Słów kilka o klejeniu i rozklejaniu mebli

Klejenie drewna w dziedzinie renowacji to temat rzeka, podobnie z resztą jak w całym szerokopojętym stolarstwie. O klejeniu drewna można rozmawiać bez końca. Powstały o tym długie elaboraty, napisano dedykowane tylko temu procesowi książki i publikacje. Mój wpis jest więc tylko namiastką informacji opierającą się na warsztatowym doświadczeniu jakie mam w tym temacie i absolutnie nie wyczerpuje technik, produktów i patentów jakie możemy zastosować, nie wykraczając oczywiście poza zasady jakich trzyma się konserwacja i restauracja mebli dawnych. Zdaję sobie też sprawę, że wszystko co piszę na moim blogu obarczone jest swojego rodzaju błędem związanym z odległością i brakiem możliwości faktycznych wspólnych oględzin mebla, który czytelnik tych słów planuje wziąć na swój warsztat wdrażając renowacyjne porady jakie tu odnajduje;)

Przyznaję bez większego naciągania, że rzadko kiedy do Pracowni trafia mebel, który nie wymagałby 'jakiegoś’ klejenia’: czy to całej konstrukcji, poszczególnych podzespołów czy też pojedynczych elementy lub fragmentów. Rozchwiana noga krzesła, pęknięty blat, ubytek w elemencie, poluzowana listewka, oderwany dekor czy też odspojona, podniesiona okleina na blacie… wszystkie te uszkodzenia wymagają użycia kleju. Żadnego wbijania gwoździ, wkręcania wkrętów, montowania kątowników, które mają połapać i rzekomo wzmocnić konstrukcję (w krzesłach i fotelach bywają regularną zmorą) czy też innych wciąż stosowanych, domowych patentów, które zdecydowanie psują, uszkadzają drewno i są skuteczne tylko na krótką chwilę. Opanowanie techniki klejenia, znajomość podstawowych produktów i zasad jest więc niezbędna i konieczna w pracy z drewnem, zwłaszcza kiedy zajmujemy się naprawą i renowacją wiekowych, używanych mebli.

Nie mam jednego ulubionego i uniwersalnie stosowanego kleju. Ale nie pracuję też na jakiejś szerokiej gamie produktów. Do naprawiania mebli używam przede wszystkim dwóch:

Na mojej warsztatowej półce znajdują się jeszcze inne kleje np kontaktowy, epoksydowy czy introligatorski, ale nimi posiłkuje się już przy specyficznych pracach. 

O ściskach, które są niezwykle pomocne i niezbędne do stosowania w duecie z klejem pisałam w oddzielnym artykule ⇒ https://starychmebliczar.pl/2021/09/21/w-jakie-sciski-wyposazyc-swoj-warsztat/

Ale do rzeczy. W przypadku mocno poluzowanych konstrukcji, zwłaszcza mebli szkieletowych jak krzesła, fotele, stoliki, które są mocno eksploatowane i używane we wnętrzach (stąd potrzebują częstszych napraw), klejenie całości na nowo, przy użyciu świeżo zaaplikowanego kleju na rozebrane wcześniej elementy, daje najlepsze efekty. Na krótką metę sprawdzi się 'podlanie’ szczelin klejem i ściśnięcie ściskami na czas wiązania kleju. Ten sposób może zadziałać przy niewielkim rozklejeniu pojedynczego elementu mebla, który połączony z innymi byłby trudny do zdemontowania a demontaż większej całości byłby po prostu niepotrzebną ingerencją. Wtedy faktycznie ścisk rozporowy, którym pomożemy sobie odsunąć dwa elementy, które zamierzamy podkleić, plus dobry klej, będą jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

W każdym innym przypadku warto pochylić się nad zdemonotwaniem tego wszystkiego co się rusza i po wcześniejszym przygotowaniu powierzchni tj. oczyszczeniu z resztek starej spoiny klejowej, brudu i innych zanieczyszczeń, które przez lata dostały się w połączenia, odtłuszczeniu (np acetonem lub alkoholem etylowym) – skleić całość na nowo.

