Instagram RSS Feed

Metamorfoza szafeczek Art-Deco

30 grudnia, 2014 by Aneta

Jedna z ostatnich renowacji, tak na koniec roku, jako doskonały przykład, że stare meble maja duszę i warto je ratować :-)

Projektowe szafeczki z lat 40-tych XXw., wykonane w duchu modnego od lat 20-tych modernizmu; konstrukcja złożona z giętych, składanych ze sobą chromowanych rurek i fornirowanej płyty stolarskich, z której zrobiono skrzynki i blaciki. Drewno niemiłosiernie zamalowane kilkoma warstwami białej farby olejnej, czyżby mebelki były przez lata sprzętem szpitalnym?

Ich renowacja zadziwiła niemal wszystkich – i nas konserwatorów, i samych właścicieli. Nikt bowiem nie przypuszczał, że meble aż tak się zmienią. A przyznam, że tylko ciekawa forma i dobrze zachowane chromowane rurki dawały nadzieję (i chęci:) na uratowanie całości, choć nie wiadomo było co tak naprawdę jest pod kolorem. Z doświadczenia wiem, że czasem pod farbą kryje się ładne drewno, ale często jest ono niestety na tyle podniszczone, że trudno jest przywrócić jego naturalny wygląd. W końcu jakiś ‚poważny’ powód użycia białej farby musiał być, nikt raczej nie zalewa mebli olejną ot tak, dla poprawy wyglądu. Najczęściej był (i jest) to mocno uszkodzony fornir, z którego uzupełnieniem czy renowacją Ktoś sobie po prostu nie radzi stąd ‚bezpieczniejsza’ wersja z zamalowaniem drewna. Nasze szafki na szczęście (dzięki zwiększonej dawce cierpliwości:) pozbyły się emalii i odzyskały swój pierwotny wygląd!

Obrazek 1-003Obrazek 2-004Obrazek 3-004Obrazek 5-002

Zdjęć tym razem nie będzie dużo, przynajmniej z procesu samej renowacji, była ona bowiem dość mocno pracochłonna i przez to rozciągnięta w czasie… Są zdjęcia szafek przed rozpoczęciem prac i w trakcie, kiedy już zaczęłam skrobać owe nieszczęścia:) Jak to z farbą bywa, zwłaszcza olejną, mozolnego czyszczenia miałam co nie miara, kiedy jednak odsłonił mi się fragment naturalnego drewna prace nabrały tempa… Szafeczki kryły pod grubą olejną farbą prawdziwą orzechową niespodziankę – piękny kolor, rysunek i usłojenie. A wszystko w naprawdę dobrym stanie, bo poza małymi wstawkami forniru na górnych blacikach i klejeniem pękniętych naroży (które jako jedyne wymagały solidnego, fachowego wzmocnienia) reszta była bez zarzutu. Za wszelką cenę więc musiały zostać wykończone klasycznie w politurze, by pokazać swój prawdziwy orzechowy charakter. Końcowy efekt przedstawiam poniżej :-) Ku uciesze wszystkich ‚szpitalne’ szafeczki rozpoczęły nowe kolorowe życie 😉

Obrazek 6-002Obrazek 11-001Obrazek-003Obrazek 1-002Obrazek 6IMG_2996***

IMG_2994IMG_2984IMG_2974IMG_2977IMG_2978


24 komentarzy »

  1. Marysia pisze:

    Fantastyczna niespodzianka kryła się pod warstwą farby. Efekt zachwycający, gratulacje!

  2. Ania pisze:

    Są przecudne, chociaż nie jestem fanką Art-Deco

  3. centauri22 pisze:

    ale cud robotę zrobiliście, normalnie magia :)

  4. ola pisze:

    Brakuje mi slow aby wyrazic uznanie dla panstwa pracy.

  5. beata pisze:

    Jaką trzeba mieć wyobraźnię żeby z tak brzydkiego kaczątka zrobić takie cudo? Wielki szacunek za taką pracę. Pozdrawiam.

  6. lena pisze:

    Genialne.

  7. Ewa B-M pisze:

    Brawo za wspaniałą pracę Cieszy mnie, że odnawianie starych mebli to nie znaczy dla Ciebie zamalowywanie ich białą farbą.Często dzieje się tak nawet w przypadku cennych dla historii antyków. Trzeba zobaczyć najpierw co dawny stolarz tworząc ten mebel miał na myśli a potem działać z głową. Wielkie brawa za renowację starej walizki. Pozdrawiam. Ewa

    • Dziekuję:) skrobanie farby to moja specjalność, więc serce by mi pękło, gdybym musiał na nowo drewno zamalowywać (choć czasem farbę też stosuję, ale akrylową:). Na dniach pochwalę się kolejną metamorfozą ciekawego mebelka:) pozdrawiam, Aneta

  8. ola pisze:

    wydaje mi się, ze to nie artc deco tylko styl Bauhaus :) pozdrawiam !

  9. Milka pisze:

    Jak już ktoś napisał, magia. Sama od jakiegoś czasu zbieram wszystkie stare przedmioty, przeznaczone do wyrzucenia z myślą o przywróceniu im życia ale póki co brakuje mi wiedzy i co za tym idzie odwagi. Właśnie trafiłam na tę stronę i dla mnie ona jest naprawdę niesamowita. Niewiele jest już chyba takich miejsc i ludzi a to co się tutaj robi jest po prostu piękne i wyjątkowe. Wielki szacunek za ocalenie tego zajęcia i tych wszystkich przedmiotów od zapomnienia. Mam nadzieję, że może tutaj odnajdę trochę praktycznych wskazówek i będę mogła zacząć działać 😉

  10. tamaryszek13 pisze:

    Jestem zachwycona Twoim blogiem, piękne zdjecia etapów renowacji. Cenne i przystępnie podane informacje. Poniewaz mam parę mebli przedwojennych do odnowienia, będę często zaglądać. Dziękuję

  11. Magda pisze:

    Witam. Szafki „szpitalne” rzeczywiście robią wrażenie i mebelki dziecięce także. Te całe przedsięwzięcie z renowacją, blogiem i zamiłowaniem do takiego zajęcia jest godne podziwu i naśladowania. Sama zbieram starocie, a raczej graty, ale w rodzinie śmieją się ze mnie, że to taka choroba :) i niestety nie mam w nich wsparcia do działania.
    ALE GDY ZNALAZŁAM TĘ STRONĘ… I TO W DODATKU KOBIECĄ, doznałam olśnienia, sądzę, że wszytko się teraz zmieni. Gdy szukałam stolarza do odnowienia krzeseł to okazało się ze w dużym wojewódzkim mieści i okolicy nie ma takiego chętnego. Antyki owszem ale duperele już nie – usłyszała w wielu warsztatach. Dzięki Pani wiem, że już czas zabrać się za to zupełnie samej:) Będę tu szukać wiedzy, motywacji i inspiracji.
    Wszelkiej pomyślności na Nowy Rok. Magda.

    • Aneta pisze:

      Witam,
      Bardzo się cieszę, że pasja odnawiania dawnych mebli ‚dopadła’ tak wiele osób (a zwłaszcza płeć piękną, która swietnie odczarowuje męskie stolarstwo:). Życzę wielu fajnych renowacji i wielu wdzięcznych mebli. Te potrafią mięc duszę i kryć w sobie wiele tajemnic:) Za cały trud pracy potrafią sie pięknie odwzajemnić (choć dają też i czasem mocno popalić, zwłaszcza w temacie cierpliwości i pokory:) Trzymam kciuki z realizacje planów! Mam nadzieję, że blog podpowie Pani w wielu tematach:) służę pomocą i radą – pozdrawiam serdecznie, Aneta

  12. Baska pisze:

    Witam,Ja również gratuluję cierpliwości bo ja jej nie mam.Proszę Anetko o informację jakich srodków użyć ażeby rozebrać meble na czynniki pierwsze ich nie niszcząc. Mój kredens jeszcze schnie ,ale już udało mi się wyciądnąć jedną szufladę.Pozdrawiam Ciebie oraz wszystkie dziewczyny które zazdroszczą Tobie ha,ha,ha (chyba Twoich umiejętności a może cierpliwości) .Ale w górę serca dziewczyny w myśl maksymy–KTO ZACZĄŁ TEN POŁOWY DOKONAŁ. Baśka

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      Oprócz śrubokrętów i spirytusu (denaturatu) nic wiecej nie powinno być potrzebne do rozebrania mebla; skręcone elementy rozkręcamy a poklejone, ale luźne łączenia, które są juz poruszone i będą wymagały klejenia na nowo, ale nie chcą się rozebrać, podlewamy alkoholem by ten troszkę osłabił klej (łączenie oszukuje y najlepiej gumowym młotkiem lub klasycznym młotkiem przez podkładkę, by nie obić drewna:) jeśli coś nie chce sie rozłożyć/rozdzielić to nie rozbijamy tego na siłę, bo drewno szybciej puści/pęknie w innym miejscu niż tym pierwotnie klejonym; mocno wilgotny mebel mus najpierw swoje odstać w suchym pomieszczeniu (tak ok 20stopni), by móc go zacząć rozbierać;
      Pozdrawiam serdecznie życzący miłej i przyjemnej renowacji:)
      Aneta

  13. bozi pisze:

    Wielkie łał. Przepiękna praca, jedna z ulubionych. Mam pytanie : Jak radzi sobie Pani z bólem (zmęczeniem) rąk. To jednak nie jest lekka praca.

    • Aneta pisze:

      Dziękuję za miłe słowa:)
      Jeśli chodzi o wytężone prace to zostaje tylko rozkładanie sił na cały dzień, choć nie zawsze chroni to przed zmęczeniem;)
      Pozdrawiam,
      Aneta

  14. Niektóre z obrazków (zwłaszcza szpitalne szafki) wyglądają rewelacyjnie! Super, że ktoś potrafi przywrócić (zdałoby się już niepotrzebnym) meblom dawną piękność! :)

  15. Rudy Hes pisze:

    Łałałuła! niewiarygodne! chyba najbardziej spektakularna metamorfoza zwykłych szpitalnych szafek (nie wierzę, że nie były ze szpitala:)). Najlepsza strona o renowacji mebli ever! gratulacje.
    P.S. nurtuje mnie jedno pytanie, na które nie znalazłem odpowiedzi. Jak i czym Pani czyści szkło? W międzywojennych kredensach (a dokładnie nadstawkach) często zaokrąglenia są wypełnione szybkami z pięknego szkła, którego wg. mnie nie da się dziś u „normalnego” szklarza zamówić (czasem te szybki są też łączone ołowiem lub jakimś podobnym metalem). Zastanwaiam się czym czyścić takie szkło, jak to robić? czy w ogóle jest sens unikać ingerencji szklarza-artysty?

    • Aneta pisze:

      Bardzo dziękuję:)))
      Wszelakie szybki cięte/fazowane, jak i szlifowane lustra, które nie zawsze mogę wyjąc z mebla (czasem jest on tylko odświeżany i elementy nie są demontowane do podstaw) oczyszczam na sucho najdrobniejszą wełną stalową nr 0000. Jest ona bezpieczna i delikatnie usuwa wszelki brud nie niszcząc/nie rysując powłoki. Szkło nabiera ładnego czystego blasku bez ingerencji detergentów czy wody. Podobnie postępuję z metalowymi/mosiężnymi okuciami. Korzystam jednak zawsze z tej najdrobniejszej waty metalowej, by uniknąć ew rysek na powierzchni,
      pozdrawiam serdecznie
      Aneta

  16. Bauman pisze:

    Szafeczki rzeczywiście piękne. Styl to oczywiście modernizm/bauhaus. Szafeczki wykonane w Frysztacie w fabryce Mucke-Melder, która przez rok była polska a tak ogólnie czeska/niemiecka. Podejrzewam, że były problemy z wyjęciem i wsadzeniem górnego blatu by nie połamać cienkiej krawędzi. Podejrzewam, że kolor biały to oczywiście nie efekt szpitalnego pochodzenia tylko czeska moda na malowane modernistyczne meble. Gratulacje za efekt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eleven − 9 =