Instagram RSS Feed

O rety, plama na meblu, czyli trochę chemii w pracowni

20 sierpnia, 2020 by aneta

Często zdarza się, że na blatach czy roboczych powierzchniach dawnych mebli trafiających do renowacji natrafiamy na plamy powstałe w wyniku codziennego użytkowania czy też kontaktu drewna z żelazem lub wodą (reakcja garbnika).

Najczęściej jednak nie wiemy niestety jak one powstały i czy są to plamy po soku, winie, alkoholu czy rozlanym nieopatrznie tłuszczu (tylko te po atramencie są charakterystyczne:). Przed przystąpieniem do zabiegów renowacyjnych dobrze jest taką plamę zlokalizować i pamietać o jej usunięciu w czasie przygotowywania powierzchni do położenia nowej warstwy ochronnej. Zazwyczaj, najlepiej zrobić to po oczyszczeniu/umyciu/wyszlifowaniu całego blatu a przed naniesieniem ewentualnej bejcy koloryzującej. Chodzi o to żeby proces wywabiania plamy pozwolił nam na jak najlepsze dopasowanie kolorystyczne do reszty powierzchni.

Musimy się też liczyć z tym, że plama nie zniknie zupełnie, ale pozostawi na powierzchni delikatne ślady swojego istnienia. Pocieszające jest jednak to, że nawet jeśli na surowym drewnie, po procesie wywabiania zostaną jakieś niewielkie ślady to zazwyczaj znikną one w czasie nakładania warstw wosku, politury czy oleju.

Zasadniczo w Pracowni używamy dwóch środków przy pomocy których można próbować usuwać plamy z drewna. Są to:

  1. woda utleniona występująca w stężeniu 3-15% oraz w stężeniu 30-35% zwana perhydrolem
  2. kwas szczawiowy

 

Z premedytacją piszę „próbować” gdyż czasami, niestety, walkę tę zdarza nam się przegrać…: )

Nie jest niestety tak, że istnieje prosty przepis, który zawsze się sprawdza. Potrzebne są próby i wykazanie się umiarem oraz daleko posuniętą ostrożnością.

SKORO JUŻ O OSTROŻNOŚCI TO BARDZO WAŻNE JEST UŻYWANIE RĘKAWICZEK OCHRONNYCH, OKULARÓW A CZASEM I MASECZKA NA TWARZ NIE ZASZKODZI.

Po pierwsze PERHYDROL – wiem, brzmi strasznie, ale nie ma się czego bać – to nic innego jak woda utleniona w dużym stężeniu – zazwyczaj ok 35% (UWAGA – SILNIE ŻRĄCA – PAMIĘTAJMY O RĘKAWICZKACH ITD.). Najczęściej jednak do naszych potrzeb będziemy potrzebowali stężenia ok 15% gdyż daje nam ono większy margines bezpieczeństwa i czasu przy uporczywych plamach. Poza tym, możemy zakupić gotowy już roztwór wody utlenionej w 15% stężeniu. Internet oraz sklepy z chemią przyjdą nam z pomocą. Jeśli jednak wychodzimy od stężenia 35% to pożądaną ilość np. 50 ml mieszamy z podobną ilością wody i otrzymamy potrzebne na stężenie ok .15%.

Aplikacja następuje przy pomocy pędzelka lub szmatki – chodzi o to by pokryć powierzchnię plamy wodą utlenioną i pozostawić do wyschnięcia. Nie musimy być jacyś super dokładni w nakładaniu i pilnować granic plamy. Nawet jeśli trochę przedobrzymy to nic nie szkodzi – lepiej nawet, bo granice będą bardziej rozmyte. Nie zostawiajmy jednak plamy bez opieki, przyglądajmy się jej co jakiś czas i obserwujmy czy przerwać proces wywabiania – możemy to zrobić szmatką zwilżoną octem lub letnią wodą. Po pierwszej aplikacji powinniśmy dać wyschnąć miejscu w którym znajduje się plama, obejrzeć rezultaty i w razie potrzeby powtórzyć zabieg. Do już nałożonej wody utlenionej możemy dodać odrobinę amoniaku – sprawi to, że roztwór zacznie się pienić dając lepszy efekt oczyszczania. Pamiętajmy jednak o tym, że plama może nie zniknąć zupełnie, ale pozostaną po niej jakieś ślady. Woda utleniona szczególnie dobrze sprawdza się przy mahoniu, ale inne gatunki też są na niego podatne.

Dla przykładu blat stolika maszyny do szycia, na którym pozostał ślad po szklance (prawdopodobne zaczernienie od wody) i innym zabrudzeniu. Przy pomocy wody utlenionej w kremie (15%) udało mi się plamy zlikwidować.

Niezależnie od tej 35% i 15% mamy do dyspozycji klasyczną wodę utlenioną 3% jaką znamy z domowych apteczek. Pomocna ona będzie przy niewielkich zabrudzeniach i usuwaniu różnic w naturalnym zabarwieniu. Nałożona pędzelkiem na powierzchnie mebla pomaga delikatnie wybielić drewno, bez konieczności sięgania po agresywniejsze, opisane wyżej stężenia (aplikacje warto powtórzyć minimum dwukrotnie, za każdym razem jednak dając powierzchni dobrze przeschnąć). Pamiętajmy też o zneutralizowaniu rozjaśnianego miejsca przecierając je octem lub wodą z szarym mydłem. 

Jeśli jednak plama nie zniknęła a nawet nie wyblakła to spróbujmy .. KWASU SZCZAWIOWEGO w pomocnym stężeniu od 2% do 6%, zwanym potocznie ‚solą szczawikową’ 

Kwas szczawiowy jest sprzedawany w postaci sypkiej (kryształki, granulki). Aby otrzymać np 5% roztwór musimy do np.100 ml wody wsypać 5 g kwasu  w proszku, kryształkach. Uniwersalny i bezpieczny przepis to 1:10, gdzie jedna część to kwas a dziesięć to woda. Po rozpuszczeniu kwas jest gotowy do użycia.

CAŁY CZAS PAMIĘTAMY O RĘKAWICZKACH, OKULARACH  I MASECZCE

Postępujemy podobnie jak przy perhydrolu, z tym tylko, że nie dodajemy do niego amoniaku. Kwas nanosimy na obszar plamy i czekamy na efekty. Proces możemy powtórzyć ale tutaj istotna UWAGA – kwas szczawiowy przy zbyt silnym stężeniu lub zbyt dużej ilości aplikacji może spowodować powstanie bardzo trudnych do usunięcia czerwonawych plam na niektórych gatunkach drewna szczególnie na dębie, brzozie, klonie, wiązie i jesionie. Do tych gatunków bardziej wskazany bedzie perhydrol – kwasu szczawiowego uzyjmy tylko jesli mamy do czynienia z plamami o bardzo intensywnym zabarwieniu. 

Za każdym razem, po zakończeniu procesu wybielania czy usuwania plam przy użyciu kwasu szczawiowego ważne jest przemycie obszaru aplikacji szmatką zwilżoną czystą letnią wodą lub wodą z szarym mydłem. Jeśli tego zaniedbamy musimy liczyć się z tym, że plamy wrócą w czasie użytkowania powierzchni mebla. 

Czasem bywa jednak tak, że żadna siłą nie jesteśmy w stanie usunąć plamy. Pozostają nam wtedy zabiegi koloryzujące mające na celu zamaskowanie plamy przez zbliżenie się kolorem (przy pomocy chemii czy bejcowania) pozostałej powierzchni do koloru zaplamienia. Pamietajmy przy tym, że przyciemniamy kwasem a rozjaśniamy zasadą a do dyspozycji mamy dwuchromian potasu, amoniak, kwas azotowy, kwas pikrynowy ….ale o tym w następnym odcinku małego chemika…: )

Poniżej, dla przykładu, wizualizacja usunięcia ciekawej palmy w kształcie kroczącej kaczki, która zagnieździła się na toaletce pokrytej dekoracyjną brzozą karelską.

  • Po wstępnym oczyszczeniu powierzchni nanosimy pędzelkiem wodę utlenioną 15% – tym razem jest to woda utleniona w żelu (zdj.powyżej); doskonale się aplikuje, nie rozlewa się (trzyma się w ryzach…:)) i nie nawilża zbytnio forniru co mogłoby narazić nas na niepotrzebne komplikacje

  • żel nanosimy w miarę grubo tak by szczelnie opatulił plamę. Następnie musimy poczekać kilka minut (czas musimy sobie wyznaczyć sami, nie istnieje bowiem uniwersalny przepis – wszystko zależy od pochodzenia plamy, podłoża, temperatury otoczenia itp…) 