Przy takich właśnie naprawach, czyli w sytuacji kiedy muszę solidnie pokleić konstrukcję mebla składającą się z kilku elementów, najczęściej używam kleju jednoskładnikowego na bazie polioctanu winylu, znanego jako klej biały stolarski, klasy D3 (oznaczenia D1 do D4 oznaczają klasę kleju i jego wodoodporność). Wynika to przede wszystkim z:
łatwości aplikacji kleju,
-czasu otwartego, czyli jaki mam na posmarowanie wszystkich klejonych elementów (choć jest to kilka minut, to i tak jest jest on dłuższy niż przy glutenowym w wersji na ciepło)
-dużej trwałości takiej spoiny klejowej

-odwracalności procesu, czy w razie potrzeby możliwości rozklejenia i sklejenia całości od nowa

Klej polioctanowy nadaje się do klejenia drewna o różnym stopniu twardości, w tym do klejenia materiałów drewnopochodnych oraz łączenie ze sobą innych niedrzewnych powierzchni jak np tkanina czy papier. Jest on chyba najpowszechniej stosowanym rodzajem kleju przy klejeniu drewna litego. Znajduje zastosowanie przy różnych sposobach klejenia: na szerokość, na długość, przy okleinowaniu oraz miejscowym naprawianiu fornirowanych powierzchni  czy renowacji wyrobów ze sklejki. Jego dużą zaletą jest możliwość przyśpieszenia procesu wiązania poprzez podgrzewanie, co przy naprawianiu mebli praktykuje się czasem przyklejając fornir i prasując go jednoczenie średnio rozgrzanym żelazkiem. Przy tym sposobie nie ma potrzeby zakładania już ścisków a efekt ‚sklejenia się’ elektowi mamy praktycznie od ręki. Tyczy się to oczywiście prac w małych pracowniach czy w domowym warsztacie. Wielkopowierzchniowe, seryjne klejenie rządzi się już swoimi, zdecydowanie bardziej przemysłowymi prawami. W szkole w której pracuje, na zajęciach praktycznych gdzie uczniowie wytwarzają nowe pojedyncze wyroby, stosujemy metodę ‚na żelazko’ np. przy ręcznym oklejaniu obrzeży blatów. Przy oklejaniu dużych płaszczyzn korzystamy już z podgrzewanej (hydraulicznej) prasy półkowej.

Polioctanwinylu (PVaC) to jeden z dwóch klejów z jakich najczęściej korzysta się przy konserwacji&renowacji mebli. Ja używam go przede wszystkim do klejenia pęknięć, wklejania wstawek z masywu, łączenia całych konstrukcji. Czas jego wiązania jest uzależniony od różnych czynników: wielkości klejonej powierzchni, tego jaki materiał ze sobą kleimy – okleinę czy np masyw, warunków w pomieszczeniu itd. Z pewnością jednak jest on dłuższy niż w przypadku kleju glutynowego na ciepło i wymaga niemal w każdym z przypadków bezwzględnego użycia siły dociskającej element, czyli ścisku, taśmy czy pasów (wyjątek stanowi metoda ‚na żelazko’, ale ta pomocna może być tylko w przypadku pracy z fornirem).

Choć mocno wiąże ze sobą drewniane powierzchnie (lite drewno, sklejkę, okleinę itp.), to tak jak wspomniałam już nie raz, jest jednocześnie klejem odwracalnym, czyli takim który przy zastosowaniu odpowiednich metod 'puści’ bez rozerwania czy zniszczenia istotnej części połączenia. Mylnie określany jest jako ‚klej wikol’, co oznacza tylko jego handlową nazwę (od nazwy producenta), ale w mowie potocznej, zwłaszcza stolarskiej, spotkamy się najczęściej z takim właśnie określeniem, podobnie jak z 'perełką’ na klej glutynowy. Kleje, na których ja pracuję najczęściej są marki Rakol, Kleiberit, Patex, Wurth lub Titebond(!).

