Dębowa szafeczka ze skrytką
Jakiś czas temu opisywałam meble typu sekretera – sprzęty zazwyczaj bardzo stylowe, prestiżowe i mocno dekoracyjne, imponujące swoją formą oraz słynące z wymyślnie zamaskowanych w swojej konstrukcji szufladek i schowków.
Okazuje się jednak, że nie tylko bogate w wykończenia meble, projektowane w dużych i słynnych warsztatach były ciekawie wykonywane, czego przykładem jest bezstylowa, dębowa szafeczka, która trafiła do naszej Pracowni.
Wiekowy mebelek, wykonany zapewne w niewielkim, polskim zakładzie stolarskim na początku XXw., będący kiedyś posagowym sprzętem babci obecnej właścicielki (samej już z resztą na emeryturze), nigdy nie był poddany jakimkolwiek zabiegom konserwacyjnym czy renowacyjnym. Trafił więc do naszej Pracowni w dość mocno podniszczonym, ale oryginalnym stanie, naruszonym tylko zębem czasu…
Przygotowując szafeczkę do prac stolarskich i rozbierając ją na elementy natrafiłam na sprytnie ukrytą w konstrukcji przeszklonej nadstawki szufladkę, pełniącą zapewne przez lata niepozorny schowek na drobiazgi. Sądząc po sporej warstwie kurzu i patyny na drewnie, szufladka-skrytka przez długie lata nie była otwierana. W jej wnętrzu natrafiliśmy na 'skarby’ nieżyjącej już pierwszej właścicielki m.in. zagubiony przed laty srebrny medalik z Pierwszej Komunii Św. pamiętający jeszcze lata wojny.
Tak miłej niespodzianki jeszcze przed wizualną metamorfozą szafeczki, nikt się nie spodziewał, zwłaszcza sami właściciele, którzy jeszcze bardziej związali się z odziedziczonym mebelkiem. Ja natomiast utwierdziłam się w przekonaniu, że nie tylko eleganckie i projektowe meble, ale także te bezstylowe, małe i okazjonalne, mogą kryć swoje tajemnice. Historia dębowej szafeczki po przeszło dziewięćdziesięciu latach została na nowo ożywiona.
Rekonstrukcja zniszczonego blatu
Doskonały przykład jak nawet bardzo zniszczony blat można zrekonstruować.
Rozkładany stół w stylu eklektycznym z końca XIXw. w okleinie dębowej (blat i cargi) i drewnie dębowym (nogi i krzyżak). Blat stołu z dekoracyjnie ułożonym fornirem w ramkę, tzw. fryzem, ale niestety dość mocno zniszczony, z licznymi odparzeniami i ubytkami forniru. Co w takiej sytuacji?
Można poddać go bardzo gruntownej renowacji, próbować uzupełnić braki, porobić wstawki i podkleić bardzo licznie powstałe kisznery (czyli pęcherzyki z podniesionym fornirem), ale gwarancji co do pozytywnego efektu z pewnością nie będziemy mieli, bo pod bejcą, woskiem czy politurą uwidocznią się duże okaleczenia stołu. Nowe wstawki forniru – nawet dokładnie ułożone i dobrane pod kontem usłojenia – nie wpasują się idealnie i będą się wyróżniać.
Jeśli mebel nie jest obiektem muzealnym, nie przedstawia wartości historycznych, nie jest zdobiony intarsjami czy inkrustacjami (a w tym przypadku tak właśnie jest), a do tego jest wykonany z klasycznej okleiny dębowej (nie ze szlachetnego gatunku drewna typu mahoń, palisander czy heban), to nie ma sensu ratować bardzo zniszczonych fragmentów. Koszta wykonania całego elementu od nowa będą podobne do kosztów roboczogodzin jakie konserwator musiałby poświęć na reperowanie sprzętu. Nawet wiekowy mebel, zwłaszcza jadalniany stół, ma być sprzętem praktycznym, dlatego też lepiej jest zrobić cały blat od nowa i mieć gwarancję jego stabilności i funkcjonalności. Warunkiem fachowej renowacji mebla musi być jednak odwzorowanie blatu 1:1 z oryginałem. Finalnie stół (czy jakikolwiek inny mebel) musi mieć zachowany taki sam kształt, wymiar, oblistwowanie a przede wszystkim układ forniru na blacie, jak przed konserwacją. Oczywiście, zawsze jest lepiej gdy nasz mebel nie będzie nosił śladów współczesnych rekonstrukcji, ale w sytuacji gdy chcemy ratować nasz bardzo zniszczony 'zabytek’ wymiana większych elementów będzie niezbędna. Warto robić to przy pomocy profesjonalistów od renowacji mebli, w innym przypadku wiekowy mebel nie będzie niczym innym jak zniszczonym i bezwartościowym gratem.
PRASKIE SKARBY XIX-wiecznej ARCHITEKTURY
Ciąg dalszy moich odkryć na warszawskiej Starej Pradze… Oryginalne futryny drzwi wejściowych, rozety, poręcze, tralki i gzymsy na klatkach schodowych. Wszystko to, o czym współczesne wnętrza i ich projektanci mogą tylko pomarzyć. Oczywiście do skopiowania czy odtworzenia, ale za olbrzymie pieniądze, choć i te nie dadzą nam tak naturalnie wysezonowan Piękne toczenia i snycerka, które mimo fatalnego stanu na pierwszy rzut oka (warstwy farby i ogromne ilości brudu), zachowały się w naprawdę dobrym stanie. Drewno, mimo iż w wielu miejscach jest mocno powycierane (co jednak uważam dodaje mu jeszcze większej oryginalności), jest bez większych uszkodzeń i zniszczeń. Pozostaje tylko kwestia fachowej renowacji i konserwacji, by zdobne elementy wnętrza zyskały nowe życie.
Art Deco. Całość.
Moja najnowsza zdobycz – kompleksowe kompendium wiedzy dla miłośników Art Deco. Pięknie wydane (w nakładzie 1500 egzemplarzy), z mnóstwem zdjęć i informacji (ponad 500 stron). Album idealny na długie, jesienno-zimowe wieczory…
Art Deco. Całość. Szczegółowy przewodnik po sztuce dekoracyjnej lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku.
Autor: Alastair Duncan
Wydawnictwo: UNIVERSITAS
Kraków 2012
Styl Ludwik Filip
’Ludwiki’ – nazywane od imion panujących we Francji królów – to potoczne określenie stylów we wnętrzach i meblach od baroku po romantyzm (XVI w.-XIX w.). Często określane są stylami królewskimi lub pałacowymi. Mamy więc w sztuce trzech Ludwików i jednego Filipa: bardzo okazałego i wytwornego Ludwika XIV (wczesny barok), dekoracyjnego i subtelnego Ludwika XV (późny barok), prostego i lekkiego Ludwika XVI (klasycyzm) oraz eklektycznego Ludwika Filipa (romantyzm).
Styl Ludwika Filipa powrócił do rokoka, stąd też zamiennie określany jest stylem neorokokowym. Zaliczany jest do XIX-wiecznego historyzmu, czyli okresu w którym nawiązywano do dawnych epok. Nie jest więc sam w sobie nowym kierunkiem w sztuce, bo nie wprowadził nic innowacyjnego a jedynie odnowił stare i znane formy oraz wzorce.