  • po upływie kilku minut ściągamy żel wilgotną szmatką (pamiętamy o rękawiczkach ochronnych) i pozostawiamy do wyschnięcia. Kiedy plama jest już sucha podejmujemy decyzję czy żel zaaplikować jeszcze raz .  Czasami potrzebna jest kilkukrotna aplikacja – za każdym razem zmywamy żel wilgotną szmatką i czekamy do wyschnięcia. Nasza kaczka na brzozie ustąpiła za pierwszym razem……: )

Podobne kroki wykonujemy w przypadku kwasu szczawiowego z tą tylko różnicą, że nie występuje on w postaci żelu. Dla przykładu fragment bukowego oparcia od giętego krzesła, z którego przy pomocy kwasu szczawiowego udało się wybawić ciemne, często występujące właśnie na tym gatunku, zasinienia

Uwagi:

  • nie ma idealnego przepisu na pozbycie się zabrudzeń, często znikają one podczas standardowego procesu zdejmowania starych powłok polegającego na myciu alkoholem, czyszczeniu specjalistycznymi zmywaczami czy szlifowaniu/cyklinowaniu drewnianej powierzchni mebla
  • pamietajmy, że wywabianie plam ma bezpośredni związek z wybielaniem/rozjaśnianiem powierzchni drewna – bardzo ważne jest więc znalezienie złotego środka, który pozwoli pozbyć się wizualnie plamy, ale nie rozjaśni drewna na tyle by późniejsze zabiegi (bejcowanie, olejowanie, politurowanie, woskowanie  czy co tam sobie jeszcze wymyślimy ) pozwoliły nam na uzyskanie spójnego i w miarę jednolitego wybarwienia na całej powierzchni; potrzebne jest tu duże doświadczenie i wiele prób, ale efekty potrafią być spektakularne
  • pamiętajmy o ‚wrażliwych’ gatunkach, które z uwagi na swoją budowę mogą wejść w reakcję z aplikowaną chemią; dla pewności dobrze jest zrobić próbę w mniej widocznym miejscu
  • pamiętajmy o neutralizowaniu wybielanego miejsca wodą z szarym mydłem lub przy pomocy octu
  • uważajmy na odspojoną okleinę, ta bowiem pod wpływem kontaktu z płynem będzie miała tendencję do powstawania, ważne więc by jej nie uszkodzić/naderwać; przy niewielkich odspojeniach staram się mimo wszystko najpierw wybawić plamę a dopiero po tym zabiegu, gdy powierzchnia dobrze wyschnie, całość porządnie na nowo skleić i ustabilizować przy pomocy kleju i zacisków


19 komentarzy »

  1. kaska pisze:

    Witam
    Dziekuje za wpis, jak zawsze przydatny i przystepny! A czym wywabic plamy- zacieki po metalu? (konkretnie wkretach zelaznych)

    Pozdrawiam
    Kaska

    • Aneta pisze:

      Dzień dobry,
      sprawdza mi się w takich przypadkach kwas szczawiowy, przy buczynie i brzozie był mi skuteczny, z drewnem dębowym może sobie nie poradzić, ale proszę spróbować:)
      pozdrawiam,
      Aneta

  2. Iza pisze:

    Dzień dobry, czy można Panią prosić o radę? mam do umycia/wyczyszczenia drewniany parkiet. Prawdopodobnie lata temu był lakierowany, teraz chciałabym go wyszorować i czymś zabezpieczyć. Niby prozaiczna rzecz a nie wiem co byłoby najlepsze? Plamy spróbuję potraktować wodą utlenioną, tak jak Pani radzi. Zastanawiam się również nad jakimś środkiem/pastą którą mogłabym nałożyć żeby uzyskać efekt odświeżenia podłogi. Czy może Pani coś polecić? Załączam zdjęcie fragmentu podłogi. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję wspaniałej pracy, o której można poczytać na blogu.

    • aneta pisze:

      Dzień Dobry
      Do parkietu polecałabym wypożyczyć cykliniarkę, praca nią nie jest jakoś bardzo skomplikowana a efekty szybkie i zadowalające. Potem dopiero zabrać się za ewentualne plamy i dopiero wtedy pokryć parkiet olejowoskiem (np. Borma bądź Osmo).
      pozdrawiam
      Aneta

  3. Justyna pisze:

    Dzień dobry, chciałabym prosić o poradę dotyczaca doczyszczenia forniru. Po zdjęciu resztek lakieru za pomocą chemii i cykliny oraz rozpuszczalnika ftalowo karbamidowego i wełny na fornirze pozostały ciemne ślady. Jak się tego pozbyć? Chciałabym pozostawić jasny kolor forniru, ale boje się że lakier jeszcze bardziej uwidoczni te „zabrudzenia”. Dziękuję i pozdrawiam:)

    • aneta pisze:

      Dzień Dobry
      Proszę spróbować przetrzeć powierzchnię jak i ranty papierem 240 lub nawet 320 założonym na klocek z filcem a następnie przetrzeć wszystko spirytusem w celu odtłuszczenia powierzchni. Niestety na zdjęciu nie widać jakiego charakteru są zaplamienia ale wyglądają jak niedoczyszczone powierzchnie.
      pozdrawiam
      aneta

  4. Piotr pisze:

    Dzień dobry Pani Aneto,
    mam pytanie odnośnie sposobu pozbycia się plamy na stole po gorącym dzbanku. Stół jest dębowy, był zabezpieczony olejowoskiem Osmo jedwabisty połysk 3032. Którą z opisanych metod zastosować by pozbyć się jasnego kółka ze stołu?
    Pozdrawiam

    • aneta pisze:

      Dzień Dobry
      w celu pozbycia się kółka po dzbanku radziłabym zmatować powierzchnię stołu papierem 240 lub 320 że szczególnym uwzględnieniem tego uszkodzonego miejsca (tam może być potrzebne głębsze przetarcie papierem) a następnie naniesienie tamponem wierzchniej warstwy tegoż olejowosku. Po 24 godzinach wysychania stół powinien nadawać się już do użycia.
      pozdrawiam
      Aneta

      • Karol pisze:

        Pani Aneto. Super wpis, kompendium w pigułce, nic tylko próbować. Mam obecnie thoneta na tapecie i po oczyszczeniu siedziska chemia nie wyglada to mino wszystko najlepiej. Czy tu sprawdziłby się któryś z opisanych środków?

        • aneta pisze:

          Dzień Dobry
          Proszę zajrzeć do tych 2 wpisów http://starychmebliczar.pl/2014/10/16/zele-do-czyszczenia-drewna/#more-6338 i http://starychmebliczar.pl/2017/06/20/jak-odnowic-bukowe-krzeslo/. Ja bym powalczyła jeszcze zmywaczem i wełną stalową , poza tym warto spróbować też terpentyny i spirytusu. Pomocna będzie wełna stalowa 000, szczoteczka mosiężna i nylonowa.
          pozdrawiam
          Aneta

          • Karol pisze:

            Dziękuje za odpowiedz, artykuły znam doskonale😉 zmywacz i wełna stalowa poszła już z 5 razy, również czyściłem spirytusem 96% i wełna. Niewiele już się zmienia, sklejka wyglada na mocno zużyta choć jest zdrowa i stabilna. No nic, popróbuje jeszcze ze spirytusem więcej i najwyżej delikatnie woda utleniona podziałam i zobaczę czy będzie coś pomagać. Taka zwykła domowa może coś pomoc?

          • Aneta pisze:

            Taka domowa jest troszkę jednak za słaba, ma zazwyczaj 3%… z wełną i alko też bym uważała, bo wierzchnia okleina może zacząć sinieć/szarzeć; proszę może spróbować przemyć kwasem szczawiowym w proporcji 1(kwas):10(woda) – dobrze się sprawdza przy buczenie i zasinieniach od śrub, ew wodą utlenioną, ale o wyższym stężeniu 10-15%
            pozdrawiam,
            Aneta

  5. Agency pisze:

    piękny stół, widać na nim całą historię

  6. Barbara pisze:

    Dzień dobry,
    świetny wykład, dziękuję.
    Mój problem to pozostawiona na (chyba sosnowym) parapecie czerwona świeca przeciw komarom, średnica 10 cm. Swieciło śłońce, z metalowej oprawy wypłynął częściowo wosk, barwiąc drewno na czerwono. Możliwe, że „fachowcy” polakierowali go tylko raz. Jest bezbarwny mat.
    Bardzo proszę o radę.
    Pozdrawiam serdecznie

    • aneta pisze:

      Dzień Dobry,
      Proszę spróbować przetrzeć miejsce zalane wełną stalową 000 tak aby dostać się do surowego drewna. Może też pomóc przetarcie terpentyną na szmatce.
      pozdrawiam
      Aneta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × three =