Choć klej na bazie polioctanowinylu jest uniwersalnym produktem, pomocnym w większości meblowych historii, to w przypadku klejenia gatunków egzotycznych, może nie do końca się sprawdzić. Gatunki te bowiem, z uwagi na swoją 'tłustą/oleistą’ budowę, mogą wymagać użycia specjalnego kleju o zwiększonej przyczepności (w specyfikacji kleju będzie informacja o dedykowaniu do egzotyków). Dotyczy to przede wszystkim nowszych, współcześnie wykonanych wyrobów z użyciem takich gatunków jak np ipe czy azobe. Uważałabym jednak także na spotykany w dawnych meblach lity palisander, heban czy teak wykorzystywany w meblarstwie skandynawskim i popularnych meblach duńskich. Znane mi są przypadki naprawy mebli, w których specyfika użytego gatunku drewna w połączeniu ze słabej jakości klejem nie przyniosła właściwych efektów prac. Mi samej, w jednej z ostatnich renowacji, gdzie dużo było elementów z litego palisandru, klejenie sprawiło trochę kłopotów. To oczywiście nie jest reguła, ale warto o tym pamiętać i w razie wątpliwości wykonać próbę lub użyć sprawdzonego rodzaju kleju. Natomiast znane od lat, popularne mahoniowate gatunki stosowane np. w meblach polskiej powojennej produkcji, omawiany tu 'wikolowy’ klej jak najbardziej ze sobą powinien połączyć. Uwagi moje dotyczą przede wszystkim litego drewna. Przy egzotycznych okleinach i okleinowaniu całych powierzchni od nowa czy fragmentarycznych naprawach nie spotykam się z takimi problemami, stąd też zastosowanie w tych pracach jak najbardziej znajdują dwa kleje które tu omawiam.

Drugi używany przeze mnie klej to naturalny glutynowy: skórny, kostny lub mieszany, tzw stolarska ‚perełka’. Stosowany jest w wersji na ciepło, głównie przy okleinowaniu, robieniu wstawek i podklejaniu odspojonego forniru, czyli przy najczęstszych naprawach mebli fornirowanych.


Klej glutynowy doskonale się też sprawdza przy klejeniu pojedynczych elementów konstrukcji, doklejaniu niewielkich wstawek, zwłaszcza w miejscach gdzie ciężko założyć ścisk i zależy nam, by klej szybko związał. Dawniej klejono nim też i całe konstrukcje mebli oraz duże podzespoły, co jak najbardziej można praktykować dalej, uważać należy tylko na krótszy czas otwarty jaki ma klej glutynowy w odróżnieniu od kleju białego na zimno. Musimy bowiem 'na czas’ wszystko posmarować takim ciepłym klejem, połączyć i docisnąć klejone elementy, zanim klej zacznie stygnąć, żelować i wiązać. Jeśli będziemy robić to powoli, nie przygotujemy sobie po ręką wszystkiego co do klejenia będzie nam potrzebne lub ilość czynności do wykonania na danym obiekcie będzie liczna (np z uwagi na konieczność posmarowania dużej ilości elementów, co zauważalne jest przy klejeniu krzeseł czy foteli), to klej będzie tracił właściwą temperaturę. Zimny, zżelowany klej nie spełni już swoich właściwości, czyli nie połączy nam trwale elementów. Wyjątek stanowi zmodyfikowana wersja gotowego kleju skórnego 'na zimno’, którą w swojej ofercie ma amerykański producent Titebond. Więcej o kleju glutynowym, właściwościach i przygotowaniu w oddzielnym wpisie ⇒ https://starychmebliczar.pl/2014/05/28/klej-kostny-perelka/

Zdecydowanie nie korzystam z kleju poliuretanowego (tzw. puchnącej pianki). W stolarstwie współczesnym, z uwagi na swoją wysoką trwałość i odporność, jest jest to jeden z najczęściej używanych klejów, ale przy renowacji wiekowych mebli, kiedy zależy nam na kontynuowaniu ich historii, nie powinien być wykorzystywany. Zgodnie z zasadą, że ‚renowacja to proces w pełni odwracalny’, łącznie z użytymi materiałami i produktami, pierwotnie zbliżonymi do tych zastosowanych w przeszłości i które można usunąć prostymi metodami (np poprzez podgrzanie lub zastosowanie zmywaczy), zastosowanie kleju poliuretanowego temu zaprzeczy i przysporzy tylko przyszłemu renowatorowi dużo kłopotu przy kolejnej naprawie mebla. Wszelkie piankowe i puchnące kleje, choć charakteryzują się wysoką przyczepnością i odpornością na różne warunki atmosferyczne, do tego pomagają wypełnić szczeliny i pęknięcia, a co za tym idzie także uszczelnić połączenia, są jednak sprzeczne z konserwatorskimi zasadami. Nie mają historycznego uzasadnienia, są bardzo trudne do usunięcia, a przy próbie rozłączenia (kiedy spoina puści, bo była np niewłaściwie zastosowana jako wypełniacz gniazda) element najczęściej ulega rozerwaniu, pokruszeniu lub poważnemu uszkodzeniu. Podobnie jak kleje kontaktowe czy tapicerskie, które używane do szybkiego zafornirowania powierzchni od nowa (czy wykonania dużych wstawek), stały się w ostatnich czasie 'ulubionym’, ale jakże byle jakim i niewłaściwym sposobem rzeszy pseudorenowatorów. I takim sposobem został 'odnowiony’ przedwojenny stolik maszyny do szycia Singer, w którym cała dębowa okleina została przyklejona na klej typu butapren, w wyniku czego naprawa odspojeń forniru, jakie się z czasem pojawiły, była prawdziwą czasochłonną zmorą…

By klejenie przyniosło porządane rezultaty nie wystarczy sam klej, nawet ten z najwyższej półki.
Ważne są podstawowe zasady o których powinniśmy pamiętać i stosować je za każdym razem kiedy coś kleimy:

  1. dobrze przygotujmy klejone elementy:
  • wymieńmy połamane/spróchniałe czopy na nowe
  • zaflekujmy / uzupełnijmy gniazda, które przez lata użytkowania uległy deformacji, straciły wymiar i nie gwarantują trwałości i pewności połączenia. Klej nie powinien pełnić roli 'wypełniacza’, a jeśli połączenie jest luźne to należy je uszczelnić doklejając masyw, fornir lub przypadku zwojów kawałek płótna
  • wykonajmy dodatkowe wzmocnienia konstrukcji, które z racji wieku lub błędnej budowy mebla są wskazane; przykładem takich dodatkowych 'wzmocnień’ są baki, czyli dodatkowe trójkątne drewniane klocki, które montuje w narożach konstrukcji np pod siedziskiem krzesła czy fotela, tak by wzmocnić połączenie elementów narażonych na osłabienie pod wpływa użytkowania mebla

2. zadbajmy o czystość klejonych powierzchni wolnych od kurzu, brudu, usuńmy resztki starego kleju,

3. klejone płaszczyzny, czy to mała wstawka, czy połączenie nogi z oskrzynią, czy powierzchnia na którą będziemy przyklejać duży arkusz forniru, powinny być dobrze spasowane i równe; nie oznacza to jednak, że całość ma być maksymalnie wygładzona i wyszlifowana jak pod lakier, wręcz odwrotnie – ma być równa, ale powinna nosić delikatne rysy, rowki tak, by zwiększyć przyczepność i sieciowanie kleju. Przy temacie fornirowania poruszałam ten temat i metody panowania brzeszczotem lub strugiem drapieniem. Na bardzo wygładzonej powierzchni element klejony, zwłaszcza większa wstawka drewna, będzie ciężka do ustabilizowania, będzie się ślizgała i przesuwała

4. wykonajmy próbę klejenia „na sucho”, czyli zamontujmy ściski/pasy, tak by upewnić się, że połączenie które będziemy kleić jest dobrze wykonane i spasowane a poszczególne elementy, przy pomocy ścisków, dobrze do siebie przylegają (z minimalnym luzem na klej)

5. przemyślmy sposób montażu ścisków na klejonych elementach, tak by nie uszkodziły drewna, nie zrobiły wgniotek. Próba 'na sucho’ doskonale zweryfikuje jakie ściski będą nam potrzebne, jak powinny być założone by spełnili swoje zadnia i jakiego kształtu powinny być pod nie podkładki, by na przykład nie spadały pod wpływem swoje ciężaru lub obłości/krzywizny elementu

6. zadbajmy o dobre ustabilizowanie i zaciśnięcie klejonych elementów ze sobą przy pomocy ścisków stolarskich, pasów czy taśm na czas wiązania kleju – to podstawa sukcesu klejenia! 

7. aplikujmy klej oszczędnie – warstwa nowego kleju nie powinna lać się po elemencie czy okleinie, ma być cienka, ale równa (stara stolarska zasada mówi 'że klej trzyma jak go niema’). I tu pojawia się odwieczne pytanie: czy smarować klejem jedną płaszczyznę czy dwie? Ja staram się aplikować klej na obie klejone ze sobą płaszczyzny, zwłaszcza w połączeniach czop-gniazdo, ale w przypadku okleiny czy niewielkich wstawek lub uzupełnień tylko jedną; nie jest twarda reguła, bo indywidualnie oceniam sytuacje i specyfikę naprawianego mebla

8. warto pamiętać, że proces klejenia to obok bejcowanie jeden z „szybkich” momentów w pracy nad meblem – wymaga więc dobrego przygotowania, przemyślenia i zdecydowania, zanim rozpocznie się czas otwarty, czyli moment kiedy naniesiemy już klej na drewno. 

A jak rozkleić to co sklejone?

Rozwiązań siłowych nie polecam. Jest kilka bezpieczniejszych i skuteczniejszych sposobów możliwości, które pomogą nie uszkodzą mebla i nie przysporzą dodatkowej pracy związanej z naprawą zniszczonego przez nas elementu. Oczywiście przypadki się zdarzają, że mimo naszych starań, osłabione różnymi czynnikami drewno ulegnie pęknięciu czy rozerwaniu. Nie zmienia to jednak faktu, że ważne w życiu dawnych mebli, które mają przetrwać jeszcze długie dziesięciolecia, jest stosowanie metod i materiałów odwracalnych.

Przy rozklejaniu pomocne jest:
– rozgrzewanie poluzowanych połączeń przy pomocy opalarki i opukiwanie elementów z każdej ze stron elementu gumowym vel drewnianym młotkiem; ważne jest by, ogrzewać gorącym powietrzem element z każdej strony, tak by ciepło wszędzie docierało i osłabiło spoinę klejową. Należy to robić z dużym wyczuciem, by nie przypalić drewna i nie ogrzać okleiny jeśli ta jest na elemencie (zaleca się ją osłonić), bo może zacząć się falować i będzie maiła tendencje do odspojenia
– parowanie sklejonego miejsca np nad garnkiem z wodą parą
– osłabienie spoiny klejowej przez podlanie połaczeń np alkoholem etylowym (w miejsca trudno dostępnym pomocne jest użycie do tego strzykawki), odczekanie kilku minut i opukiwanie z każdej ze stron elementów gumowym vel drewnianym młotkiem. Czynność z podlewaniem warto powtarzać do momentu, aż klejone powierzchnie same puszczą. Użycie zbyt dużej siły będzie skutkowało uszkodzeniem i pęknięciem drewna w innym niż klejone kiedyś miejsce. Pomocne przy tym są ściski rozporowe. Metoda z alkoholem, choć wymaga cierpliwości, to jest najbardziej bezpieczna i skuteczna.

Poniżej przykład użycia ścisku rozporowego w połączeniu z ogrzewaniem miejsc połączeń krzesła, które musiałam rozłączyć

Rozkładając konstrukcję przyjrzyjemy się jej dobrze wcześniej i upewnijmy, że w miejscach połączeń nie zostały wbite gwoździe lub cienkie metalowe sztyfty. Zwłaszcza w krzesłach i fotelach z lat powojennych (popularnych liskach, skoczkach, bumerangach itp.) dość częstą fabrycznie stosowaną praktyką było wbijanie małych sztyftów w połączenia, celem dodatkowego 'wzmocnienie’ niewielkich w przekroju poklejonych ze sobą elementów.

W przypadku kołków drewnianych, które możemy spotkać w starszych egzemplarzach, zazwyczaj należy je rozwiercić i po sklejeniu konstrukcji – jeśli ta wymaga czy powinna być klejona – zastąpić je nowymi.

O naprawianiu sklejki, która jest równie częstym materiał do klejenia, podklejania i uzupełniania, pisałam już jakiś czas temu we wpisie ⇒ https://starychmebliczar.pl/2020/12/02/sklejka/

 

5 Responses

  1. Dzień dobry, z dużą uwagą śledzę Pani bloga, a porady i treści, które na nim znajduję- są na wagę złota. Dziękuję za Pani pracę.
    W temacie tego wpisu, chciałbym zapytać jaki klej syntetyczny może Pani polecić do klejenia forniru, ale tak aby nie brudził. Niestety wypróbowałem wiele klei i wszystkie brudzą mi fornir, przeciekają i tworzą niemożliwe do usunięcia plamy na drewnie. Używałem także pokazanego u Pani na zdjęciu Titebond Liquid Hide, ale on bardzo się klei nawet po wyschnięciu, w moim przypadku wystarczy przyłożyć lekko wilgotny lub ciepły palec aby czuć lepkość w miejscu klejenia co utrudnia pracę.
    Jeżeli mogę to proszę Panią o polecenie konkretnego kleju/ lub dokładnych parametrów, a może sposobu na wyczyszczenie trudno zmywalnych plam.
    Życzę udanego dnia.

    1. Dzień dobry,
      ciężko jest mi chyba coś konkretnego doradzić, bo nie spotykam się z takimi problemami przy oklinowaniu, zarówno używając kleju glutynowego, jak i polioctanu winylu. Jeśli nawet pobrudzi mi się okleina, to i tak w kolejnym etapie taka powierzchnia jest jeszcze obrabiana – cyklinowana czy szlifowana.
      Proszę może spróbować, jeśli tego Pan nie stosował, kleju białego dedykowanego konkretnie pod okleinowanie, zapobiegającego przebitkom klejowym, które zdarzają się przy porowatych gatunkach czy czeczotach. Klejąc formatki w prasie używała 'Rakol do okleinowania powierzchni’, stąd mogę go polecić
      pozdrawiam serdecznie,
      Aneta

  2. Witaj Aneto, czy mieliście kiedyś do czynienia z krzesłem Aga, który zamiast śrub miał kołki?
    Mam takie. Jak je rozebrać do tapicerowania?
    Rozwiercić kołki, a potem ?
    Śruby zamiast kołków?

    1. Dzień dobry,
      konstrukcje szkieletowe swojego czasu dość często były wzmacniane kołkami (dawniej tylko i wyłącznie przy ich pomocy, bez użycia kleju, łączono całe konstrukcje, ale to już cofamy się daleko w historii). Co do Agi to przyznam, że sporadyczne zajmuje się tego typu krzesłami. Jeśli jednak są kołki, to należałoby je rozwiercić, konstrukcję pokleić/ponaprawiać i jeśli nic nie było wcześniej przerabiane to w taki sam sposób wzmocnić kołkując nowymi kółkami. Drewno z drewnem dobrze współpracuje, niejednokrotnie lepiej niż z śrubami czy wkrętami:)
      pozdrawiam,
      Aneta

  3. Dzień dobry, czy może Pani doradzić jak rozmontować nogi współczesnego krzesła z elementami giętymi firmy FAMEG? Usunęłam już śruby ale najwyraźniej został też użyty klej bo nogi ani drgną.
    Z góry bardzo dziękuję

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *