Instagram RSS Feed

Fornirowanie – etapy prac

17 września, 2012 by Aneta

Fornirowanie blatu stołu

Fornirowanie, tak jak politurowanie, wymaga nie tylko wiedzy z zakresu samej renowacji mebli dawnych, ale przede wszystkim musi być wsparte dużym doświadczeniem i pełną znajomością dawnych technik stolarskich. Na przykładzie blatu od rozkładanego stołu z okresu międzywojennego, który z uwagi na duże przetarcia i zniszczenia wymagał wymiany całej okleiny, postaram się zobrazować poszczególne etapy procesu fornirowania.

Zaczynamy od przygotowania okleinowanej powierzchni oraz forniru (w tym przypadku dębowego). Fornir trzeba dociąć na odpowiednie pasy i przynajmniej dzień wcześniej namoczyć. Dzięki temu rozpoznamy lewą stronę liścia na którą nakładany będzie klej (zmoczony liść wygnie się  i powstanie łuk), poza tym mokry łatwiej będzie przylegał do klejonej powierzchni. Powierzchnię blatu natomiast należy wyrównać (poszpachlować i poflekować wszelkie wyrwy, sęki i ubytki) a następnie zcanować, czyli podrapać heblem-drapakiem dzięki czemu na powierzchni powstaną drobne rowki, które zwiększą powierzchnię klejenia. Jeżeli zachowane będą jeszcze fragmenty starego forniru, należy go zdjąć np. odparzając gorącym żelazkiem.

Kolejnym etapem jest zaimpregnowanie powierzchni blatu bardzo rzadkim klejem skórno-kostnym klejonym na gorąco. Po wyschnięciu blat jest gotowy do fornirowania, możemy zatem kolejno kleić przygotowane i docięte wcześniej liście forniru.

Posmarowany gorącym klejem fornir trzeba dociskać do powierzchni blatu drewnianym zaokrąglonym klockiem w kształcie klina (tzw. rajklocem). Pasy forniru klei się na zakładkę (krawędzie będą wtedy równe) i świeżo po naklejeniu, przy pomocy równej listwy i ostrego noża, przycina się je bezpośrednio przez dwa płaty. Dolny się usuwa i ponownie dociska się klockiem krawędzie. Wykonanie tej czynności wyjątkowo staranie i dokładnie zaowocuje praktycznie niewidocznym łączeniem na koniec prac. Obróbkę naddatków rozpoczyna się natomiast najwcześniej następnego dnia, przy założeniu, że temperatura w pomieszczeniu jest odpowiednia i powierzchnie zdążyły nam wyschnąć. Tak zafornirowany blat nadaje się do dalszych prac, czyli do szlifowania (co pozwoli usunąć wierzchnią warstwę kleju i wygładzi powierzchni) a w dalszej kolejności do bejcowania (oryginalna część stołu z racji wieku będzie miała zawsze bardziej intensywniejszy odcień, niż kolor świeżo położonego forniru) i wykańczania politurą.

Artykuły powiązane

1. Fornir czeczotowy (czeczota)
2. Wzorzyste forniry na meblach Art Deco
3. Fornir, obłóg i blind
4. Fornirowanie (teoria)
5. Szpachlowanie pyłem drzewnym
6. Uzupełnienie forniru (wstawka z okleiny)
7. Klej stolarski ‚perełka’
8. Rodzaje fornirów
9. Czeczota, czarny dąb i heban

35 komentarzy »

  1. misia pisze:

    może wic jest jeszcze nadzieja dla mojej sypialni :-)

