RSS Feed
  1. Renowacja wiejskiego stołu. Malowanie/woskowanie &politurowanie.

    Wrzesień 30, 2014 by Starych Mebli Czar

    Niewielkich rozmiarów stół z okresu międzywojennego, który upolowałam wczesną wiosną, w końcu się doczekał i trafił na warsztat. Od momentu jego zakupu wiedziałam, że przy jego renowacji połączę technikę malowania&woskowania i politurowania. W swej klasycznej prostocie idealny sprawdzi się jako stolik-biurko. Zrobiony z drewna dębowego (blat, carga i szuflada) oraz drewna bukowego (nogi, choć tu do gatunku nie jestem do końca pewna) wydawał się być w całkiem przyzwoitym stanie, choć gwoździe powbijane w nogi sugerowały spory zakres stolarskiej renowacji. Pierwsze więc co zrobiłam, to rozebrałam go na części pierwsze ;-) Inna wersja nie wchodziła w grę.  Bez solidnego poklejenie stół nie byłby stabilny i funkcjonalny a to, abstrahując od efektów wizualnych, jest najważniejsze. Mebel tego typu ma być mocny i solidny!

    Tak stół prezentował się w dniu zakupu:)

    IMG_8123-001IMG_8122IMG_8121IMG_8124

    Tak wygląda teraz:)

    SONY DSCSONY DSCSONY DSC

    Etapy prac:

    1. Rozebranie stołu na elementy – niestabilna i rozchwiana konstrukcja szybko dała się ‚rozbić’, kłopot sprawiły jedynie mega gwoździe powbijane w górną część cargi łączącej nogi z blatem. Po ich wyjęciu stół jednak rozebrał się jakby był z klocków:) Nie wiem czemu niektórym ‚fachowcom’ wydaje się, że jak wbiją w mebel trochę gwoździ, to magicznym sposobem się on sklei i będzie przez to na nowo trwały… Taka pseudo renowacja to istne przekleństwo dla stolarza. Oglądajmy więc zawsze dokładnie mebel przed zakupem i wystrzegajmy się stosowania takich doraźnych rozwiązań :)

    IMG_0876 IMG_0877 c

    2. W dalszej kolejności dobrze oczyściłam każdy element. Sucha powłoka w miarę dobrze się usuwała. Niezastąpiony do takiego ‚skrobania’ jest nóż/skrobak lub cyklina oraz papier ścierny o gr.80. Do płaskich powierzchni użyłam szlifierki. Lite i twarde drewno dębowe nie boi się zazwyczaj mechanicznych ruchów, choć trzeba uważać, by go też za mocno nie zeszlifować. Po oczyszczeniu drewna całość przeszlifowałam jeszcze ręcznie drobniejszym papierem: do nóg i oskrzyni użyłam nr 240, który pozwolił usunąć pozadzierane włókna, ale nie wygładził zbyt mocno powierzchni (malując drewno farbami zostawmy je delikatnie szorstkie tj. niech będzie gładkie, ale nie wyślizgane, farba będzie się wtedy lepiej trzymała), do blatu zaś, który będzie wykończony klasycznie politurą, zastosowałam drobniejszy papier o gr.400, by powierzchnia była jak najbardziej równa. 

