Ćwiczyłam więc swoją cierpliwość:)

    IMG_9028IMG_9031IMG_90415 cze 20141IMG_9043IMG_9044-001

    Po zeszlifowaniu brudu, oprócz naturalnej faktury drewna, odsłoniły się też niestety brzydkie korytarze po drewnojadach, które pod warstwą sinego koloru kompletnie nie były widoczne. I tu mała uwaga – meble oferowane na różnych giełdach czy targach staroci jako te już po rzekomej renowacji, bardzo często są właśnie zabejcowane na ciemny kolor – brąz czy mocny mahoń – właśnie po to, by zasłonić i ukryć ew uszkodzenia drewna i okleiny oraz ślady po drewnojadach! bądźmy więc czujni:). Moje ślady po nieaktywnych już dawno szkodnikach potraktowałam szpachlą w kolorze ciemnej sosny. Masa szpachlowa mocno się wsycha w drewno, dlatego też, by dobrze i równo wypełnić otwory szpachlowanie powinno się powtórzyć dwukrotnie. Do pracy użyłam polskiej szpachlówki akrylowej dostępnej w całej gamie kolorów. Po wyschnięciu szpachelki usunęłam jej nadmiar papierem ściernym – najlepiej robić to zużytą już 80, która nie będzie już tak ostra – a potem wygładziłam szpachlowany fragment drewna drobniejszym papierem jak wcześniej całą resztę. Skrzynka była gotowa do wykańczania. Kolor drewna miał zostać naturalny – w tym przypadku żółtawo-słomkowy, dlatego też mogłam od razu przystąpić do malowania politurą. W międzyczasie p.Jacek posklejał mi jeszcze tylko kawałeczek popękanej deseczki (płyty stolarskiej) z bocznej ścianki, pod która oryginalnie zamocowany był sznurek do trzymania skrzynki. Przy okazji renowacji warto go na nowo zamontować:)

    IMG_9061IMG_9058IMG_9067IMG_9070IMG_9073IMG_9074IMG_9078IMG_90835 cze 20143. Stary brud i kurz usunięty, dziurki po drewnojadach zaszpachlowane, drewno wygładzone – można politurować. Pierwsze warstwy politury nałożyłam pędzlem (tylko nie za grubo). Po wyschnięciu całość przeszlifowałam drobnym papierkiem typu 320 lub 400 i dalej już politurowałam tamponem. Przejście z pędzla na tampon pozwala uniknąć efektu nalania politury oraz brzydkich smug od włosia. Politura nałożona na drewno tamponem (gałganek waty zawinięty w bawełniany/lniany kawałek czystej szmatki) ładnie i równa się rozkłada. Tego typu powierzchnia jak w mojej skrzynce, bez żłobień, zakamarków i innych krętych zaobleń, nie powinna sprawiać trudności nawet początkującym, tak więc polecam użycie właśnie tej techniki wykończenia. W środku skrzyneczki nie męczyłam się tamponem (zwłaszcza w rogach byłoby to trudne), tylko pomalowałam całość rzadszą politurą (2 x). Przed przystąpieniem do politurowania warto przygotować sobie jakieś podpórki, na których układać będziemy malowane elementy, tak by się nie brudziły i nie przyklejały do roboczego blatu. Mi tym razem posłużył szkielet od podnóżka, który rozmiarem skomponował się z denkiem skrzynki.

    Politurę nakładałam w trzech podejściach: pierwszego dnia zagruntowałam całość pędzlem i odstawiłam. Drugiego wygładziłam papierem i zaczęłam nakładać politurę tamponem. Politura nie może być za gęsta, musi mieć płynną konsystencję, dlatego też zawsze lepiej, przy nakładaniu jej tamponem, rozcieńczyć ją jeszcze odrobiną spirytusu. Ciężko jest policzyć ruchy gąbką a tym samym warstwy nałożonej politury, wszystko bowiem wychodzi w trakcie prac i zależy od drewna (nakładam ją przeważnie w odstępach 10-15 minutowych, do czasu zatrzymania się wstępnie połysku). Trzeciego dnia znów wygładziłam powierzchnię (zużytym już lekko, nierysującym papierem typu 400) i dołożyłam politury, czyli znów całość kilkanaście razy, w odstępach czasowych, przemalowałam tamponem nawilżonym od środka (moczymy watę) rozcieńczoną i słabszą politurą. Polerowanie skończyłam jak połysk był już duży (z czasem politura osiądzie a świeży blask trochę opadnie, lepiej jest więc politury nałożyć zawsze ciut więcej). Generalnie ciężko jest wytłumaczyć na piśmie zasady politurowania, tego trzeba po prostu spróbować i zobaczyć jak politura zachowuje na drewnie, jak można nią ‚malować’ i jaki daje efekty ;-)

    IMG_9165IMG_9166IMG_9167IMG_9168IMG_9171IMG_9173IMG_9196-001IMG_9202-001IMG_9200IMG_9190 IMG_9191 IMG_9192IMG_9193IMG_9207-001IMG_9211IMG_9205

    Po kilku dniach odpoczynku od ostatniego politurowania (politura musi wyschnąć i choć trochę się utwardzić) mogłam przystąpić do składania skrzynki. Metalowe zamknięcie i zawiasy (wymoczone w odrdzewiaczu) poprzykręcałam na swoje miejsce a pod deseczkę z boku wpuściłam kawałek sznurka (od skrzynki z winem:), tak jak to było pierwotnie. Skrzynka była gotowa. Metamorfoza się udała, właścicielce efekt końcowy się bardzo spodobał (skrzynka ma pełnić funkcje puzderka na kobiece drobiazgi) a ja odczułam dużą satysfakcję, że kolejna stara skrzyneczka zyskała nowe życie :-)

    IMG_9259IMG_9257IMG_9254IMG_9248IMG_9245


  3. Politura szelakowa (przygotowanie)

    Czerwiec 2, 2014 by Starych Mebli Czar

    Był przepis na klej, pora więc teraz na politurę szelakową:)

    Politurowanie to jedna z wielu technik wykańczania drewna, kojarzona głównie z meblami antycznymi, meblami z minionych epok. Polega na wielokrotnym nakładaniu na powierzchnię drewna politury, czyli szelaku rozpuszczonego w spirytusie. Politurowanie jest sztuką najbardziej szlachetną i cenioną, bo wykonywaną od wielu już pokoleń niezmiennie według tych samych zasad,  od początku do końca wyłącznie ręcznie. Politura nakładana tamponem ma bardzo wysoką jakość, nieporównywalną do innych technik jak wosk czy lakier. Nadaje powierzchni drewna niezwykle gładkie, efektowne wykończenie, wydobywając jednocześnie piękno usłojenia i naturalną barwę. Niewątpliwą zaletą politury szelakowej jest jej odwracalność tj. w przeciwieństwie do lakierów syntetycznych, można ją bez problemu usunąć i wyczyścić. Jest niestety delikatna i nieodporna na wodę oraz alkohol i gorące.

    W stolarstwie europejskim technika politurowania znana jest od końca XVI wieku, kiedy to  powszechnie zaczęto sprowadzać z Indii podstawowy składnik politury – szelak (choć jeszcze w XVIII wieku meble były głównie olejowane i woskowane). Od tego czasu politura stała się niezastąpioną częścią procesu wytwarzania mebli stylowych oraz ich późniejszej renowacji.

    Szelak to żywica organiczna wytwarzana przez owady żyjące w Tajlandii i Indiach (owady zwane czerwcami odżywiają się sokiem wysysanym spod kory drzew i produkują ochronną substancję – szelak – dla ochrony swoich larw). Jest to więc nic innego jak mieszanka szczątków owadów, kawałków kory, gałązek i innych zanieczyszczeń, które zbierane i poddawane dalszej obróbce (m.in. oczyszczaniu i namaczaniu) tworzą w końcowej fazie formę cieniutkich płatków całkowicie rozpuszczalnych w spirytusie. W zależności od rodzaju drzewa szelak jest różnego zabarwienia, od żółtego do ciemno brązowy. Do produkcji politury używane są cztery podstawowe kolory (występujące w wersji czystej, już pozbawionej nadmiaru wosku lub naturalnej z woskiem):

    • bielony (praktycznie bezbarwny i najczystszy, bo odwoskowiony)
    • lemon (żółty odcień)
    • orange (ciemny, pomarańczowy odcień)
    • rubin ( rubinowo-bordowy odcień)

    *

    Politura najczęściej stosowna w renowacji mebli uzyskiwana jest z szelaku lemon i orange, które choć może nie są idealnie czyste i pozbawione wosku, to dobrze się rozpuszczają, rozprowadzają i są zdecydowanie łatwiejsze w użyciu, niż np szelak rubinowy (twardy, bo odwoskowany i trudny do rozpuszczenia). W sklepach dla konserwatorów można kupić już gotową politurę.

    Przepis na politurą szelakową –  przyjmuję proporcje ok 250g szelaku na litr alkoholu

    potrzebny będzie:

    • szelak orange
    • czysty, skażony spirytus/alkohol min. 93-95% np. typu biały denaturat*
    • zakręcana butelka lub słoik

    IMG_8694-001

    1. Wrzucamy płatki do szklanego słoika i zalewamy spirytusem w stosunku 1:4 (jedna porcja szelaku i cztery alkoholu).

    Ostatnio zaktualizowane25Ostatnio zaktualizowane27

    2. Zakręcamy słoik lub butelkę i odstawiamy w ciepłe, suche miejsce; od czasu do czasu mieszamy. Szelak lemon&orange nieodwoskowiony rozpuszcza się dość szybko, po ok 30 min będziemy już mieli płynną postać.

    Ostatnio zaktualizowane24Ostatnio zaktualizowane28

    3. Po kilku godzinach politura będzie gotowa, dobrze jednak gdy jeszcze odstoi sobie parę dni i nie będzie używana od razu po rozpuszczeniu. Jeśli będzie za gęsta (musi mieć formę płynną, jak zupa a nie jak krem), to dolewamy odrobinę spirytusu. Jeśli będzie za rzadka (kolor będzie blado pomarańczowy a płyn mocno wodnisty), to przygotowujemy drugą politurę, już gęściejszą (czyli wsypujemy do słoika z alkoholem więcej płatków szelaku) i po rozpuszczeniu dolewamy ją do tej słabszej.

    Ostatnio zaktualizowane26Ostatnio zaktualizowane29IMG_8729SONY DSC

    Rozpuszczoną politurę przechowujemy w szczelnie zamkniętym słoju lub butelce. Możemy dla pewności jeszcze przelać ją przez sitko lub tkaninę (np. rajstopy), by ew oczyścić z nierozpuszczonych płatków.

    Pamiętajmy – warunkiem dobrego politurowania jest odpowiednia temperatura w pomieszczeniu, czyli ok 20-24 stopni. Gdy będzie za zimno politurowana powierzchnia zrobi się matowa i zsinieje, jeśli zaś w pomieszczeniu będzie za gorąco, to może długo zasychać i łuszczyć się.

    *w sklepach dla konserwatorów można kupić dedykowany do politury rozpuszczalnik do szelaku, który jest zazwyczaj wyższy procentowo, bo zawiera 96-98% alkoholu etylowego

     


  4. Zegar szwarcwaldzki Phillip Haas & Söhne – renowacja skrzynki i mechanizmu

    Maj 20, 2014 by Starych Mebli Czar

    Teraz już wiem co znaczy długa renowacja i oczekiwanie na swój mebel… Po przeszło trzech miesiącach mój ‚nowy’ zegar w końcu doczekał się zakończenia wszelkich napraw. O ile z odnowieniem skrzynki uporałam się w miarę szybko, to już sam mechanizm bardzo mocno kaprysił. Niby chciał chodzić i bić, ale coś mu ciągle przeszkadzało w równej pracy, a dopóki nie przepracował idealnie całego miesiąca, pan zegarmistrz nie chciał go wypuścić ze swojej pracowni. Ale nareszcie jest! Chodzi, wybija godziny (i półgodziny) i wdzięcznie się prezentuje! 

    A oto jak wyglądały poszczególne etapy prac:

    materiały, które były mi potrzebne przy renowacji:
    IMG_7913-001

    1. Etap pierwszy – rozebranie zegara na elementy. Mechanizm trafia w ręce pana zegarmistrza a drewniana skrzynka na mój warsztat.

    IMG_6854IMG_6851IMG_6848IMG_6855IMG_6856IMG_6861

    2. Etap drugi. – czyszczenie i usuwanie starych, brudnych powłok a następnie wygładzanie. Na moje szczęście, orzechowe drewno zachowało się w bardzo dobrym stanie i nie wymagało żadnego klejenia czy uzupełniania ubytków. Potrzebne materiały: papier ścierny o gr. 80/120/180/240/400 

    IMG_6883IMG_6908IMG_6902IMG_6921

    3. Etap trzeci – olejowanie. Nałożenie powłoki olejowej przed politurą pozwala delikatnie natłuścić drewno wyciągając tym samym intensywność koloru i usłojenia. Samo nakładanie oleju lnianego i wosku ma długą tradycję – do XVIII wieku (zanim do powszechnego użytku weszło politurowanie) właśnie tymi metodami najczęściej wykańczano meble. Był to jednak proces dość czasochłonny. Jeśli bowiem tak właśnie chcielibyśmy wykończyć cały nasz mebel (bez pokrywania go politura), to pojedyncze, cieniutkie warstwy oleju czy wosku powinniśmy wcierać w drewno codziennie przez minimum 30 dni… Tylko wtedy nasz wiekowy sprzęt będzie dobrze zakonserwowany i zabezpieczony przed gorącem oraz wilgocią. W przypadku mojej skrzynki, do ożywienia orzechowego koloru drewna, wystarczy na szczęście tylko jedna warstwa…
    zegar renowacja4zegar renowacja5IMG_6940
    4. Etap czwarty – politurowanie. By szlachetnie wykończyć drewno posłużyłam się metodą tradycyjną, gdzie politurę nakłada się za pomocą własnoręcznie zrobionego tamponu (gałganek waty zawinięty w czystą, bawełnianą szmatkę i nasączony politurą). Pędzla użyłam tylko do pomalowania sosnowych bocznych ścianek, które nie wymagały tak idealnego dopracowania. Nakładanie politury tamponem wymaga ‚nieco’ większego nakładu pracy, ale końcowe efekty są tego warte. Front skrzynki zrobiony jest z litego, zwartego drewna orzechowego, które idealnie się do tego nadaje i dobrze się zaciera (chodzi o to, by politurą i pumeksem wypełnić mikroskopijne naturalne pory i szczelinki). Oczywiście nie każdy mebel musimy tak precyzyjnie wykańczać – powinno się to robić przy szlachetnych gatunkach drewna/forniru takich jak mahoń, orzech, palisander czy heban (nie stosuje się tego np. przy sośnie, dębinie, brzozie czy buczynie). Wypełnienie porów w drewnie pozwala dobrze i równo nałożyć politurę, dzięki czemu powierzchnia jest solidnie zakonserwowana a mebel na kolejne długie lata pozostanie gładki i szlachetnie błyszczący. 

    zegar renowacja7-001IMG_7116zegar renowacja6zegar renowacja8
    5. Etap piąty – ostateczne wypolerowanie. Intensywny ciepły orzech z każdym pociągnięciem gąbką nabiera charakteru. Gdy chwilę odpocznie, najlepiej kilka lub nawet kilkanaście dni  i nałożone warstwy politury dobrze się utwardzą, drewno możemy ostatecznie wypolerować. Moja skrzynka, z racji innych obowiązków, spokojnie odpoczywała sobie w kąciku Pracowni ok trzech tygodni, co tylko zadziałało na plus całego etapu polerowania. Politura bowiem, oprócz zimna i wilgoci, zdecydowanie nie znosi pośpiechu. W im dłuższych odstępach czasowych będzie nakładana, tym lepiej i ładniej będzie się polerować a finalnie szlachetniej prezentować. W międzyczasie odświeżyłam mmosiężną ramkę, którą przetarłam stalową wełną oraz poklejony i pozalewany cyferblat, który mimo dość kiepskiego już stanu też dał się jeszcze podoczyszczać. Ostanie polerowanie zrobiłam bardzo słabiutką już procentowo politurą a w końcowych ruchach praktycznie już suchym tamponem zwilżonym tylko bardzo delikatnie spirytusem, który pomógł mi usunąć resztki oleju. Przed ostatnim polerowaniem dobrze jest drewno delikatnie wygładzić drobnym papierem np 600/800/1000 lub gałgankiem stalowej najdrobniejszej wełny nr 0000. IMG_7877zegar renowacja2

    IMG_7850IMG_7856IMG_7859IMG_7887Troszkę to trwało, ale skończyłam. Porządnie wyczyszczona i zapoliturowana skrzynka jest w pełni gotowa, by na nowo służyć kolejne lata. Czekałam już tylko na mechanizm, który stawiał co prawda małe opory Panu zegarmistrzowi, ale w końcu dał za wygraną i zaczął idealnie pracować wybijając przy tym pełne godziny i półgodziny. Zegar zyskał nowe życie. Delikatny dźwięk cykania, którego brakowało mi w domowym wnętrzu, w końcu w nim zagościł :-)

    10171665_632256593529041_2135435053983958245_n10321765_632276880193679_3513263699960895639_o1403167_632260260195341_5557722072637039385_o

    IMG_8843-001
    ***

  5. Renowacja stołu Art Deco (Etap II)

    Sierpień 31, 2013 by Starych Mebli Czar

    Po dokładnym oczyszczeniu drewna z warstw starego, brudnego już lakieru, wygładzeniu całej powierzchni i zaolejowaniu okleiny orzechowej, którą pokryty jest stół (dzięki czemu kolor będzie intensywniejszy a wzorzysty rysunek słoi wyraźniejszy), przystąpiłam do kolejnego etapu – chyba najważniejszego, a zarazem i najcięższego – czyli politurowania.

    Cd prac:

    4. Gruntowanie. Po wyschnięciu oleju (nie trwa to długo – max jeden dzień), przystąpiłam do gruntowania powierzchni politurą. Już od pierwszych warstw posługuję się tylko i wyłącznie gąbką. Trwa to zdecydowanie dłużej, ale efekt jest nieporównywalny. Pędzel, tak jak wspominałam już wcześniej, pozostawia brzydkie smugi, których ciężko byłoby się później pozbyć. W miarę mocną, ale nie gęstą politurą, nakładam kilka warstw (nie za dużo), tak by tylko delikatnie nasączyć drewno a nie od razu je ‚pozalewać’.

    IMG_50585. Zacieranie porów. Przy pomocy pumeksu i politury – tak jak to robiłam przy renowacja lampy Art Deco – zacieram pory tak długo, by powierzchnia (matowa jeszcze na tym etapie), stała się jak najbardziej gładka a widoczne pod światło cętki na okleinie, jak najbardziej zapchane. Pumeks, łącząc się z rzadką politurą, tworzy swojego rodzaju maź/pastę, którą za pomocą gąbki wcieram w drewno. Przyznam szczerze, że jest to najcięższy dla mnie fragment prac. Zacieranie porów wymaga bowiem bardzo dużej siły fizyczne w dłoniach. Gąbkę trzeba bowiem bardzo mocno i dokładnie dociskać do drewna, robiąc przy tym kuliste i esowate ruchy.

    zacieranie porów12 sie 20131Ostatnio zaktualizowane12112 sie 2013-001

    6. Politurowanie z dodatkiem oleju. Po zatarciu porów, kiedy pumeks nie jest już potrzebny, dokładam warstwy politury polerując powierzchnię słabszym i rzadszym roztworem (od zbyt mokrego tamponu powstały by brzydkie smugi i zacieki), dodając przy tym odrobinę oleju. Kilka kropel ‚rozrzuconych’ na powierzchnię mebla pozwala na swobodne i płynne ruchy gąbką (mając pośliżg nie będzie się przyklejać do jeszcze ‚tępej’ powierzchni okleiny). Użycie oleju ułatwia prac na tym etapie, nie ma tym samym jakiegoś znaczącego wpływu na sam proces politurowania. Nie ma idealnej recepty na to ile czasu powinny być wykonywane poszczególne etapy politurowania. Z pewnością trwa to naście, a czasem i więcej, roboczogodzin. Podstawowa zasada jest zawsze jedna – wszystko robimy powoli i bez pośpiechu – nie da się bowiem dobrze położyć politury w szybkim czasie. Poszczególne warstwy politury muszą od siebie odpocząć, dzięki czemu drewno ładnie i równomiernie je ‚wciągać’ a to zapewni politurze wieloletnią trwałość.

    IMG_5204IMG_5202

    7. Końcowy etap politurowania. Po dokładnym zatarciu porów i dołożeniu niezbędnych warstw politury, stół w spokoju odstał sobie przeszło tydzień. Nie musimy aż tak długo czekać, choć stara stolarska zasada mówi, że po każdym etapie prac mebel powinien sobie tydzień odstać. Pośpiech z pewnością nie jest wskazany. Politura w miarę dobrze przeschła i się utwardziła, mogłam więc przystąpić do ostatecznego spolerowania i wygładzenia powierzchni. Prac na tym etapie polegają głównie na spaleniu z powierzchni zbędnego oleju, którego używałam przy dokładaniu politury. Robi się to prawie suchym tamponem, zwilżonym tylko delikatnie bardzo słabą politurą lub spirytusem (najlepiej mieć kilka tamponów na każdą z faz), gładząc całą powierzchnię najpierw pociągnięciami w kształcie kółek/ósemek, a następnie prostymi od lewa do prawa, tak jakbyśmy chcieli porozciągać tłusta warstwę. Wykonując wszystko tak jak należy powinna pozostawać zanikająca po kilku sekundach smuga (jak po chuchnięciu na lustro). Powierzchnia stołu z każdym kolejnym ruchem nabiera połysku, ukrytego do tej pory pod cienką, tłustą warstwą oleju. Mebel w całości gładzę praktycznie suchą już gąbką aż do całkowitego wybłyszczenia drewna. Cały końcowy etap trzeba robić z dużym wyczuciem, łatwo bowiem jakimś nieodpowiednim ruchem czy zbyt wilgotnym tamponem coś zepsuć (pojawią się wtedy matowe odbicia gąbki).

    SONY DSCOstatnio zaktualizowane122SONY DSC SONY DSC

    Aby ładnie położyć politurę trzeba często ćwiczyć latami. Każdy mebel jest jednak inny i zawsze może zdarzyć się coś niespodziewanego*, nawet najbardziej wprawionym politurownik0m. Od ich wiedzy i doświadczenia zależeć tylko będzie, czy cały etap prac trzeba będzie zaczynać od nowa, czy uda się jeszcze uratować mebel i  wybrnąć z ‚brzydkiej’ sytuacji.

    * przyczyn może być wiele: za słaby procentowo spirytus, kiepskiej jakości, zanieczyszczony szelak, kurz, zimno czy zbyt duża wilgotność powietrza pomieszczenia, w którym politurujemy mebel itp.