    • każdy mebel, nawet ten bardzo zniszczony i w bardzo kiepskim już stanie, można odbudować; wszystko jest jednak zależne od kosztów prac, które niestety często mogą przekraczać finalną wartość mebla (pomijając oczywiście względy sentymentalne czy pamiątkowe;-). Z racji dużych uszkodzeń drewna, koniczności odtworzenia czy wymiany głównych elementów, fornirowania większych płaszczyzn itp., ale też i samego etapu politurowania (zwłaszcza przy bardzo dużych powierzchniach np. szaf, kredensów czy bibliotek), prace przy meblu bywają często mocno czasochłonne i pracochłonne, a przez to właśnie dość kosztowne. W większości przypadków jednak odzyskany urok, czar, funkcjonalność i oryginalność mebla po renowacji rekompensują poniesione koszta:-) najczęściej więc warto w nie ponownie zainwestować przywarcając, zwłaszcza rodzinnym sprzętom, drugą młodość:-)

  2. Darek pisze:

    Witam :)

    Już prawie na pamięć znam większość artykułów :)

    Hobbystycznie naprawiam i „odnawiam” meble od dłuższego czasu, a od jakiegoś czasu mocno interesuje się fornirowaniem. Nawet pokusiłem się o zakup starego zniszczonego stołu, żeby spróbować samemu położyć fornir, a potem politurę.

    Pisze Pani w jednym artykule, że położenie forniru w warunkach domowych jest raczej niewykonalne. Dlaczego?
    Chodzi o bałagan? :) Czy bardziej o brak miejsca. Czy jeszcze o coś?

    Wszystkie naprawy i prace wykonuję w garażu, więc w sumie bałagan mi nie straszny :)

    Jednak bardzo zaintrygowało mnie to zdanie, że to trudne do zrobienia.

    Czy jest szansa bardziej rozwinąć ten temat?

    Nie ukrywam, że w garażu stoi teraz kredens z lat 50tych dość mocno sfatygowany i mam dużą ambicję wymienić część forniru na górnej części – bo poprzedni właściciel trzymał tam kwiaty i większość forniru jest do wymiany, bo woda zrobiła swoje.

    Jeśli jest możliwość, to chciałbym również zapytać o inne techniki zdejmowania starego forniru, oprócz odparzania żelazkiem :)

    i dlaczego ten stary klej tak szybko zasycha? :)

    Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź

    • Witam,
      Fornirowanie jest trudne w warunkach domowych głównie z uwagi na stanowisko pracy – mimo iż nie szlifujemy (czeka nas to potem, jak już fornir dobrze wyschnie na klejonej powierzchni), to z pewnością przysparza sporo zamieszania – chociażby samo przygotowanie, w tym wcześniejsze moczenie dużych liści okleiny:) Pisząc o fornirowaniu chciałam zwrócić uwagę przede wszystkim na samą technikę, bo o ile zrobienie wstawki czy przyklejenie małego kawałka okleiny nie wymaga jakiegoś dużego nakładu pracy i doświadczenia, to zafornirowanie dużej powierzchni zdecydowanie do łatwych nie należy. Jest całe mnóstwo niuansów które trzeba poznać jak np. układanie liści forniru, docinanie na zakładkę itp:) Poza tym kleimy na gorący klej, więc praca do czystych nie należy;)
      Wspomniałam też o przygotowaniu samej powierzchni, którą trzeba zrównać i zdrapać odpowiednim strugiem (ew drobną piłką). Jeśli powierzchnia nosi ślady strego forniru to trzeba go też oczywiście wcześniej dokładnie usunąć. Najczęściej odparza się go żelazkiem, ew możemy to zrobić także opalarką, choć tu trzeba uważać, by nie przypalić drewna. Ja zdecydowanie wolę tradycyjne zdejmowanie okleiny żelazkiem.
      W kwestii kleju – stara okalina była przyklejona na klej perełkę, czyli klej na gorąco. Podgrzewając powierzchnię żelazkiem czy opalarką rozgrzewam klej na nowo, dzięki czemu możemy własnie fornir w całości zdjąć. Klej ma jednak właściwości klejące tylko i wyłacznie wtedy gdy jest rozgrzany, w momencie kiedy stygnie, a dzieje się to szybko, klej się utwardza:)
      Postaram się rozwinąć ten temat i pokazać sam proces fornirowania na konkretnym meblu;
      Pozdrawiam,
      Aneta

  3. Michał pisze:

    Dzień dobry!

    Mam takie pytanie, nie do końca zahaczające o temat powyżej, ale może uzyskam tutaj pomoc, bo blog bardzo fajny, ciekawy i widać, że poziom jest ekspercki. :)

    Otóż, mam pewien mebelek, współczesny, obklejony (niestety) okleiną drewnopodobną. Mam z nim pewien problem – na górnej części tego mebelka jest łukowata powierzchnia, która przechodzi w ściankę frontową (nie ma ostrego kantu, tylko łuk o stosunkowo dużym promieniu) i na tym właśnie łuku zrobił się pęcherz powietrza o długości kilku centymetrów i szerokości ok. 3-5 mm – czy da radę jakoś ten fragment okleiny naprawić? Myślałem o delikatnym, niemal punktowym, nacięciu tego pęcherza za pomocą skalpela chirurgicznego i wstrzyknięciu odrobiny kleju typu wikol. Czy to dobry pomysł?

    • Witam, proszę moze najpierw spróbować przyprasować okleinę żelazkiem (najlepiej przez jakś szmatkę, by nie przypalić wierzchniej warstwy lakieru), ktore pozwoli rozgrzać się warstwie kleju na nowo. Jesli jednak to nie zadziała, to znaczy, że pod pęcherzykiem nie ma już kleju i faktycznie trzeba go tam wpuścić. Naciecię i wpuszczenie np. białego kleju z serii patex (wikol jest dośc słaby, zdecydowanie lepszy jest rakol) lub ew jakiegoś szybkowiązącego powinno pomóc. Proszę tylko dobrze dociskać zaoblenie, by klej miał czas by złapać; napręzęnia na takich fragmentach są duże, stąd własnie tam najczesciej powstają tak zwane kisznery, pozdrawiam, Aneta

      • Michał pisze:

        Kurcze, nie spodziewałem się tak błyskawicznej odpowiedzi! Dziękuję bardzo. :) To teraz nieco konkretniej – na jaką temperaturę ustawić żelazko? Na maksimum i grzać szybko, czy lepiej chłodniejszą a rozgrzewać okleinę kilkanaście sekund? Jest jakiś złoty środek? Pytam, bo nie wiem, jaką wytrzymałość termiczną mają takie okleiny… A czy szmatką może być np. stara tetrowa pielucha (jedna warstwa tej tkaniny wystarczy)?

        Pozdrawiam. :)

        • Witam, żelazko musi byc dobrze nagrzane, no moze nie na maximum. Przyprasowanie najlepiej zrobić przez szmatkę, myślę że pielucha lub lniana ściereczka będzie ok (można zrobic próbkę gdzieś z boku mebla i zobaczyć jak zmienia się powłoka). Mi cieżko jest powiedzić jak się zachowa sama powłoka, bo nie wiem czym mebel jest pokryty (w sensie jakości lakieru itp.). Najważniejsze to podklejane miejsce dobrze dociskać, może już nie żelazkiem, a np przez dłuższą chwilę nawet ręką, by nie pozowlić w trakcie łapania/schnięcia kleju, by na nowo się okleina podniosła, pozdrawiam, Aneta

  4. stan pisze:

    Witam!
    Jestem pod wrażeniem znajomości rzeczy. A skoro tam to zapytam- czy można zafornirować blat stołu fornirem wcześniej ułożonym w określony wzór i posklejanym np. taśmą malarską? Nie jest to oczywiście sposób w pełni tradycyjny i stanowi pewne uproszczenie procesu, ale można ciekawiej zakomponować rysunek. Czy wtedy /o ile jest to możliwe/ smarujemy cały posklejany fornir czy blat stołu?
    Byłbym wdzięczny za odpowiedź.
    Pozdrawiam
    Stan

    • Witam, tak przygotowany i docięty już równo fornir najlepiej jest przykleić w prasie; jesli zaś robimy to ręcznie to używając tradycyjnego kleju na gorąco (perełki) jak najbardziej smarujemy i blat i fornir, na wszystkich łączeniach fornirów przyklejamy zaś specjalną taśmę to klejenia forniru (pózniej na etapie szlifowania jest ona usuwana), tak by klejone kawałki się nie porozjeżdżały i nie porobiły się finalnie miedzy nimi szpary,
      Pozdrawiam,
      Aneta

  5. Stan pisze:

    Dziękuję za odpowiedź i poradę. Skoro pierwsze koty za płoty to poproszę o jeszcze. Otóż odważyłem się zmienić fornir na okrągłym stole o średnicy 1 metra. Zdjąłem stary fornir,oczyściłem, zagruntowałem klejem podkład czyli ten tzw ślepy fornir. Pociąłem, dopasowałem i pokleiłem mocną taśmą malarską paski nowego forniru /trzyma się i nie rozjeżdża/.
    Czy jeżeli teraz smarując etapowo gorącym klejem fornir i dociskając go sukcesywnie klockiem do stołu mogę go przykleić bez prasy lub innego obciążenia?
    Wiem, wiem całkiem wywróciłem ten proces , ale głównie chodzi mi o to czy klej perełka działa na tyle szybko żeby kleić bez prasy?.
    Przepraszam ze ten przydługi wywód i liczę na wyrozumiałość dla amatora.
    Pozdrawiam
    Stan

    • Witam,
      Klej perełka łapie dość szybko, w momencie kiedy stygnie zaczyna kleić na dobrze powierzchnię. Do fornirowania dużych powierzchni klasycznie klejem na gorąco stolarz nie używa żadnych pras, wszystko robi ręcznie klejąc po kolei liść za liściem. Wystarczy dobrze dociskać powierzchnię rajklockiem plus miec dobrze rozpuszczony klej i odpowiednie warunki w pomieszczeniu (nie moze być za zimno)
      Pozdrawiam, Aneta

  6. Stan pisze:

    Dziękuję.

  7. Ania pisze:

    Dzień dobry,
    a jak sprawa wygląda z fornirem z gotowym klejem z jednej strony? Czy taki gotowy zestaw sprawdzi się na blat stołu czy jednak ten klej będzie słabszy i lepsza jest tradycyjna metoda? Jak powinnam zabezpieczyć fornir, aby pozostał w naturalnym, matowym wykończeniu?
    Będę bardzo wdzięczna za poradę.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Ania

    • Aneta pisze:

      Witam, fornir z klejem sprawdza mi się przy małych powierzchniach typu ranty półek, przy wiekszych korzystam z klasycznej metody fornirowania; by efekt był trwały może Pani oddać blat do stolarni gdzie zafornirują go pod prasą, przez co fornir będzie sie mocno trzymał.
      W kwestii matowego wykończenia nowej powierzchni dobry powinien być lakier matowy (jest ich na rynku dość spory wybór)
      Pozdrawiam,
      Aneta

  8. Sebastian pisze:

    Witam gdzie można znaleźć taki hebel drapak ? szukałem na internecie, ale są tylko standardowe lub czym można go zastąpić.

    Pozdrawiam i dziekuje za odp.

    • Aneta pisze:

      Witam,
      Proszę zerknąć na stronę dluta.pl – powinni tam mieć. Ew taki drapak może zastąpić drobny brzeszczot do drewna, który równie dobrze może nam podrapać/przygotować powierzchnię do fornirowania, pozdrawiam, Aneta

  9. Sebastian pisze:

    Dziekuje za odp. Przepraszam mam jeszcze kilka pytań, jestem samoukiem i niektóre rzeczy w przeszłości mi nie wychodziły kostnym.

    1. Fornir po namoczeniu wygina się. Klej aplikować na stronę wypukłą czy wklęsłą ? -> ) <-
    2. Po wyschnięciu kleju sprasować powierzchnię żelazkiem ? Prewencyjnie
    3. Przy obrabianiu można używać szlifierki czy lepiej ręcznie ? Nie wiem czy to ma znaczenie bo chyba szlifierka wytwarza większe ciepło na powierzchni.
    4. Czy można aplikować politurę z pędzla na takiej powierzchni ? Miałem tak , że miejscami wyskakiwały bąble, ale może całą metodę klejenia miałem złą. Czy lepiej tampon i zaczynać od 4%. Może jest jakaś skuteczna metoda na znajdowanie pęcherzów, np. nasączenie szmatki wodą i przejechaniu po powierzchni.

    Pozdrawiam i dziękuje za pomoc

    • Aneta pisze:

      Witam,
      mając cały czas na myśli klasyczne, ręczne fornirowanie na gorący klej:
      1. klej nakładamy na wklęsłą stronę (lewa strona forniru), bo to ona lepiej przylgnie nam do powierzchni (jesli zrobimy na odwrót to może mieć tendencje do podnoszenia się); chyba, że układamy fornir na blacie i zalezy nam na dekoracyjnym ‚błysku’ to wtedy układamy okleinę na przemian
      2. nie praktykuje się prasowania
      3. do oczyszczania forniru używamy przede wszystkim cykliny; ze szlifierką trzeba bardzo ostrożnie, bo łatwo można przeszlifować nową okleinę (kwestia doświadczenia); klasycznie klej po fornirowaniu usuwa sie przy pomocy dobrej cykliny
      4. w zależności od gatunku forniru można połozyć grunt z politury pędzlem; jesli bąble są to nie ma znaczenia jakiego stężenia użyjemy, po bejcy wodnej jest wieksza tendencja do ich powstania); kwestia zwalczania pęcherzy to też już doświadczenie (wszystko zalezy od techniki, jak i samej klejonej powierzchni), z reguły się powierzchnie opukuje palcem nadsuchując pustych miejsce; generalnie kisznery, bo tak stolarsko określa się pęcherzyki pod fornirem, to częsta przypadłość;)
      Pozdrawiam,
      Aneta

  10. Witek pisze:

    Witam..
    Na początku chciałem powiedzieć, że jest to najlepszy blog o renowacji mebli, serdecznie gratulacje pani Aneto..
    Teraz prośba o poradę. Mam stolik, który nie ma może wielkiej wartości, ale to pamiątka rodzinna. Fornir na blacie był bardzo zniszczony i postanowiłem go zmienić. Po przyklejeniu i wyszlifowaniu nowego orzechowego forniru okazało się, że jest on bardzo jasny. Dół stolika jest dosyć ciemny i bardzo kontrastuje z kolorem nowego blatu. Nie mam pomysłu jak wykończyć ten blat, jaką bejcą, czy potem olej? W końcu politura(była pierwotnie),czy
    może wosk?
    Pozdrawiam.
    Witek

    • Aneta pisze:

      Dzięn dobry,
      Dziękuję za miłe słowa pod adresem bloga:)
      Nowy fornir powinno się zabejcować; jeśli planuje Pan wykończenie drewna politurą, która da ładny połysk na orzechu (wosk będzie bardziej satynowy i zdecydowanie mniej błyszczący od politury, choć też finalnie zostawi ładnie gładką powierzchnię), to użyłabym bejcy wodnej zrobionej samodzielnie. Samemu przyrządzając bejcę będzie miał Pan wpływ na dobór odpowiedniego koloru (czasie wystarczy pół tonu)/barwy odpowiedniego pod resztę mebla. Bazą w tym przypadku moźe być bejca orzech (w zaleznosci od prości wody będzie uzyskamy ciemniejszy lub jaśniejszy odcień), ale nie wykluczone, że trzeba będzie ją przełamać i zmieszać np z odrobiną mahoniu (by ocieplić kolor) i/lub np dębu (by dodać troszkę częstej dla orzecha poświaty żółci/zieleni). Bejca wodna pozostanie neutralna na działanie alkoholu z politury (ew też i wosku). Olej jako pośrednik przed politurą czy woskiem podbije dodatkowo kolor:)
      Pozdrawiam,
      Aneta

  11. Witek pisze:

    Serdecznie dziękuję p. Aneto za szybką odpowiedź, serdecznie pozdrawiam.

  12. Tomasz pisze:

    Witam i gratuluję bloga!
    Przeczytałem wszystko na blogu na temat fornirowania i jeszcze mam kilka pytań korzystając z Pani doświadczenia i uprzejmości. Zaznaczam, nie jestem profesjonalistą a tylko lubię stare meble i to i owo już odnowiłem.
    Obecnie mam okrągły stół z którego zdjąłem już fornir razem z podkładem (stół zrobiony jest z wąskich deseczek między którymi są spore szpary). Jestem więc zdany na podkład. Deseczki przeszlifowałem grubym papierem więc myślę, że nie muszę go już drapać heblem. Czy najpierw kleić podkład na blat czy okleić bok stołu (jest gruby na 6cm)? Oryginalnie na boku też był podkład pod fornirem ale cieńszy, ponieważ również są szpary (inaczej czy podkład z fornirem na blacie ma nachodzić na obrzeże?) Drugie pytanie związane z podkładem, czym Pani radzi docinać podkład, który jest grubszy od forniru?
    Jak będę kleił fornir i podkład na obrzeżu stołu trzeba jakoś ścisnąć np. pasem żeby fornir zanim klej złapie nie odkleił się (stół na średnicę 80cm)?
    Proszę jeszcze o wyjaśnienie czy namaczany fornir można od razu po wyciągnięciu z wody kleić czy trzeba wodę odsączyć?
    Myślałem także o olejowaniu forniru, jaką grubością papieru najlepiej przeszlifować?
    Pozdrawiam
    Tomasz

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      Dziękuję za miłe słowa i zaglądanie na bloga:)
      Jesli chodzi o fornirowanie to:
      – najpierw kleimy podkład (blint), zarówno na blacie jaki i na rancie a dopiero potem powtarzamy tą samą kolejność z właściwym fornirem; oba podkłady muszą do siebie dochodzić, czyli najpierw przyklejamy ten na rancie a potem na blacie (dzięki temu ran schowa sie pod blatem i nie będzie sie zadzierał); podkłady muszą jednak być położone przeciwstawnie do właściwego forniru (czyli na rancie powinien Pan połozyć go albo w poprzek, albo wzdłuż – w zależności jak położy Pan potem pas forniru)
      – forniry (klasyczny jak i obłog) najlepiej przecinać ostrym nożem lub piłką dedykowanym do forniru, te z pewnością dadzą sobie radę (do kupienia w sklepach z art.stolarskimi)
      – tradycyjnie fornir kleimy na klej na gorąco (skórno-kostny), ktory na łączeniach łapiemy taśmą papierową, by w trakcie schnięcia sie nie rozchodził i finalnie nie było brzydkich szczelin; w przypadku grubego obłogu może Pan łączenie złapać na mały gwóźdź (nie wbity do końca), który przytrzyma brzegi, jesli oczywście będzie Pan przyklejał go wzdłuż (po wyschnięciu gwóźdź usuwamy); w przypadku forniru powinna wystarczyć sama papierowa taśma
      -fornir moczymy przed fornirowaniem i jeśli są to większe arkusze, to najlepiej ścisnąć je na kilka godzin np miedzy dwa blaty, w tym czasie fornir nabierze i prostego kształtu i ‚odciśnie się’ nadmiar wody (finalnie klejony fornir ma być wilgotny)
      – po wyschnięciu forniru całą powierzchnie trzeba dobrze oczyścić z kleju – robi się to najlepiej cykliną a potem poprawia papierem ściernym (gradacja w zależności od tego jak precyzyjnie usunie Pan klej – najlepiej nie schodzić poniżej 180)
      Pozdrawiam,
      Aneta

      • Tomasz pisze:

        Bardzo dziękuje za odpowiedź.
        Po analizie wszystkich czynności mam jeszcze pytania:
        Czy impregnacja rzadkim klejem blatu powinna być dzień wcześniej przed fornirowaniem, nie wiem jak długo trzeba czekać na jego wyschnięcie i czy podczas późniejszego klejenia forniru smarujemy wówczas tylko sam liść już bez batu?
        I jeszcze, czy można od razu kleić bez wcześniejszego podkładu kleju np obłog do deseczek?
        Pozdrawiam
        Tomasz

        • Aneta pisze:

          Najlepiej zagruntować sobie powierzchnie dzień wczesniej (pózniej na nowo ją trzeba potraktować drapakiem) – ten etap nie jest każdorazowo konieczny, choć gwarantuje lepszą przyczepność kleju&forniru i mniejsze ryzyko późniejszych kisznerów (pęcherzy pod okleiną). Przy klejeniu forniru smarujemy i liść i powierzchnię.
          Pozdrawiam,
          Aneta

  13. cichy pisze:

    Witam – bardzo fajny blog i dużo przydatnych informacji!

    Ostatnio inspirowany tym blogiem zakupiłem liście czeczota brzozy o rozmiarach około 50 na 100 cm. Chcę je położyć na blat stołu o wymiarach 90×180 , który będzie wykonany z typowej płyty stolarskiej 9na taki blat wejdą cztery liście)
    Czeczot ma niewielkie ubytki wynikające z jego struktury.
    I teraz pytania:
    – czy mam gruntować płytę przez fornirowaniem
    – czy ma ją zmatowić (podrapać) przed klejeniem
    – czy płytę gruntować
    – jak dociskać liście czeczota – tak aby ich nie zniszczyć
    – czy na krawędzie nawet po dociśnięciu nakleić taśmę malarską
    – czy po takim naklejeniu nadal dociskać powierzchnię czeczota
    – czy jak klej wyjdzie na taką taśmę – to da się potem ją usunąć?
    – czy po klejeniu docisnąć ten blat np drugim blatem i docisnąć ściskami
    – czy po taki dociśnięciu oba blaty się nie skleją poprzez nadmiar kleju?

    Pozdrawiam
    S.C.

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      -płyty stolarskiej nie gruntujemy
      -podłoże, czyli deska lub płyta powinna być przygotowana/zrównana przed fornirowaniem plus powinno się taką powierzchnię ‚podrapać’ strugiem canublem (lub drobną piłką)
      -nie matujemy
      -liście forniru powinny być wcześniej odpowiednio przygotowane tj namoczone i ściśnięte między np dwiema deskami; fornir przyklejamy w wersji gdy jest on wilgotny, przez co jest plastyczny i lepiej przywiera do podłoża, nie pęka, nie kruszy się itd.
      -liścia forniru dociskamy specjalnym półokrągłym klockiem (tzw rajklockiem) w trakcie klejenia klejem na gorąco; dociskamy liście i wyciskamy przy okazji nadmiar kleju na powierzchnię; fornir przykleja się dość szybko w miarę schnięcia kleju i dzięki pracy z dociskaniem łapie się powierzchni
      -klejąc klejem kostnym lub skórnym na gorąco po docięciu forniru i spasowaniu go już na blacie zaklejamy łączenia specjalną taśmą do fornirowania (jeśli nie mamy to zwykłymi paskami papieru), ta by zabezpieczyć/przytrzymać fornir w trakcie schnięcia przed rozciąganiem; nie zaklejamy krawędzi
      -z reguły doświadczony stolarz nie przykrywa zafornirowanej powierzchni, by mogła ona swobodnie oddychać i schnąć
      -cała zewnętrzna powierzchnia forniru jest zazwyczaj w kleju – ten usuwa i oczyszcza się dopiero po bardzo dobrym wyschnięciu (zazwyczaj cykliną)
      -jeśli przykrywamy jakąkolwiek wstawkę czy większą powierzchnię po klejeniu (przy wersji, że kleimy klejem na gorąco) to zawsze dajemy coś pomiędzy typu gazetę lub folię

      pozdrawiam,
      Aneta

      • cichy pisze:

        Dzięki za szybką odpowiedź.

        Jeszcze jedno pytanie doprecyzujące dotyczące fragmentu:
        „klejąc klejem kostnym lub skórnym na gorąco po docięciu forniru i spasowaniu go już na blacie zaklejamy łączenia specjalną taśmą do fornirowania (jeśli nie mamy to zwykłymi paskami papieru), ta by zabezpieczyć/przytrzymać fornir w trakcie schnięcia przed rozciąganiem; nie zaklejamy krawędzi”
        Gdzie można nabyć taką taśmę?
        Czy może to być taśma malarska?
        Co znaczy nie zaklejamy krawędzi?
        I jeszcze jedno dodatkowe – jak w prosty i precyzyjny sposób obciąć nadmiar forniru wystający ponad krawędź blatu – jak rozumiem robi się to po związaniu kleju?
        Pozdrawiam.
        S.C.

  14. K.G pisze:

    Dzień dobry,
    Odnawiam właśnie po raz pierwszy w życiu komodę, wymieniam fornir w górnym blacie i mam w związku z tym pytanie. Wczoraj wieczorem przykleiłam fornir (orzech włoski), mineło 24h schnięcia pod naciskiem, niestety na szwie w paru miejscach widać, że fornir się odkleja. Co mam w takiej sytuacji zrobić ? Czy wystarczy, że rozgrzeje te miejsca żelazkiem i ponownie zostawię do wyschnięcia na całą dobę ? Będę bardzo wdzięczna za radę
    Pozdrawiam

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      wszystko zależy na jaki klej był klejony fornir? jeśli na gorąco to jak najbardziej można przyprasować odstające miejsca żelazkiem (klej kontaktowy też powinien się rozgrzać i na nowo złapać). Można też podpuścić jeszcze dodatkowo kleju, pamiętając o tym, by nadmiar kleju zawsze spod forniru wycisnąć. Przy łączeniach ważne jest dokładne spasowanie liści forniru ze sobą i zaklejenie łączenia na czas schnięcia papierową taśmą do fornirowania (przypomina znaczek pocztowy na rolce:), która przytrzymuje fornir w trakcie schnięcia przed ‚rozłażeniem się’. Papierowa taśma (lub kawałek innego papieru naklejony wzdłuż łączenia) łatwo daje się potem usunąć na etapie ogólnego szlifowania/czyszczenia zafornirowanej powierzchni po klejeniu
      pozdrawiam,
      Aneta

  15. Marek pisze:

    Witam.Bardzo efektywne fornirowanie z urzyciem kleju kostnego można uzyskać taj jak w opisach wyżej-przygotowując powieżchnię.
    Poczym:
    1.Posmarować klejem blat i fornir.Połączyc i przykryć papierem
    2.Rozgrzać blachę aluminiową(gr.2-3mm)
    3.Blachę położyć na fornir.Na blachę płytę stolarską.Docisnąć ściskami
    jest to najskuteczniejszy sposób klejenia jakiegokolwiek forniru zwłaszcza czeczotów lub oklein pozyskiwanych z korzeni.Rajberką(klockiem) tych oklein skutecznie się nie przyklei .
    Powodzenia

  16. Marek pisze:

    Meble XIX-wieczne nie były obłogowane.Fornir klejony był bezpośrednio na masyw sosnowy(najczęściej).Chcąc skutecznie wymienić fornir na blacie dobrze jest gdy przed generalnym klejeniem na blachę,zrysować np.brzeszczotem cały blat po czym zagruntować rzadkim klejem kostnym.
    Po przeschnięciu nanieść na całą powierzchnię szpachel wykonany z kredy i kleju kostnego(bardzo cienka warstwa).
    po wyschnięciu wyrównać powierzchnię i klasycznie kleić na blachę.
    Tak klejony fornir jest gładki pod politurą ponieważ nie uwidacznia się faktura drewna sosnowego,które jest bardzo miękkie.
    Jeszcze skuteczniejsze jest przyklejenie podkładu z tańszej okleiny prostopadle do usłojenia blatu.
    Jeżeli jednak trzymamy się tradycyjnej technologii to podkład klejowo-kredowy jest adekwatny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 + 9 =