RSS Feed
  1. Prace w drewnie – materiały, narzędzia, techniki, projekty

    Sierpień 9, 2014 by Starych Mebli Czar

    Idealna książka dla wszystkich majsterkowiczów! I tych zaawansowanych, i tych dopiero zaczynających swoją przygodę z drewnem czy renowacją mebli. Prawdziwa skarbnica wiedzy praktycznej (427 stron), z mnóstwem zdjęć (jest ponad dwa tysiące) i dokładnymi opisami krok po kroku co i jak zrobić. Prezentuje niemal chyba wszystkie niezbędne narzędzia, metody i techniki stolarskie: klejenie, szlifowanie, heblowanie, przycinanie, malowanie itd., łącznie z nauką stolarstwa artystycznego i załączonym projektem& instruktażem własnoręcznego wykonania mebli np. wieszaka, skrzyni czy łózka;) Zanim więc weźmiemy papier czy dłuto w rękę i zaczniemy bezpośrednie prace przy naszym domowym warsztacie, warto zajrzeć do książki. Z pewnością odpowie ona na wiele nurtujących nas pytań związanych zarówno z samą obróbką drewna, jak i jego konkretnym już wykańczaniem. Wiedza przekazana jest bowiem bardzo konkretnie i rzeczowo. Polecam i sama również na nowo rzucam się w wir lektury!

    „PRACE W DREWNIE ”

    Wydawnictwo Arkady,  Warszawa 2010

    SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC


  2. Renowacja przedwojennego wagonu kolejowego (2)

    Sierpień 7, 2014 by Starych Mebli Czar

    Stary wagon kolejki wąskotorowej, o którego nietypowej renowacji pisałam w zeszłym roku, jest już gotowy.

    SONY DSCSONY DSCSONY DSC

    SONY DSC

    W pełni odrestaurowany i zaadoptowany na izbę pamięci stanął przed zabytkowym dworcem kolejowym (stacja trasy prowadzącej do wschodniej granicy) na specjalnie przygotowanym fragmencie torów. Wszystko to w niewielkiej podlaskiej miejscowości Czyżew, z której to w czasie II wojny światowej miejscowa ludność była wywożona na Syberię. Wagon, z wypisanymi w środku nazwiskami rodzin Sybiraków i pamiątkami z czasów radzieckiej okupacji (zdjęciami, dokumentami i innymi przedmiotami zbieranymi obecnie od mieszkańców), ma być bezpośrednim symbolem upamiętniającym zesłania Polaków w głąb Związku Radzieckiego. Oficjalne otwarcie ‚muzeum’ zaplanowane jest na wrzesień (po znajomości mogła zobaczyć jego wnętrza już teraz:)

    SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

    Sama renowacja z pewnością nie należała do najprostszych, powierzchnia obiektu w końcu jest niemała. Czyszczenia, uzupełniania, malowania całej drewnianej konstrukcji oraz piaskowania metalowych elementów podwozia było całe mnóstwo. A wszystko pod czujnym okiem konserwatora zabytków z Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie (Oddział Muzeum Kolejnictwa w Warszawie), który na bieżąco sprawdzał poprawność całych prac. Renowacja przyniosła jednak zamierzone efekty i ze zniszczonego jeszcze do niedawna starego wagonu powstała naprawdę oryginalna izba pamięci. Całość przykuwa uwagę i prezentuje się naprawdę wyjątkowo. Jestem pod wrażaniem. Oby więcej takich miejsc.

    SONY DSC

    SONY DSC
    Renowacja wagonu obejmowała:
    • rekonstrukcję całej drewnianego zadaszenia - pierwotne było mocno przegniłe i w wielu miejscach uszkodzone
    • wyczyszczenie za pomocą piaskowania* całego podwozia i pozostałych elementów metalowych
    • wyczyszczenia za pomocą piaskowania całej konstrukcji drewnianej, łącznie ze środkiem
    • zabezpieczanie żeliwa i drewna impregnatami
    • pomalowanie całego wagonu farbą.
    *
    Piaskowanie, które zastosowano tutaj, wykonuje się też przy odnawianiu np. starych nóg-podstaw od maszyn do szycia. Piaskowanie, czyli czyszczenie piaskiem pod ciśnieniem (za pomocą pistoletu drobiny piasku uderzają w powierzchnie) pozwala usunąć stare powłoki, zwłaszcza z miejsc trudno dostępnych i wygładzić skorodowane żeliwo, tak by można je było potem pomalować na dowolny kolor. Do piaskowania metalu używa się innego rodzaju/grubości ziaren piasku a do drewna innego (drobniejszego).
    *
    Tak prezentował się wagon na początku renowacji:
    IMG_4365Ostatnio zaktualizowane108
    Ostatnio zaktualizowane109IMG_4354-001IMG_4359

    Artykuły powiązane

    1. Renowacja przedwojennego wagonu kolejowego (1)

  3. Czeczota, czarny dąb i heban

    Sierpień 5, 2014 by Starych Mebli Czar

    Do fornirów i gatunków drzew wykorzystywanych w stylowym meblarstwie będę pewnie wracać nie raz, jest ich bowiem tyle, że pewnie życia mi nie starczy, by móc je wszystkie obejrzeć a te ciekawsze uwiecznić na zdjęciach:-)

    Moja zeszłotygodniowa wizyta w stolarni znów wprowadziła mnie w zachwyt nad bogactwem i różnorodnością naturalnych fornirów, zwłaszcza tych z rodziny czeczotowatych. W takich miejscach mogłabym spędzać całe godziny, wszystko mi się tam podoba:) Co liść, to inny rysunek usłojenia. Mojej fascynacji drewnem nie ma chyba końca…:)

    *Czeczotka to drewno (nie konkretny gatunek drewna) o bardzo dekoracyjnym rysunku słoi, który powstaje na skutek chorobliwych zmian wynikających z działania grzybów i bakterii powodujących miejscowe zniekształcenia, obrzęki oraz uszkodzenia korzeni i pnia drzewa (może się również pojawić w wyniku mechanicznego uszkodzenia).

    zdjeciezdjcie 3

    zdjcie 5-001

    Nasze krajowe gatunki drzew zdecydowanie w niczym nie ustępują kolorowym egzotykom, choć niesamowite drewno hebanowe pod względem swojej oryginalności bije chyba wszystkie inne na głowę:-) Tym razem miałam jednak niesamowite szczęście, bo udało mi się w końcu zobaczyć bardzo rzadko występującą czeczotę dębową, której przyznam do tej pory nigdy nie spotkałam. Widywałam różne czeczoty, w tym wyjątkową czeczotę jesionową czy mahoniową, czasem na dębinie pojawiały się jakieś bardziej zawiłe sęczki czy skręcone słoje, ale nigdy fornir nie był aż tak różnorodny jak tu. Te wyjątkowe liście okleiny (które w pierwszej chwili pomyliłam z orzechem), pozyskane zostały z dawnych zapasów likwidowanej stolarni. Taka dębowa czeczota to prawdziwa rzadkość i wyjątkowy rarytas dla miłośników stolarstwa:)

    Ostatnio zaktualizowane182IMG_0326

    Będąc w tak bogato zaopatrzonej stolarni (a raczej sklepie dla stolarzy:) gdybym tylko mogła, przekładałbym każdy liść forniru z osobna, oglądając niesamowite i niepotarzane rysunki stworzone przez naturę. Gatunków i rodzajów jest bowiem całe mnóstwo, za każdym razem więc ‚odkrywam’ coś nowego (egzotyków jest tak wiele, że wielu nazw drzew nie jestem w stanie nawet zapamiętać:). Na przykład ten pasiasty różowo-czerwony fornir to nie palisander, jak myślałam na początku, tylko róża, która pod politurą o wiele bardziej jeszcze ciemnieje i przepiękniej się dzięki temu prezentuje. Poniżej  dwa rodzaje forniru hebanowego: jaśniejszy i ciemniejszy oraz fornir z drewna paduk(padauk) pozyskiwany z afrykańskiego drzewa sandalinu, charakterystyczny z uwagi na swój intensywnie marchewkowy kolor.

    IMG_0323-001zdjpcie 4zdjcie 2-001

    Kasztan w postaci pięknej piramidy – alternatywa dla bogatego i drogiego mahoniu piramidy. Po odpowiednim ułożeniu liści forniru słoje drewna tworzą oryginalny wzór przypominający kształtem właśnie piramidy, stąd taka potoczna nazwa.

    IMG_0321-002

    Czeczota topoli tzw. kocie łapki, bardzo często mylona jest z czeczotą brzozy. Występujące na niej delikatne smugi i promieniste cienie potocznie nazywane są przez stolarzy morką. W dalszej kolejności na zdjęciach wspomniana czeczota brzozowa, ceniona przez wielu brzoza karelska, czeczota orzechowa i czeczota klonowa.

    IMG_0312-001IMG_0314-001IMG_0317-001IMG_0315-001IMG_0325-001IMG_0320-001zdjcieIMG_0324-001

    Odwiedzając stolarnię, oprócz wszelakiego rodzaju fornirów, mój zachwyt nieustanie wzbudza też zawsze heban i czarny dąb – dwa wyjątkowe i bardzo drogie gatunki drewna, które w takim miejscu mogę właśnie zobaczyć w ‚większym’ wydaniu (w meblach widuję je tylko w małych fragmentach). Są one nie tylko bardzo cenne, ale też wyjątkowo mocne i twarde w obróbce, przy czym egzotyczny heban jest i duuużo droższy i trudniejszy w pracy. Nasz rodzimy czarny dąb, zwany często właśnie polskim hebanem, pojawił się w stolarstwie w epoce renesansu, charakterystyczny jest dla rodzimych mebli gdańskich. By uzyskać głęboko czarną barwę był przyciemniany przez rzemieślników poprzez długie moczenie w wodzie (kilkadziesiąt a nawet set lat). Największe znaleziska tego szlachetnego drewna znajdują się w okolicach Dębicy oraz Szprotawy.

    10407366_644118535676180_4087727182427104794_n
    10275943_614878048600229_4333691827451149806_n

    Heban – drewno o wyraziście czarnym kolorze (choć są też odmiany jaśniejsze, bardziej czerwone i zielonkawe), sprowadzany jest z krajów o ciepłym klimacie. Znany był już w Starożytności, ale najbardziej popularny był w XVII wieku, kiedy królował w luksusowych meblach barokowych oraz XIXw., kiedy masowo (często nielegalnie) był sprowadzany z europejskich kolonii. Heban jest wyjątkowo ‚gęsty’, mocny i intensywny w barwie, zupełnie jak tabliczka dobrej gorzkiej czekolady:) Obrobiony już, prostokątny kawałek widoczny na zdj. kosztuje ok 70zł, a jest naprawdę niewielki. Poniżej kawałki hebanu jeszcze nie obrobionego, z jasną, niebywale ciężką korą. Po jej zdjęciu sam czarny masy jest już dużo lżejszy. Kg takiego drewna z korą to ok 200zł:) Metr sześcienny jest już dużo droższy, kosztuje ok 30 tyś zł. Hebanowce niekwestionowanie są bardzo bardzo drogie, ale równie cenne i kosztowne jest drewno wężowe, amboina i teak (dwa pierwsze rzadko u nas wykorzystywane).

    1907972_614878088600225_7557428257779477895_n

    10468204_644118639009503_5660688621404696792_n10352937_644112409010126_5845397783810816983_n10155992_644108399010527_5757047278118594277_n10462462_644117845676249_5861784562236383284_n10170871_644120965675937_2102838047299835239_n

    Artykuły powiązane

    1. Fornir czeczotowy (czeczota)
    2. Wzorzyste forniry na meblach Art Deco
    3. Fornir, obłóg i blind
    4. Fornirowanie (teoria)
    5. Szpachlowanie pyłem drzewnym
    6. Uzupełnienie forniru (wstawka z okleiny)
    7. Klej kostny perełka
    8. Rodzaje fornirów
    9. Fornirowanie – etapy prac

  4. Renowacja starej walizki

    Sierpień 4, 2014 by Starych Mebli Czar

    Tego typu renowacje bywają wbrew pozorom dość trudne, bo efekty nie zawsze są aż tak spektakularne jak w przypadku odnawiania klasycznego drewnianego mebla. Pewnych elementów nie można bowiem idealnie wyszykować tak jak by się chciało, chyba, że zakładamy totalną metamorfozę, ale ta wiązałaby się przede wszystkim w pierwszej kolejności z kompletnym demontażem i wymianą całego starego płótna, którym pokryta jest waliza. Aż takich zmian w przypadku tego egzemplarza nie zakładałam:)

    zdjcie 3-8

    Robiąc renowację, a raczej gruntowne odświeżenie walizek czy kufrów, kłopot jest często ze wspomnianym zewnętrznym płótnem, które w wielu miejscach potrafi być mocno już podniszczone i poprzecierane. Problem sprawiać też mogą zamocowane na stałe nity (widoczne stalowe półokrągłe gwoździki), których nie można odkręcić czy spękania i rozeschnięcia cieniutkich ścianek, które trudno, właśnie z racji materiału, dobrze posklejać i powzmacniać. Pracochłonne jest też ponowne wyklejenie środka, które kiedyś było położone zanim zewnętrzne ścianki pokryto finalnie płótnem. Nowe wyklejenie, którego nie ma jest jak podłożyć pod płótno, musi być więc dobrze spasowane i oba materiały muszą się ze sobą równo zetknąć. Wszystkie te mankamenty tak niedużego w końcu sprzętu (zwłaszcza kiedy mamy okrojony budżet) sprawiają, że prace nie przebiegają wcale tak łatwo i szybko, co nie oznacza, że sama renowacja nie sprawia dużej przyjemności ;-) Jeśli mamy taką wiekową walizę, to warto zebrać chęci, poświeć trochę wolnego czasu i przywrócić ją do ładu;) Ta akurat, która trafiła w moje ręce (nie moja) niekwestionowanie wymagała ‚małych’ poprawek, postanowiłam więc wakacyjnie się nią zająć:)

    zdjcie 1-12zdjcie 3-11zdjcie 2-12

    ***

    Etap pierwszy

    Tak jak wspomniałam, z uwagi na nity, walizy nie mogłam rozłożyć na części, tak jak to robię w przypadku mebli. Wszystkie elementy zostały więc na swoim miejscu.

    • Prace zaczęłam od oczyszczenia drewna bukowego i metalowych okuć (stalowe i mosiężne). Do drewna użyłam noża stolarskiego (może to być również jakiś inny skrobak, ale trzeba baaardzo uważać, by nie pokaleczyć i poprzecinać płótna) oraz papieru ściernego: nr 80 do zeszlifowania brudu & nr 180 do wygładzenia ssssszdjcie 3-6zdjcie 1-8wwwzdjcie 1-9
    • Metalowe elementy oczyściłam ulubioną wełną stalową – tym razem użyłam najpierw tej troszkę grubszej o nr 1 (tylko już lekko zużytej, by nie była zbyt ostra i nie porysowała metalu), a po niej tej łagodniejszej o nr 000 s 2-009sss 3-7

     

    Etap drugi

    • Po oczyszczeniu okuć (wyjątkowo opornych na wszelkie zmiany) całą walizę umyłam wodą z mydłem. Najlepsze jest klasyczne szare typu biały jeleń lub marsylskie – oba naturalne i pozbawione przez to wszelkiej chemii. Brudu było co nie miara i powierzchnie przejaśniały od razu. Do mycia użyłam szczotki z miękkim włosiem (stare, poprzecierane miejscami płótno może być kruche, musimy więc robić to ostrożnie) a zmiękczony wodą kurz od razu na bieżąco wycierałam szmatką. Oporniejsze plamy przecierałam delikatnie kłębkiem grubszej waty metalowejIMG_9870IMG_9872IMG_9887IMG_9890IMG_9884IMG_9879IMG_9891
    • W dalszej kolejności podkleiłam wszystkie odstające i porozrywane fragmenty płótna. Użyłam do tego kleju na gorąco, ale równie dobrze możemy skleić to na klej zimny typu wikol lub butapren (tego drugiego użyłam akurat do sklejenia rozwarstwionej skórzanej rączki). Jeśli używamy kleju na gorąco, to pamiętajmy by go od razu zmyć ciepłą wodą, po zaschnięciu zrobi nam się bowiem z niego błyszcząca skorupka trudna potem do usunięcia22 lip 20141IMG_9855IMG_9857IMG_9858IMG_986122 lip 20142
    • Niewielkie ubytki i wybicia w płótnie oraz drewnie uzupełniłam akrylową szpachlą do drewna w kolorze mahoniu22 lip 2014
    • Na koniec tego etapu wybarwiłam drewniane elementy bejcą wodną w kolorze jasny orzech. By odświeżyć płótno (pierwotnie malowane jakąś farbą olejną) je również delikatnie przetarłam całe bejcą wodną tylko w kolorze starego mahoniu (mieszanka brązu i mahoniu), dzięki czemu wyretuszowałam trochę jasne przetarcia i plamy. Waliza ma zachować swój wiekowy charakter (ma po niej widać ząb czasu), dlatego też nie zdecydowałam się na takie pełne malowanie farbą. IMG_9941IMG_9943IMG_9954IMG_9960IMG_9975IMG_9972
    Etap trzeci
    • Zaczęłam go od zrobienia wstawki płótna przy zamku. Ten duży ubytek raził najbardziej, musiała go więc jakoś uzupełnić. Udało mi się namierzyć w Pracowni fragment płótna pasującego fakturą, odpowiednio je więc docięłam i wkleiłam na gorący klej. Podmalowałam je potem farbą akrylową do drewna (powinna być olejna, ale pod ręką miałam tylko taką). Kolorystycznie się zgodziło:) zdjcie 2-2zdjcie 3-3IMG_0049IMG_0051IMG_0124
    • Następnie dokładnie oczyściłam wnętrze walizy, która pierwotnie wyłożona była dekoracyjnym, pasiastym papierem. Skrobania i szlifowania było co niemiara, zwłaszcza, że powierzchnia drewna była naturalnie chropowata (pod nowym materiałem wszystkie nierówności byłyby widoczne). Do tego walizka przewracała się na wszystkie strony, co dodatkowo utrudniało mi czyszczenie…

    IMG_9997-002 IMG_9994 IMG_0002IMG_0077

    • Kiedy cała waliza była już w całości przygotowana do wykańczania i wszystkie jej fragmenty były ‚czyste’, mogłam przystąpić do politurowania drewnianych elementów (wcześniej zabejcowanych na orzechowy kolor). Dwa razy naniosłam politurę pędzlem, kolejne warstwy nakładałam już tamponem. Między warstwami, po dobrym wyschnięciu (tak mniej więcej po trzech pomalowaniach), drewno matowałam wygładzając je drobną wełną metalową (z racji półokrągłej formy nie użyłam już papieru ściernego, który mógłby pościerać kolor). Politurą – rzadszą i słabszą procentowo – przetarłam również całe płótno (tamponem, nie pędzlem!).IMG_0095-001IMG_0137
    • Całość walizy, czyli drewniane elementy, wieko i wszystkie ścianki oraz metalowo-mosiężne blaszki w międzyczasie przetarłam jeszcze raz bardzo drobną wełną (nr 0000). Pamiętajmy tylko, by po zmatowieniu dobrze całość odkurzyć, bo malusieńkie drobinki wełny potrafią schować się niemal wszędzieIMG_0114IMG_0089

    IMG_0088IMG_0086

    • Czarne litery oraz oblamówki poprawiłam delikatnie czarnym markerem, który tym razem(!) wyjątkowo opornie zasychał i niewdzięcznie się mazał. Jak dobrze wszystko przeschło (zrobiłam to następnego dnia), całe powierzchnie (oprócz oczywiście metalu) raz jeszcze delikatnie przetarłam słabą politurą, by po wcześniejszym zmatowieniu wyciągnąć troszkę połysku oraz zabezpieczyć odświeżony czarny kolor (niektóre fragmenty poprawiałam punktowo markerem jeszcze po politurze)IMG_0070IMG_0059IMG_0069IMG_0144
    • Wygładzone drewno również finalnie porządnie zapoliturowałam

    IMG_0141IMG_0142

    • Skórzane rączki przetarłam mleczkiem do skór IMG_0218

     

    Etap czwarty

    • Po uporaniu się z pracami stolarskimi zabrałam się za wyklejenie środka.  Klej butapren, ostry nóż i nożyczki okazały się niezastąpione. Jeśli zależy nam na idealnie dopracowanym środku najlepiej jest skorzystać z pomocy krawcowej (lub zrobić to samemu) i uszyć ładny pokrowiec, który potem już gotowy w całości wklejamy. Ja na to niestety już nie miałam budżetu. Sama tkanina, której potrzebowałam prawie 2,5 mb wygenerowała niemały koszt, zakupiłam ją na szczęście z dość sporą zniżką:) u pana tapicera, który miał akurat na belce odpowiednią końcówkę. Wybór padł na angielską (ale równie dobre są nasze polskie z Rad-Polu), w jasno-niebieskim kolorze, b.dobrej jakości, w typie weluru, więc przyjemną w dotyku, ale co najważniejsze dość cienką (dobrą więc do ułożenia i podkładania), ale nie rzadką, klej nie będzie więc przez nią nieestetycznie przesiąkał. Po tym, wydawałoby się czystym już, choć trwającym kilka godzin etapie, fartuch miałam kompletnie uklejony butaprenem i palce niemiłosiernie też, ale walizka w końcu była w pełni gotowa! Uff!IMG_0171-001IMG_0179IMG_0186IMG_0190IMG_0202

    ***

    Przyznaję, ostatnio żaden mebel nie dał mi tak popalić jak ta wiekowa waliza. Wszystko w niej było na nie! Nie schła, kolory się mazały a drewno nie powalało swoją urodą, do tego ten niewdzięczny środek… Jednego dnia w miarę dobrze ze mną współpracowała, kolejnego zaś nie godziła się na żadne zmiany. Podchodziłam więc do niej i odchodziłam, bo za co się nie brałam prezentowało się kiepsko. Trochę to trwało, ale w końcu dała za wygraną;) Finał prac za mną:) Waliza, może bez wielkich i spektakularnych zmian, ale została porządnie odświeżona a wnętrze zyskało nową, czystą i przyjemną w dotyku tkaninę:-) Może właścicielka nie będzie z nią wyruszała w podróże jak to było kiedyś (jeden zamek jest tylko sprawny), ale waliza śmiało może pełnić funkcje nie tylko dekoracyjne, ale i praktyczne! 
    SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

     


  5. Papier ścierny, cyklina, skrobak, nóż stolarski

    Lipiec 29, 2014 by Starych Mebli Czar

    Czyszczenie ręczne. Jedna z najbardziej popularnych i najczęściej wykorzystywanych metod czyszczenia drewna i usuwania starych powłok. Praktycznie nie można mówić o renowacji nie myśląc o tej właśnie technice i jej podstawowych, niezbędnych do pracy narzędziach: papierze ściernym, nożu stolarskim, cyklinie i wszelkiego rodzaju skrobakach. Bez nich nie wyobrażam sobie odnawiania mebli:)

    Papier ścierny – potrzebny jest niewątpliwie na początkowym, jak i na końcowym etapie prac konserwatorskich. Podstawowa zasada jego użycia jest jedna – szlifujemy zawsze wzdłuż włókien drewna, czyli w tą stronę, w którą idzie usłojenie, nigdy w poprzek. Szlifujemy trzymając w dłoni papier złożony na pół lub owinięty w drewniany klocek (obłożony z jednej strony kawałkiem filcu, by papier się nie przesuwał). Dobrze jest zrobić sobie taki klocek i mieć go w swoim domowym warsztacie, jest on bowiem bardzo przydatny i w sumie niezbędny przy szlifowaniu papierem. Rodzaj papieru określa się na podstawie wielkości ziarna – im jest ono grubsze, tym niższy jest numer papieru i na odwrót – im delikatniejsze ziarno, tym numer jest wyższy. Przy kompleksowej renowacji używamy najpierw grubszego/ostrzejszego, który usuwa warstwę starej powłoki a potem tego drobniejszego/łagodniejszego, który wygładza powierzchnię i likwiduje wszelkie ryski powstałe podczas szlifowania grubym papierem. Pamiętajmy, szlifując grubym papierem pamiętajmy aby robić to z wyczuciem, tj. dopasować sobie taką siłę dociskania papieru do powierzchni, by czyszczenie przynosiło efekty, ale też i nadmiernie nie ‚darło’ nam powierzchni. Kontrolować z pewnością trzeba już na pewno te elementy mebla, które są fornirowane, łatwo bowiem o przetarcia…

    IMG_94255 lip 20141

    Przy renowacji mebli używam papierów ściernych o numerach:

    • 80 – podstawowe czyszczenie litego drewna i mocno brudnych powierzchni (usuwamy wtedy starą powłokę np.politury, ale też i nieco drewna); papier dobry do drewna twardego, z szerokimi porami typu dąb, jesion;
    • 120 oraz 150- podstawowe czyszczenie powierzchni fornirowanych, ale także starego drewna w meblach mocno wiekowych, narażonych na uszkodzenia (gr.150) oraz tych zrobionych z miękkich gatunków typu sosna
    • 180 oraz 240 – matowienie powierzchni (gdy np. tylko mebel odświeżamy a nie czyścimy do surowego) oraz wstępne wygładzanie powierzchni po użyciu papieru ostrego typu 80
    • 400 – ostateczne wygładzanie oraz matowienie warstw między etapami politurowania
    • 600 oraz 800 – poprawki/retusze na powierzchni wykończonej już politurą (czasem, do takiej skończonej, idealnej niemal powierzchni lubi się coś przykleić, najczęściej kłaczek waty lub nitka ze szmatki bawełnianej z których zrobiony jest tampon;)
    • 1000 – poprawki/retusze na powierzchni zapoliturowanej na wysoki połysk – papier użyty do takiej poprawki powinien być już lekko stępiony, nie nowy (zazwyczaj przecieram nim najpierw jakiś wew. fragment i w ten sposób ścieram); nawet papier o tak wysokim numerze może porysować świeżo zapoliturowany mebel.

    IMG_9439IMG_9427-001Nie ma uniwersalnych oznaczeń a tym bardziej kolorów papierów, co producent, to inne specyfikacje, nie można się więc nimi wyłącznie sugerować (wg mnie nie ma większej różnicy czy ziarna są na papierze czy na płótnie). Najlepiej jest papier dotknąć i zrobić test ‚mocy’ konkretnego rodzaju na jakimś kawałku drewienka. Polecam nie pozbywanie się tak szybko użytych raz czy dwa razy kawałków papieru, wbrew pozorom są one bardzo przydatne. Na poszczególnych etapach prac potrzebujemy bowiem często takich właśnie już lekko zużytych, które ‚łagodniej’ potraktują nasze drewno.

    Cyklina (gładzica) – to podstawowe narzędzie stolarza służące do skrobania drewna zanim do stolarstwa zawitały papiery ścierne. Tradycyjna cyklina jest prostym i równiutkim kawałkiem stalowej, w miarę sprężystej blaszki/płytki o grubości ok 1-1,5 mm zaostrzonej z jednej czy dwóch stron. Nie jest ona jednak zaostrzona w taki klasyczny sposób jak nóż, który łatwo może pokaleczyć nam skórę i poprzecinać włókna drewna. Cyklina przybiera swe właściwości zeskrobywania dopiero po wygięciu jej w łuk. Trzymamy ją oburącz, lekko nachyloną, wypychając ją palcami od środka, tak by przybrała ukośny kształt do włókien drewna. Ostrzy się ją na kamieniu lub tzw. stalce (w żargonie stolarskim nazywana cyklistą). Kiedyś zamiennie do zeskrobywania używano kawałka szkła, które w podobny sposób pozwala usunąć brudną warstwę (jest tylko bardziej ryzykowane w samym użyciu:). Zaletą cykliny jest to, że nie przecina włókien oraz nie drze drewna tak mocno jak to robi np. gruby papier ścierny. Po dobrym oczyszczeniu powierzchni cykliną, drewno nie powinno już wymagać dodatkowego wygładzania papierem. Poza tym, użycie cykliny pozwala na większą kontrolę ścieranej powierzchni, dzięki czemu możemy zostawić na drewnie odrobinę wiekowej patyny. Cykliny stolarskie – prostokątne i ‚łabędzie szyje’ – można kupić w sklepach dla stolarzy, konserwatorów i plastyków. Ich koszt w zależności od producenta (francuska lub szwedzka) to ok 20zł, droższe są już ostrzałki (od ok 40zł wzwyż).

    IMG_0216IMG_0214zdjęcie 2-5

    Skrobaki - czyli ostrza umieszczone we wszelkiego rodzaju trzonkach (małych wielkości nożyka lub większych jak cyklina, stosowanych w skrobaniu dużych powierzchni). Skrobaki posiadają te same właściwości co cykliny, z tym, że dzięki zadziorom na ostrzach na dłuższych bokach, łatwiej nimi operować i doczyścić wszelkie zakamarki. Skrobaki nie mogą być jednak za ostre, a już z pewnością odradzam wszelkiego rodzaju łamane, cienkie nożyki (takie jak do cięcia tapet), mogą one bowiem łatwo pokaleczyć i poprzecinać czyszczone drewno, co będzie potem bardzo trudne do poprawienia, zwłaszcza przy powierzchniach pokrytych cienką warstwą forniru. Ze wszelkiego rodzaju skrobakami obchodzimy się więc bardzo ostrożnie. Można je bez problemu kupić w sklepach i marketach budowlanych. Doskonale sprawdzą się przy czyszczeniu mebli pomalowanych wcześniej farbą olejną.

    zdjęcie 5SONY DSC

    Nóż stolarski – jak dla mnie podstawowe narzędzie do pracy. Służy mi do przycinania forniru, podklejania, oczyszczania i skrobania powierzchni oraz wielu innych czynności. Mam go praktycznie zawsze pod ręką, bo pomocny jest na każdym etapie renowacji. Niestety bardzo ciężko jest kupić dobry nóż stolarski. Stolarze zazwyczaj sami sobie robią takie noże (podobnie jak cykliny) z zużytej już piły stalowej – przeciętej, obrobionej i naostrzonej (najlepiej jest poprosić ślusarza, by zrobił nam taki nóż). Stal z takiej zużytej już piły jest przeważnie bardzo dobrej jakości, stąd też raz zrobiony nóż służyć powinien przez długie lata. Nóż ostrzy się na kamieniu – osełce, tak jak klasyczne noże kuchenne.

    zdjęcie 1-4zdjęcie 3-4zdjęcie 2-kopia 3SONY DSCSONY DSC

    Artykuły powiązane

    1. Metody czyszczenia drewna i usuwania starych powłok