    IMG_0878IMG_0880IMG_0881IMG_0884IMG_0883IMG_0889IMG_0896

    3. Po oczyszczeniu drewna (niestety nie uchwyciłam czyszczenia blatu) przyszedł czas na poskładanie ‚rozsypanych’ elementów i ponowne sklejenie stołu. Nie jest to prosta sprawa. Bez stolarskiej (męskiej) pomocy, dużej ilości ścisków i pasów złożenie mebla z pewnością nie byłoby możliwe.  Nie dość, że wszystko musi się ze sobą na nowo dobrze spasować, to jeszcze trzymać pion. Elementy klejone były więc etapami: najpierw nogi, potem cargi, szuflada i reszta konstrukcji. Na końcu przyklejony został blat:) Przez tych kilka dni, w czasie których zmagałam się z czyszczeniem elementów, lekko wypaczony blat leżał sobie najpierw solo na podłodze Pracowni (wybrzuszeniem do góry, dzięki temu pociągnął troszkę wilgoci i się naprostował) a potem ściśnięty w dwie solidne dechy/blaty, co pozwoliło mu wrócić do pionu:) Blaty stołów zrobione z litej dechy wyglądają bardzo oryginalnie i są niewątpliwie ładniejsze niż te z płyty stolarskiej (zwłaszcza w takim wiejskim stole), kłopot jednak w tym, że takie drewno, zwłaszcza w tak dużym kawałku, cały czas pracuje i przez to często pęka, zsycha się i/lub wypacza… Do klejenia stołu użyliśmy białego kleju typu wikol (klejonego na zimno). W porównaniu do kleju gorącego ‚perełki’  jest mocniejszy (zwłaszcza do konstrukcji), poza tym gorącym ciężko jest w szybkim tempie (klej stygnie) wszystko dobrze ustawić i pościskać. Przed sklejeniem elementów pan stolarz podciął jeszcze delikatnie nogi stołu, które na końcówkach były poszarpane i ‚poobgryzane':)

    IMG_0972IMG_0971IMG_0976IMG_0977IMG_0984IMG_0985IMG_1034IMG_1060IMG_2046IMG_2047

    4. Po etapie czysto stolarskim przyszedł czas na etap wykańczania (w międzyczasie zaszpachlowałam też otwory po gwoździach – możemy to zrobić jasną szpachlówką w kolorze drewna, albo białą, wtedy już będzie pewność, że na nie przebije nam ona  spod jasną farbą) .

    Tak jak to założyłam na początku, blat pokryłam politurą, by wyeksponować jego naturalny kolor. Zagruntowałam go z pędzla dwa razy politurą szelakową typu orange a potem klasycznie wypolerowałam tamponem, ale nie jakoś specjalnie mocno, nie chciałam aby był taki do końca idealny;). Zostawiła też naturalne spękania blatu, tj nie wypełniałam ich szpachlówką (delikatnie tylko podczas gruntowania wypełniła je politura). Stara dębina uwydatniła pod politurą swój naturalnie ciepły, miodowy kolor, przez co finalnie ładnie skontrastowała się to z bielą podstawy.

    Resztę stołu pomalowałam białą farbą. Pierwszy raz użyłam nowej (i modnej teraz) farby kredowej marki Chalk Paint by Annie Sloan w kol. Old White, którą razem z woskiem dostał od zaprzyjaźnionej ‚warsztatowej’ kursantki Ewy (www.oldnewstyle.pl). Gęstą farbę, przypominającą w konsystencji śmietanę (tak jak klasyczną akrylową) rozrzedziłam niewielką ilością wody, w takiej postaci zdecydowanie lepiej się ją nakłada. Finalnie na nogi, cargę i szufladę nałożyłam dwie warstwy. Między warstwami (tak jak to do tej pory zawsze robiłam) nie przecierałam niczym powierzchni – ani drobnym papierkiem, ani wełną stalową – farba bowiem dość mocno się spylała/kruszyła, wolałam więc zostawić ją w równomiernej postaci i uniknąć przecierek. Kiedy farba dobrze przeschła (zostawiłam stół na weekend), wszystkie malowane elementy napastowałam bezbarwnym woskiem. Wosk ma za zadanie nie tylko zabezpieczyć kolor przed wycieraniem, ale także wygładzić finalnie powierzchnie i nadać jej delikatnie satynowego połysku. Niestety wosk dedykowany do farby, mimo iż bardzo miękki, jak dla mnie się nie sprawdził. Nałożyłam go dość dużo a jakby go praktycznie nie było. Po zawoskowaniu powierzchnia jest nadal lekko chropowata i ma nierówną strukturę. Nie jest to może jakaś duża wada, ale jestem przyzwyczajona do wygładzonej powierzchni, satynowej i bardzo miłej w dotyku. Finalnie więc za parę dni przetrę malowaną cześć stołu jeszcze  klasycznym bezbarwnym woskiem, którego używam na co dzień (np Starwax, Liberon lub włoski Cera Novecento).

    Po nastu dniach pracy, przerywanych klejeniem poszczególnych elementów, stół został skończony:)

    stół wiejskistół wiejski1stół wiejski2stół wiejski3IMG_2061IMG_1227IMG_1134IMG_2066IMG_2067IMG_2068IMG_2069IMG_2070IMG_2072IMG_1128IMG_2074stół wiejski4IMG_2153Ostatnio zaktualizowane18IMG_2077IMG_2076IMG_2080IMG_2081IMG_2078 

    ***

    SONY DSC

    Artykuły powiązane

    1. Wiejski stół

  2. Jesienno-zimowe Warsztaty Renowacji Mebli

    Wrzesień 26, 2014 by Starych Mebli Czar

    Zapraszam na jesienno-zimowe Warsztaty Renowacji Mebli


    Dwa spotkania: piątek i sobota lub sobota i niedziela, w czasie których każdy sam będzie mógł się zagłębić w tajniki renowacji wiekowych sprzętów pracując na własnym, przyniesionym ze sobą niewielkim mebelku typu krzesło, fotelik, stolik, szafeczka, półka itp.  Na zajęciach zgłębiamy różne techniki: czyszczenie/politurowanie/malowanie/fornirowanie /bejcowanie /przecieranie /woskowanie, wszystko w zależności od stanu zachowania przyniesionego mebla i możliwości jego wykończenia.

    Zapewniam wszystkie podstawowe i niezbędne materiały oraz narzędzia do klasycznej renowacji: papiery ścierne, skrobaki, cykliny, szpachle, bejce, woski, politurę, białą farbę (i rękawiczki:)  itp.  Zajęcia odbywają się w profesjonalnej Pracowni Renowacji Mebli, w której na co dzień pracują konserwatorzy i stolarze odnawiający wiekowe meble:)

    Na Warsztatach żadna praca nie jest nam straszna a wiekowe, zakurzone sprzęty przechodzą prawdziwe metamorfozy;-)

    Serdecznie zapraszam!

    Koszt dwudniowych zajęć: 280zł


    Terminy:

    Listopad:

    • 07-08.11 (piątek & sobota)
    • 22-23.11 (sobota & niedziela)
    • 29-30.11 (sobota & niedziela)

     

    Grudzień:

    • 05-06.12 (piątek & sobota) 
    • 13-14.12 (sobota & niedziela)

     

    Miejsce: Galeria Sztuki „Stara Praga” & Pracownia Renowacji Mebli, Warszawa (Praga-Północ)

    Liczba miejsc: max 11 osób na jedne zajęcia

    Godziny zajęć: w piątki zaczynamy o godz.17.00 (do godz. 21.00)

    w soboty i niedziele pracujemy w godz. 9.00 – 15.00

    ***

    Osoby zainteresowane zapisem proszę o maila ze zgłoszeniem na starychmebliczar@gmail.com

    IMG_0726 IMG_0738 IMG_0776 IMG_0905 IMG_0909 IMG_0919 IMG_2007


  3. Stare dębowe narty

    Wrzesień 12, 2014 by Starych Mebli Czar

    Przyznam, że kompletnie o nich zapomniałam (w końcu mamy jeszcze lato:). Stare męskie narty wraz z kijkami wpadły w moje ręce przed wakacjami. Nie sprawdzałam jeszcze ich ‚rodowodu’ tj. lat produkcji i pochodzenia, zakładam jednak że są z pierwszych lat powojennych. Zachowane w bardzo dobrym stanie wymagały jedynie porządnego odkurzenia – zarówno drewno, jak i metal – co też zrobiłam przy pomocy niezastąpionej drobnej wełny stalowej, która delikatnie, ale dokładnie usunęła cały kurz nie ścierając przy tym wiekowej patyny. Metalowe elementy dodatkowo przetarłam jeszcze olejem do konserwacji maszyn dzięki czemu zyskały odrobiny blasku.

    Narty są czyste, suche i co najważniejsze – kompletne. Jest nawet mały skórzany pasek do ich spinania. Wiązania maja sygnatury Victor & Cyrano, sugerują więc francuskie ‚korzenie’. Papierowa naklejka na kijku z datą 51′, skrótem PłTP (?) i wizerunkiem narciarza podpowiada zaś, że były używane w Polsce (w wolnej chwili postaram się zgłębić te informacje). Jedno co wiem, to że narty są zrobione z drewna dębowego. Kijki – naturalnie (fajnie:) krzywe, ale też w pełni kompletne – podejrzewam, że są z leszczyny. W sumie jak przyjdzie zima, to można na nich jeździć dalej:) Brakuje tylko dobrych butów (pewnie jakiś w typie wojskowym) i może jeszcze domku w górach, w którego wystrój wiekowe narty ładnie by się wkomponowały:) Zdecydowanie lubię takie znaleziska :-)

    SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC


  4. Bejca & bejcowanie (barwienie) drewna

    Wrzesień 4, 2014 by Starych Mebli Czar

    Bejcowanie to barwienie drewna przy pomocy tzw. bejcy – barwnika w postaci proszku/granulek rozpuszczanego w wodzie lub spirytusie. Obok politurowania czy woskowania, jest to jedna z podstawowych czynności przy renowacji mebli (techniką bejcowania posługiwano się już w średniowieczu). Bejcowanie stosujemy wtedy, gdy chcemy zmienić naturalny kolor mebla (zazwyczaj go przyciemnić) lub podbarwić niektóre jego elementy – najczęściej te nowo uzupełnione, które są dużo bladsze od tych starych. Naturalne bejce uzyskiwane są zazwyczaj z łupin orzechów i wyciągu z mahoniu.

    IMG_0635

    Obie rodzaje bejc występują w bardzo wielu kolorach: od sosny, po heban, dąb, orzech, teak, palisander itd, aż po klasyczne barwy typu żółty, zielony, czarny. Wybierając bejcę do naszego mebla nie należy się jednak sugerować jej nazwą podaną przez producenta, bo zazwyczaj jest ona dobrana standardowo i często nijak się ma do faktycznego koloru drewna, zwłaszcza starego.

    Bejce możemy dowolnie mieszać – najlepiej jeszcze w postaci proszku – uzyskując kolor odpowiedni dla siebie, ale też i dla drewna z jakiego wykonany jest nasz mebel. Możemy też nabyć już gotowe płyny barwiące np. bejce rustykalne , ale ja jestem zwolenniczką samodzielnego robienia bejcy. Przygotowywać ją możemy na bazie spirytusu/denaturatu uzyskując bejcę spirytusową, która jest dużo mocniejsza i intensywniej barwiąca drewno (tą bejcę należy nakładać bardzo sprawnie, bo czyste i suche drewno bardzo szybko ją chłonie). Możemy też rozpuścić barwnik w zwykłej czystej wodzie uzyskując klasyczną bejcę wodną, która od spirytusowej będzie łagodniejsza i słabsza, ale równie dobrze zabarwi drewno*. Robiąc samemu bejce łatwiej jest dobrać odpowiedni kolor mieszając odcienie, a do tego możemy jej przygotować tyle ile potrzebujemy. Koszt bejcy w torebce też jest dużo mniejszy niż w przypadku gotowców:) Bejce w proszku możemy bez problemu kupić w marketach budowlanych i sklepach chemicznych (zazwyczaj nasze polskie, wg mnie bardzo dobre) oraz w specjalistycznych sklepach dla konserwatorów i plastyków (takie już dedykowane do renowacji mebli). Cena polskiego produktu to ok 2,5zł, włoskiego ok 6-7zł

    *jeśli do bejcy wodnej dodamy parę kropel amoniaku (do kupienia tam gdzie bejce), to lepiej przeniknie ona do drewna, ale przede wszystkim zwiększy się jej odporność na światło

    IMG_0670IMG_0641IMG_0639Koncentrat bejcy spirytusowej do rozcieńczenia w spirytusie.

