RSS Feed
metabank payday loans, construction loan funding, secured debt elimination
  1. Biedermeier – przewodniki dla kolekcjonerów

    Październik 23, 2014 by Starych Mebli Czar

    Właśnie odkryłam, że w temacie XIX-wiecznego stylu Biedermeier polecam tylko jedną książkę (w dodatku anglojęzyczną). Nadrabiam więc zaległości i udostępniam dwa dodatkowe tytuły, które wg mnie bardzo ciekawie przedstawiają wspomniany styl.

    Dla miłośników mebli biedermeierowskich oba wydania powinny być interesujące i przydatne, są bowiem bogate w ilustracje i zdjęcia, opisy wnętrz oraz wskazówki, gdzie znajdziemy największe zbiory mebli w tym stylu. Autorzy podpowiadają również na co zwrócić uwagę przy kupnie biedermeierowskich  sprzętów czy przedmiotów oraz jak rozpoznawać ich klasę i charakterystyczne cechy.

    „BIEDERMEIER”

    aut. Angus Wilkie

    Wyd. Zysk i S-ka,  Poznań 2006

    SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

    ***

    „Biedermeier. Przewodnik dla kolekcjonerów”

    aut. Joanna Woch

    Wyd. Arkady,  Warszawa 2007

    SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC


  2. Żele/zmywacze do czyszczenia drewna

    Październik 16, 2014 by Starych Mebli Czar

    Żel do czyszczenia starych powłok – niezastąpiony obecnie przy renowacji mebli. Bez niego ciężko byłoby oczyścić zawiłe rzeźbione elementy i dekoracje, toczone nogi czy tralki, ale też i często gładkie płaszczyzny.

    Zmywacz w postaci żelu bardzo dobrze usuwa starą politurę, farbę i lakier*. Obecne produkty (do kupienia w każdym markecie budowlanym czy sklepie chemicznym) są praktycznie nieszkodliwe dla drewna, nie niszczą jego struktury, nie odbarwiają koloru i nie rozpuszczają kleju. Fajne w ich użyciu jest też to, że nie usuwają starej patyny z mebla, którą zdejmiemy np. czyszcząc drewno papierem ściernym. ‚Magicznych’ żeli nie stosujmy jednak przy renowacji mebli mocno porozklejanych i z uszkodzonym fornirem. Takie musimy najpierw powzmacniać i nareperować!

    Jeśli mebel jest fornirowany a sama okleina nie jest zniszczona i dobrze się trzyma (nie ma pęknięć i odprysków) to śmiało możemy posłużyć się chemicznym żelem. Nowoczesne zmywacze mają postać żelu, który po nałożeniu zatrzymuje się na powierzchni i penetruje tylko powłokę, nie namacza natomiast drewna i nie wnikają w jego głąb.

    IMG_1631IMG_1635IMG_1637

    Jeśli chodzi o sposób użycia zmywacza, to dobrą instrukcję znajdziemy zawsze na opakowaniu czy etykiecie kupionego produktu.

    10698684_706638462757520_84059215963985877_nIMG_9405IMG_9410

    Oprócz zmywacza potrzebna nam będzie jeszcze obowiązkowo:

    - wełna stalowa, ta grubsza, o nr 1 lub 0

    - szpachelka, płaska łopatka, skrobak lub inny ściągacz – usuwając żel z płaskich powierzchni warto najpierw ściągnąć go szpachelką a dopiero potem przecierać wełną, która będzie ostrzejsza, bo nie zapchana pierwszą rozpuszczoną warstwą:)

    - spirytus-denaturat (zamiennie benzyna) lub/i drobny papier typu 320 lub/i cieńsza wełna nr 00 do usunięcia ew resztek żelu i brudu.

    IMG_9525IMG_9573IMG_9578IMG_9582IMG_9594

    Etapy czyszczenia – na przykładzie dębowych drzwiczek zegara stojącego:

    IMG_1327

    1. nałożenie zmywacza na powierzchnię za pomocą pędzla (na koniec prac pędzel myjemy pod gorącą wodą lub moczymy w denaturacie)

    IMG_1334

    2. odczekanie kilku minut aż zmywacz zacznie pracować i penetrować powierzchnię (zazwyczaj wystarczają 2-3 minuty); nie możemy jednak zostawić zmywacza na drewnie na dłużej, bo szybko nam zaschnie i stwardnieje a czyszczona powierzchnia będzie przez to jeszcze trudniejsza do zmycia. Najlepiej więc oczyszczać mebel małymi partiami.

    IMG_1337

    3. usunięcie rozpuszczone mazi żeli i brudu za pomocą szpachelki i dokładne czyszczenie powierzchni wełną stalową (czasem musimy czynność powtórzyć tj. nałożyć zmywacz kilka razy zanim drewno całkowicie się oczyści i znikną z niego wszelkie stare powłoki politury czy lakieru)

    IMG_1339IMG_1341IMG_1360

    4. po przeschnięciu drewna przeczyszczenie go raz jeszcze drobną wełną stalową (w przypadku rzeźbień dobrze sprawdza się mosiężna szczoteczka), papierkiem ściernym lub przetarcie go alkoholem

    IMG_1350IMG_1353IMG_1355zegar + czyszczenie żelem1

    Najważniejsze przy tej metodzie, tak jak w przypadku szlifowania papierem, to czyszczenie drewna wełną zawsze zgodnie z kierunkiem słoi a na zakończenie prac sprawdzenie czy usunęliśmy z mebla wszystkie resztki zmywacza. pamiętajmy też, że zmywacze (choć nowoczesne i ‚ekologiczne’) są żrące i mogą podrażniać skórę, dlatego też wszystkie prace wykonujemy w rękawiczkach.

    zegar + czyszczenie żelemIMG_16421069836_701219129966120_621614014093665872_n1069836_701219133299453_469694893128524759_nIMG_9531-001IMG_9527-001

    Ps. Uwaga z otwieraniem puszki z żelem (zwłaszcza pierwszym), plastikowa osłonka pod korkiem która musimy zerwać, potrafi delikatnie wystrzelić i chlapnąć na nas żelem; dobrze jest więc nakrętkę otwierać przez jakąś szmatkę.

    * do usunięcia wosku z mebla najlepiej jest użyć ‚Zmywacza do wosku’


  3. Renowacja wiejskiego stołu. Malowanie/woskowanie &politurowanie.

    Wrzesień 30, 2014 by Starych Mebli Czar

    Niewielkich rozmiarów stół z okresu międzywojennego, który upolowałam wczesną wiosną, w końcu się doczekał i trafił na warsztat. Od momentu jego zakupu wiedziałam, że przy jego renowacji połączę technikę malowania&woskowania i politurowania. W swej klasycznej prostocie idealny sprawdzi się jako stolik-biurko. Zrobiony z drewna dębowego (blat, carga i szuflada) oraz drewna bukowego (nogi, choć tu do gatunku nie jestem do końca pewna) wydawał się być w całkiem przyzwoitym stanie, choć gwoździe powbijane w nogi sugerowały spory zakres stolarskiej renowacji. Pierwsze więc co zrobiłam, to rozebrałam go na części pierwsze ;-) Inna wersja nie wchodziła w grę.  Bez solidnego poklejenie stół nie byłby stabilny i funkcjonalny a to, abstrahując od efektów wizualnych, jest najważniejsze. Mebel tego typu ma być mocny i solidny!

    Tak stół prezentował się w dniu zakupu:)

    IMG_8123-001IMG_8122IMG_8121IMG_8124

    Tak wygląda teraz:)

    SONY DSCSONY DSCSONY DSC

    Etapy prac:

    1. Rozebranie stołu na elementy – niestabilna i rozchwiana konstrukcja szybko dała się ‚rozbić’, kłopot sprawiły jedynie mega gwoździe powbijane w górną część cargi łączącej nogi z blatem. Po ich wyjęciu stół jednak rozebrał się jakby był z klocków:) Nie wiem czemu niektórym ‚fachowcom’ wydaje się, że jak wbiją w mebel trochę gwoździ, to magicznym sposobem się on sklei i będzie przez to na nowo trwały… Taka pseudo renowacja to istne przekleństwo dla stolarza. Oglądajmy więc zawsze dokładnie mebel przed zakupem i wystrzegajmy się stosowania takich doraźnych rozwiązań :)

    IMG_0876 IMG_0877 c

    2. W dalszej kolejności dobrze oczyściłam każdy element. Sucha powłoka w miarę dobrze się usuwała. Niezastąpiony do takiego ‚skrobania’ jest nóż/skrobak lub cyklina oraz papier ścierny o gr.80. Do płaskich powierzchni użyłam szlifierki. Lite i twarde drewno dębowe nie boi się zazwyczaj mechanicznych ruchów, choć trzeba uważać, by go też za mocno nie zeszlifować. Po oczyszczeniu drewna całość przeszlifowałam jeszcze ręcznie drobniejszym papierem: do nóg i oskrzyni użyłam nr 240, który pozwolił usunąć pozadzierane włókna, ale nie wygładził zbyt mocno powierzchni (malując drewno farbami zostawmy je delikatnie szorstkie tj. niech będzie gładkie, ale nie wyślizgane, farba będzie się wtedy lepiej trzymała), do blatu zaś, który będzie wykończony klasycznie politurą, zastosowałam drobniejszy papier o gr.400, by powierzchnia była jak najbardziej równa. 

