Instagram RSS Feed

Posts Tagged ‘thonet’

  1. Thonety dla najmłodszych (renowacja krzesła)

    Luty 12, 2015 by Aneta

    Jeden z moich zeszłorocznych zakupów –  komplet polskich dziecięcych mebelków: para krzesełek i stolik. W całości z drewna bukowego (na siedzisku tłoczona sklejka) zrobione zostały prawdopodobnie w latach 30-tych XXw., co podpowiada mi fragment listu przewozowego jaki w miedzywojniu naklejano na przewożone kolejom meble i sprzęty. Poza wypalonym na wewnętrznej stronie siedziska napisem ‚Made in Poland’ nie są sygnowane żadnym stemplem czy etykietą, ale i tak bardzo oryginalnie się prezentują (mebli dziecięcych jest na rynku antykwarycznym stosunkowo mało). Planów wobec nich jak na razie konkretnych nie mam, choć nie ukrywam, że priorytetem jest, by choć z grubsza oczyścić je z tej okropnej białej farby, do której, tak na marginesie, mam ostatnio wyjątkowe szczęście. Nie raz skrobałam już dużo większe gabaryty, więc w przypadku tych mini thonetów nie powinno być ‚nowych’ problemów:)

    Okazja do wdrożenia moich noworocznych planów pojawiła się dość szybko – pierwsze krzesełko niedawno trafiło na mój stolarski warsztat.

    O samej renowacji mogłabym pisać wiele, ale w tym przypadku prace idealnie zobrazują zdjęcia (jest ich dużo). Najważniejsze było bowiem czyszczenie, a raczej skrobanie olejnej farby, która musiała być jak najdokładniej usunięta (podobnie jak w przypadku szafeczek Art Deco). Niezastąpiony w pracach ponownie okazał się skrobak /cyklina i papier ścierny – bez nich z pewnością nie dałabym rady. Nawet magiczne zmywacze do starych powłok odpadły w przedbiegach (skuteczne były tylko na pierwszą warstwę farby:) Wykończyłam krzesełko klasycznie, czyli olejem, który podkreślił (i troszkę podkręcił) słoneczny kolor drewna bukowego oraz politurą szelakowa (orange). Przez chwilę myślałam, by drewno troszkę przyciemnić, ale w rezultacie tak dobrze się oczyściło (plus dla farby taki, że przez lata dobrze ochroniła mebelki przed uszkodzeniami:), że szkoda było je znów zasłaniać jakiś dodatkowym kolorem. Poza tym to meble dziecięce, więc im jaśniejsze, tym pogodniejsze:)

    Mały thonetowski cesarz już w nowych szatach 😉 drugi do pary (razem ze stolikiem) ustawia się już w kolejce …

    Komplet przed renowacją

    IMG_2729IMG_2743

    Jedno z krzesełek już po renowacji:)

    imageimage

    Etapy prac: od czyszczenia, po wygładzanie, olejowanie i politurowanie

    czytaj dalej…


  2. Listopadowo-grudniowe zakupy na Kole

    Styczeń 3, 2015 by Aneta

    Choć końcówka roku z racji weekendowych Warsztatów był dla mnie równie mocno zabiegana co poprzednie miesiące i nie miałam zbyt wiele wolnego czasu, by odwiedzać warszawski targ staroci na Kole, to udało mi się przy okazji dwóch niedzielnych wizyt upolować zgrabne mebelki do domu. Dokładnie same siedziska, do których wychodzi na to, mam wyjątkową słabość;)

    IMG_2135

    Pierwszy to art-decowski puf/taboret z lat 30-tych XXw., prawdopodobnie polskiej produkcji. Częściowo jest on fornirowany klasycznym dla stylu orzechem, reszta jest w litym dębie (sama konstrukcja ramki siedziska jest bukowa). Poduszka na siedzisku tapicerowana, na sprężynach, w dodatku miedzianych a nie stalowych jak to zwykle spotykam. Stan taborecika oceniam na bardzo dobry, bo przez lata nie był on odnawiany dzięki czemu nie został zepsuty niefachową, niepotrzebną a’la renowacją. czytaj dalej…


  3. Renowacja pary thonetowskich krzeseł

    Grudzień 7, 2014 by Aneta

    Model nr 18 marki Thonet to – obok nr 14 – najpopularniejsze krzesło na świecie. Czemu? bo jest lekkie, mocne (gięte drewno bukowe praktycznie niezniszczalne) i wciąż ponadczasowo designerskie!
    Krzesła kupiłam za grosze latem na jednym z targów staroci. Nie miałam wobec nich żadnych konkretnych planów, tym chętniej więc udostępniłam je ‚moim uczniom’ na jednym z minionych Warsztatowych weekendów. Sam trzymam się raczej klasyki jeśli chodzi o renowację, lubię więc nowe pomysły i świeże (często bardzo odważne) spojrzenie uczestników Warsztatów na wiekowe sprzęty, których możliwości wykończenia okazuje się być całe mnóstwo:)

    imageimage40-956x1280

    Dwa Thonety, choć nie są mocno wiekowe, bo wykonane przypuszczam w ciagu ostatnich 20-30 lat, przeszły przez dwa dni gruntowna renowację stolarską. Skrobania i czyszczenia znów było co niemiara, ale po rozłożeniu krzeseł na elementy solidne drewno bukowe ładnie dało się oczyścić z ciemnobrązowej, brudnej warstwy lakieru i a’la wosku. Zgodnie z życzeniem nowych właścicielek – mamy i córki – wykończone zostały na dwa różne sposoby: pierwsze klasycznie, w naturalnym ciepłym kolorze, który dała politura szelakowa & drugie na biało, pomalowane farbą (emalią do drewna), z delikatną przecierką i woskowym wykończeniem. Dwa takie same a jak rożnie prezentujące się krzesła 🙂 czytaj dalej…


  4. Fotel bujany

    Styczeń 15, 2014 by Aneta

    Fotel bujany – mebel znany niemal w każdym domu, kojarzony głównie jako bardzo wygodny sprzęt wypoczynkowy starszego pokolenia. Podstawę bujanego fotela stanowią bieguny, czyli podpory wygięte w kształcie łuku, na których umieszczona jest cała konstrukcja siedziska i oparcia. Pomysł, by krzesło umieścić na biegunach rozpowszechnił się w Ameryce Północnej w połowie XVIII w., w środowisku angielskich imigrantów tworzących religijną sektę o nazwie grupa Shakersów. To właśnie oni wpadli na pomysł, aby do angielskiego krzesła windsorskiego* dodać wygięte płozy, tworząc w ten sposób nowy typ mebla nazwany fotelem na biegunach, czyli fotelem bujanym (samego źródła stworzenia tego typu siedziska należy szukać w meblach dziecięcych – kołyskach i konikach na biegunach).

    SONY DSCSONY DSC

    1. Fotel produkowany przez grupę Shakersów, kojarzony głównie z westernami i dawnymi amerykańskimi domami na prerii, miał wysokie, smukłe oparcie wypełnione poziomymi szczebelkami w formie drabinki, proste nogi i poręcze zwieńczone elementami w formie grzybków oraz wyplatane bawełnianymi taśmami siedzisko. Płozy fotela, dla większej stabilności i równowagi, były wysunięte do tyłu. Model praktyczny, wytrzymały i wygodny a do tego starannie wykonany i wykończony. Z oryginalności i perfekcyjności wykonania słynęły zresztą wszystkie meble tworzone przez Shakersów, co wynikało m.in. z religijnych zasad głoszących, że wszystko należy robić jak najlepiej. W swej prostocie i funkcjonalizmie były niewątpliwie wstępem do europejskiej sztuki użytkowej. czytaj dalej…


  5. Gięte krzesło z fabryki „Wojciechów”

    Październik 26, 2013 by Aneta

    Przy okazji firmowej ‚inwentaryzacji’ krzeseł thonetowskich, postanowiłam zrobić przegląd wszystkich giętych siedzisk, których, z racji ich uniwersalnego i ponadczasowego charakteru, na zapleczu Pracowni stoi całkiem sporo. Niestety, zniszczone często sygnatury i etykiety nie pozwalają na dokładne określenie, z której fabryki (polskiej czy europejskiej) meble mogą one pochodzić. Ciężko jest więc tym samym coś więcej o nich powiedzieć, poza tym, że są wiekowe, przetrwały lata wojny i byłby produkowane na cały świat w tysiącach sztuk. Czasem możemy je jeszcze przypisać fabrycznej numeracji i oznaczeniom katalogowym modela, ale to też nie przy każdym egzemplarzu.

    Swoje porządki zaczęłam od mocno zakurzonego krzesła z wyposażenia ‚warsztatowego’, które służy mi pomocą przy nielicznych pracach siedzących;)

    SONY DSC

    Gięte krzesło – jedno z wielu jakie stoją w Pracowni, nawet nie pamiętam jak do nas trafiło. Pojedyncze, bez etykiet, stempli czy sygnatur Thoneta, z delikatnym secesyjnym wzorem na oparciu, nie wzbudzało wcześniej niczyjego zainteresowania skromnie wtapiając się w przestrzeń warsztatu. Konstrukcja klasyczna, wykonana w całości z drewna bukowego, na siedzisku delikatnie wklęsła sklejka, ale bez charakterystycznych dla thonetów tłoczeń czy ozdobnych secesyjnych motywów. Krzesło niewątpliwie wiekowe, przypuszczalnie z lat 30-tych XXw., dość proste i przez to też takie trochę…zwyczajne. W sumie wiele jest podobnych siedzisk w polskich domach. Jak na swoje lata zachowane jednak w całkiem przyzwoitym stanie, kompletne i stabilne, bez większych uszkodzeń czy spękań, typowych dla mocno wygiętej w parniku buczyny.

    Postanowiłam te ‚zwyczajne’ krzesło troszkę odświeżyć szmatką z płynem do konserwacji dawnych mebli i ‚wypchnąć’ je bardziej na galeryjne światło. Może komuś się spodoba i będzie chciał je mieć u siebie. Szybki lifting i z krzesełka będzie można przynajmniej w pełni korzystać, nie martwiąc się o warstwy sinego kurzu. Miła niespodzianka pojawiła już na początku, kiedy to na wewnętrznej stronie siedziska, pod naprawdę sporą warstwą pyłu i brudu odsłoniła mi się, niewidoczna kompletnie do tej pory, oryginalna papierowa etykieta. Zachowana niestety fragmentarycznie i do tego w dość kiepskim stanie, ale widoczna jeszcze na tyle, by odczytać na niej (przy pomocy lupy) nazwę ‚Wojciechów’. Nazwa fabryki gdzieś już obiła mi się o uszy, postanowiłam więc, mając przed sobą konkretny egzemplarz, poszukać dalszych informacji na temat tej polskiej manufaktury i tym samym poznać odrobinę historii krzesła…

    17 paź 2013Ostatnio zaktualizowane138SONY DSC

    Okazało się, że w historii polskiego meblarstwa znane są dzieje „WOJCIECHOWA”, była to bowiem pierwsza polska fabryka mebli giętych z drewna bukowego*. Założył ją w 1872 r. hrabia Wojciech Poliłło** na części swojej ziemi w Wojciechowie. Po pożarze w 1900r., który strawił niemal cały majątek, hrabia przeniósł zakład do Gomunic w powiecie piotrkowskim, gdzie miał lepszy dostęp do surowca oraz dogodniejsze warunki komunikacyjne (linia kolejowa Warszawa-Wiedeń). Osadzie fabrycznej nadano również nazwę Wojciechów. Niestety w 1925 r. fabryka upadła i została przejęta przez Bank Gospodarstwa Krajowego. W 1927 r. sprzedana została dalej nowemu prywatnemu inwestorowi, który po pięciu latach zbankrutował. W 1929r. meble z Aukcyjnego Towarzystwa Fabryki Mebli Giętych „Wojciechów” były jeszcze prezentowane na słynnej Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu prezentującej dorobek odrodzonego Państwa Polskiego. Oficjalnie przyjmuje się, że fabryka zakończyła swą działalność w 1933r..

    * w 1869r. cofnięto patent rodzinie Thoneta; od tej pory techniką gięcia drewna mogli się posługiwać także inni przedsiębiorcy co zaowocowało dużym rozwojem produkcji tego typu mebli również na ziemiach polskich.

    ** artykuł monograficzny (wyczerpujący temat) o fabryce w Wojciechowie napisał śp. Izydor Grzeluk, wieloletni kustosz działu mebli MN w Wawie. Pan Izydor ustalił, że nazwisko założyciela wytwórni w Wojciechowie brzmi POLETYŁŁO (źródło Anna Kostrzyńska-Miłosz)

    Reklama fabryki „WOJCIECHÓW” zamieszczona w Polski Przemysł i Handel – księga adresowa i informacyjna w Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1930r.:  „Fabryka produkuje wszelkiego rodzaju meble gięte. Surowiec krajowy. Eksport do Anglii, Holandii, krajów wschodnich, ameryki Północnej i Południowej, Maroka i Persji” (cyt. z „Polskie meble 1918-1939. Forma-funkcja-technika” Anna Kostrzyńska-Miłosz)

    SONY DSCSONY DSC

    Moje warsztatowe krzesło, mimo iż nie jest oryginalnym Thonetem (choć wzór jest niewątpliwie z wiedeńskiej fabryki), ma więc równie ciekawe pochodzenie. Bardzo podobny model, tyle że z wyplatanym siedziskiem i tłoczonym oparciem, znalazłam w katalogu mebli Thonet, w którym oznaczone zostało jako numer 221 z datą pierwszej produkcji w Wiedniu w 1898 (wytwarzane do 1939r.). Moje ‚zwykłe’ krzesło ma już więc prawie 100 lat (a może i więcej:) i jest niewątpliwie pamiątkę po pierwszej polskiej fabryce produkującej meble na patencie Thoneta, przez co nabrało dla mnie dużo większej wartości niż nie jeden rasowy wiedeńczyk. Przypuszczam, że mebli sygnowanych ‚wojciechowską’ marką nie zachowało się do dzisiaj aż tak wiele, zwłaszcza z tych pierwszych lat działalności firmy, najczęściej bowiem spotykam produkty dwóch meblowych gigantów, czyli Radomska i Jasienicy. Nie ma też niestety zbyt wielu opracowań opisujących działalność przedwojennych polskich fabryk mebli giętych, ich wyrobów i wzorców. Tym bardziej cieszy, że mam uratowany choć jeden oryginalny egzemplarz z Wojciechowa. Dla miłośników polskiego meblarstwa takich jak ja, jest to naprawdę ciekawa historia, potwierdzająca po raz kolejny fakt, że stare meble mają swój czar, nawet te na pierwszy rzut oka niepozorne:)

    zdjęcie-kopiaSONY DSC