    IMG_0657IMG_0663

    Unikałabym zdecydowanie wszelkich gotowych już impregnatów czy mieszanek typu lakierobejce. Może do współczesnych mebli są ok, ale do dawnych z pewnością się nie nadają! Są sztuczne a mieszanka koloru razem z lakierem to przekleństwo dla startego mebla oraz dla kogoś, kto będzie to musiał z czasem usunąć. Poza tym lakiery barwiące dość trudno się nakłada a ich trwałość jest bardzo wątpliwa. Jedyne barwniki, które czasem goszczą w naszej Pracowni, to gotowe bejce do podkreślenia naturalnego usłojenia na bazie terpentyny, rozpuszczalnika i oleju lnianego. Sprawdzają się zwłaszcza przy nowym drewnie dębowym – delikatnie je barwią i postarzają.

    IMG_0665Ostatnio zaktualizowane11

    Przed przystąpieniem do bejcowania drewno trzeba bardzo dobrze oczyścić z brudu czy starych warstw koloru. Rozrobioną bejcę najlepiej jest przetestować wcześniej na jakimś obcym kawałku drewna* robiąc próbkę koloru. Jeśli nie mamy takiej pomocniczej deseczki zróbmy test na niewidocznym fragmencie naszego mebla – plecach, boku szuflady czy wewnętrznej stronie siedziska krzesła. Bejce na drewno (tak jak inne preparaty do malowania), nakładamy zawsze równomiernie i zgodnie z kierunkiem usłojenia, dobrze ją wcierając, inaczej szybko zostaną brzydkie plamy oraz smugi. Możemy to zrobić przy pomocy pędzla, tamponu lub gąbki. Bejca na meblu, czy to wodna, czy spirytusowa, schnie dość szybko, choć spirytusowa jest o wiele mocniejsza i niemal błyskawicznie się wchłania (w zależności od powierzchni ok 2-3 godzin). By mieć 100% pewność, najlepiej jest zostawić malowany mebel na całą noc, unikniemy wtedy reakcji z kolejnym środkiem np politurą, która nałożona na mokre jeszcze od wodnej bejcy drewno, po prostu zielenieje i zsinieje. Naturalną reakcją jest natomiast to, że po wyschnięciu zabejcowane drewno zrobi się jaśniejsze tj. kolor będzie nam się wydawał dużo bledszy niż jak był mokry. Po pomalowaniu jednak drewna np. politurą, na nowo nabierze ono życia i uwydatni są barwę.

    Pamiętajmy, by zabejcowane drewno, czyli ten nasz nowy kolor, zawsze zabezpieczyć i wykończyć, tj. mebel zawoskować, zapoliturować lub ew polakierować. Jeśli zostawimy go bez dalszego wykończenia, to drewno będzie matowe a kolor z pewnością szybko się powyciera. Niewskazane jest wygładzanie zabejcowanego drewna drobną wełną stalową czy papierem ściernym dopóki nie zostanie ono zabezpieczone, np. dwiema warstwami politury. Nawet jeśli powierzchnia wydaje nam się nierówna czy szorstka, zostawmy ją taka jak jest. Przeszlifowanie cienkiej warstwy koloru spowoduje bowiem powstaniem plam i odsłonięcie pierwotnego wyglądu drewna, co może być bardzo trudne do wyretuszowania.

    Niewątpliwą zaletą barwienia mebli bejcą jest to, że jest ona transparentna i przenika w głąb drewna dzięki czemu, mimo iż jest ono przyciemnione, to wciąż widoczne pozostaje jego usłojenie i naturalny rysunek (np. w porównaniu do farb, które kryją drewno w całości).

    * przy okazji wizyty w stolarni warto się zaopatrzyć w niewielkie odpady deseczek czy forniru, których w takich miejscach jest sporo; pamiętajmy tylko, by był to gatunek drewna taki sam jak na naszym bejcowanym meblu.

    zdjeciezdjecie1IMG_0729Ostatnio zaktualizowane10


  5. Wakacyjne Warsztaty Renowacji Mebli 23/24 sierpnia

    Sierpień 26, 2014 by Starych Mebli Czar

    Błędnie zakładałam, że wakacyjny czas będzie chwilą przestoju w naszych warsztatowych renowacjach:) W końcu to okres wyjazdów i korzystania z uroków lata a nie siedzenia w Pracowni i mozolnego odnawiania mebli, które potrafią dać w kość…;-) Uczyliśmy się i pracowaliśmy jednak i w upalnym lipcu (schłodzone mury Pracowni przyjemnie jednak orzeźwiały pomieszczenia) i w równie słonecznym sierpniu, w którym to z resztą przed nami jeszcze jeden warsztatowo-wakacyjny weekend:)

    Na minionych Warsztatach zdecydowanie królowały orzechowe stoliki, w dodatku wszystkie polskiego projektu:) Mimo iż wykonane zostały w podobnych latach (60-70-te XXw,), to każdy z nich jest zupełnie inny i niepowtarzalny, o czym (oprócz formy oczywiście) najlepiej świadczą wzorzyste forniry na blatach:) Jeszcze do niedawana brudne, zakurzone i pouszkadzane odsłoniły nam swoje piękno już w sobotnie popołudnie, zwłaszcza jak dostały świeżej politury, ściągnęły uwagę już wtedy wszystkich:) Solidnie oczyszczone i powzmacniane po warsztatowej renowacji prezentują się teraz naprawdę wyśmienicie.
    Na Warsztatach ćwiczyliśmy oprócz różnych technik czyszczenia, klejenia i uzupełniania ubytków, również techniki wykańczania drewna: malowanie farbą, woskowanie, bejcowanie, olejowanie i politurowanie. Pracy było co niemiara, ale czas upłynął nam w świetnej atmosferze! Generalnie  stan mebelków po naszych dwudniowych Warsztatach wskazuje tylko na jedno – Uczniowie przerośli Mistrza!
    *
    Oprócz stolików odnawialiśmy jeszcze:
    • dwa art-decowskie krzesełka, które przyjechały do nas ze swoimi Właścicielami aż ze Śląska (fotorelacja na stronie www.namiotel.pl); drewno po wyszlifowaniu i zabejcowaniu na średni orzech zostało zawoskowane dwoma kolorami wosku
    • krzesełko brzozowe, które zostało wyczyszczone do surowego a następnie zabejcowane na ciemny brąz, zagruntowane politurą i wykończone ciemnym woskiem.
    • gięte krzesło sygnowane etykietą Thonet, które po gruntownym rozebraniu, wyczyszczeniu i zabejcowaniu na nowy ciemnobrązowy kolor pokryte zostało nową warstwą politury
    • sosnową szafkę, które przeszła chyba największą metamorfozę stolarską (jej stan w sobotni poranek był naprawdę kiepski); dała jednak radę i zyskała nowy look z białą farba, woskiem i przecierką (i nowymi nogami, których brakowało;-)
     

    IMG_1837IMG_1810IMG_1807IMG_1802Ostatnio zaktualizowane9
    IMG_1830-001IMG_1834-001IMG_1833-002IMG_1822Ostatnio zaktualizowane7IMG_1820IMG_1781IMG_1793IMG_1838Ostatnio zaktualizowane10534700_680987525322614_6434370265532572501_nIMG_1824IMG_1796