    IMG_0878IMG_0880IMG_0881IMG_0884IMG_0883IMG_0889IMG_0896

    3. Po oczyszczeniu drewna (niestety nie uchwyciłam czyszczenia blatu) przyszedł czas na poskładanie ‚rozsypanych’ elementów i ponowne sklejenie stołu. Nie jest to prosta sprawa. Bez stolarskiej (męskiej) pomocy, dużej ilości ścisków i pasów złożenie mebla z pewnością nie byłoby możliwe.  Nie dość, że wszystko musi się ze sobą na nowo dobrze spasować, to jeszcze trzymać pion. Elementy klejone były więc etapami: najpierw nogi, potem cargi, szuflada i reszta konstrukcji. Na końcu przyklejony został blat:) Przez tych kilka dni, w czasie których zmagałam się z czyszczeniem elementów, lekko wypaczony blat leżał sobie najpierw solo na podłodze Pracowni (wybrzuszeniem do góry, dzięki temu pociągnął troszkę wilgoci i się naprostował) a potem ściśnięty w dwie solidne dechy/blaty, co pozwoliło mu wrócić do pionu:) Blaty stołów zrobione z litej dechy wyglądają bardzo oryginalnie i są niewątpliwie ładniejsze niż te z płyty stolarskiej (zwłaszcza w takim wiejskim stole), kłopot jednak w tym, że takie drewno, zwłaszcza w tak dużym kawałku, cały czas pracuje i przez to często pęka, zsycha się i/lub wypacza… Do klejenia stołu użyliśmy białego kleju typu wikol (klejonego na zimno). W porównaniu do kleju gorącego ‚perełki’  jest mocniejszy (zwłaszcza do konstrukcji), poza tym gorącym ciężko jest w szybkim tempie (klej stygnie) wszystko dobrze ustawić i pościskać. Przed sklejeniem elementów pan stolarz podciął jeszcze delikatnie nogi stołu, które na końcówkach były poszarpane i ‚poobgryzane':)

    IMG_0972IMG_0971IMG_0976IMG_0977IMG_0984IMG_0985IMG_1034IMG_1060IMG_2046IMG_2047

    4. Po etapie czysto stolarskim przyszedł czas na etap wykańczania (w międzyczasie zaszpachlowałam też otwory po gwoździach – możemy to zrobić jasną szpachlówką w kolorze drewna, albo białą, wtedy już będzie pewność, że na nie przebije nam ona  spod jasną farbą) .

    Tak jak to założyłam na początku, blat pokryłam politurą, by wyeksponować jego naturalny kolor. Zagruntowałam go z pędzla dwa razy politurą szelakową typu orange a potem klasycznie wypolerowałam tamponem, ale nie jakoś specjalnie mocno, nie chciałam aby był taki do końca idealny;). Zostawiła też naturalne spękania blatu, tj nie wypełniałam ich szpachlówką (delikatnie tylko podczas gruntowania wypełniła je politura). Stara dębina uwydatniła pod politurą swój naturalnie ciepły, miodowy kolor, przez co finalnie ładnie skontrastowała się to z bielą podstawy.

    Resztę stołu pomalowałam białą farbą. Pierwszy raz użyłam nowej (i modnej teraz) farby kredowej marki Chalk Paint by Annie Sloan w kol. Old White, którą razem z woskiem dostał od zaprzyjaźnionej ‚warsztatowej’ kursantki Ewy (www.oldnewstyle.pl). Gęstą farbę, przypominającą w konsystencji śmietanę (tak jak klasyczną akrylową) rozrzedziłam niewielką ilością wody, w takiej postaci zdecydowanie lepiej się ją nakłada. Finalnie na nogi, cargę i szufladę nałożyłam dwie warstwy. Między warstwami (tak jak to do tej pory zawsze robiłam) nie przecierałam niczym powierzchni – ani drobnym papierkiem, ani wełną stalową – farba bowiem dość mocno się spylała/kruszyła, wolałam więc zostawić ją w równomiernej postaci i uniknąć przecierek. Kiedy farba dobrze przeschła (zostawiłam stół na weekend), wszystkie malowane elementy napastowałam bezbarwnym woskiem. Wosk ma za zadanie nie tylko zabezpieczyć kolor przed wycieraniem, ale także wygładzić finalnie powierzchnie i nadać jej delikatnie satynowego połysku. Niestety wosk dedykowany do farby, mimo iż bardzo miękki, jak dla mnie się nie sprawdził. Nałożyłam go dość dużo a jakby go praktycznie nie było. Po zawoskowaniu powierzchnia jest nadal lekko chropowata i ma nierówną strukturę. Nie jest to może jakaś duża wada, ale jestem przyzwyczajona do wygładzonej powierzchni, satynowej i bardzo miłej w dotyku. Finalnie więc za parę dni przetrę malowaną cześć stołu jeszcze  klasycznym bezbarwnym woskiem, którego używam na co dzień (np Starwax, Liberon lub włoski Cera Novecento).

    Po nastu dniach pracy, przerywanych klejeniem poszczególnych elementów, stół został skończony:)

    stół wiejskistół wiejski1stół wiejski2stół wiejski3IMG_2061IMG_1227IMG_1134IMG_2066IMG_2067IMG_2068IMG_2069IMG_2070IMG_2072IMG_1128IMG_2074stół wiejski4IMG_2153Ostatnio zaktualizowane18IMG_2077IMG_2076IMG_2080IMG_2081IMG_2078 

    ***

    SONY DSC


  4. Jesienno-zimowe Warsztaty Renowacji Mebli

    Wrzesień 26, 2014 by Starych Mebli Czar

    Zapraszam na jesienno-zimowe Warsztaty Renowacji Mebli


    Dwa spotkania: piątek i sobota lub sobota i niedziela, w czasie których każdy sam będzie mógł się zagłębić w tajniki renowacji wiekowych sprzętów pracując na własnym, przyniesionym ze sobą niewielkim mebelku typu krzesło, fotelik, stolik, szafeczka, półka itp.  Na zajęciach zgłębiamy różne techniki: czyszczenie/politurowanie/malowanie/fornirowanie /bejcowanie /przecieranie /woskowanie, wszystko w zależności od stanu zachowania przyniesionego mebla i możliwości jego wykończenia.

    Zapewniam wszystkie podstawowe i niezbędne materiały oraz narzędzia do klasycznej renowacji: papiery ścierne, skrobaki, cykliny, szpachle, bejce, woski, politurę, białą farbę (i rękawiczki:)  itp.  Zajęcia odbywają się w profesjonalnej Pracowni Renowacji Mebli, w której na co dzień pracują konserwatorzy i stolarze odnawiający wiekowe meble:)

    Na Warsztatach żadna praca nie jest nam straszna a wiekowe, zakurzone sprzęty przechodzą prawdziwe metamorfozy;-)

    Serdecznie zapraszam!

    Koszt dwudniowych zajęć: 280zł


    Terminy:

    Listopad:

    • 07-08.11 (piątek & sobota)
    • 22-23.11 (sobota & niedziela)
    • 29-30.11 (sobota & niedziela)

     

    Grudzień:

    • 05-06.12 (piątek & sobota) 
    • 13-14.12 (sobota & niedziela)

     

    Miejsce: Galeria Sztuki „Stara Praga” & Pracownia Renowacji Mebli, Warszawa (Praga-Północ)

    Liczba miejsc: max 11 osób na jedne zajęcia

    Godziny zajęć: w piątki zaczynamy o godz.17.00 (do godz. 21.00)

    w soboty i niedziele pracujemy w godz. 9.00 – 15.00

    ***

    Osoby zainteresowane zapisem proszę o maila ze zgłoszeniem na starychmebliczar@gmail.com

    IMG_0726 IMG_0738 IMG_0776 IMG_0905 IMG_0909 IMG_0919 IMG_2007


  5. Stare dębowe narty

    Wrzesień 12, 2014 by Starych Mebli Czar

    Przyznam, że kompletnie o nich zapomniałam (w końcu mamy jeszcze lato:). Stare męskie narty wraz z kijkami wpadły w moje ręce przed wakacjami. Nie sprawdzałam jeszcze ich ‚rodowodu’ tj. lat produkcji i pochodzenia, zakładam jednak że są z pierwszych lat powojennych. Zachowane w bardzo dobrym stanie wymagały jedynie porządnego odkurzenia – zarówno drewno, jak i metal – co też zrobiłam przy pomocy niezastąpionej drobnej wełny stalowej, która delikatnie, ale dokładnie usunęła cały kurz nie ścierając przy tym wiekowej patyny. Metalowe elementy dodatkowo przetarłam jeszcze olejem do konserwacji maszyn dzięki czemu zyskały odrobiny blasku.

    Narty są czyste, suche i co najważniejsze – kompletne. Jest nawet mały skórzany pasek do ich spinania. Wiązania maja sygnatury Victor & Cyrano, sugerują więc francuskie ‚korzenie’. Papierowa naklejka na kijku z datą 51′, skrótem PłTP (?) i wizerunkiem narciarza podpowiada zaś, że były używane w Polsce (w wolnej chwili postaram się zgłębić te informacje). Jedno co wiem, to że narty są zrobione z drewna dębowego. Kijki – naturalnie (fajnie:) krzywe, ale też w pełni kompletne – podejrzewam, że są z leszczyny. W sumie jak przyjdzie zima, to można na nich jeździć dalej:) Brakuje tylko dobrych butów (pewnie jakiś w typie wojskowym) i może jeszcze domku w górach, w którego wystrój wiekowe narty ładnie by się wkomponowały:) Zdecydowanie lubię takie znaleziska :-)

    SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC