Secesja w literaturze
Mój domowy księgozbiór raz po raz powiększa się o kolejną pozycję i choć staram się rozsądnie podchodzić do tematu zakupu ‚nowych’ książek (z racji ograniczonej przestrzeni), to jednak są takie tytuły, które po prostu muszę mieć na półce i już:) I przyznaję od razu, że większości tych tytułów wcześniej nie znam, to one same (zupełnie przypadkowo:) mnie znajdują i zachęcają do kupna:)
Najbardziej lubię zdobywać egzemplarze wydane przed laty i teraz upolowane w antykwariacie. Antykwariat to dla mnie z resztą kolejne magiczne miejsce – zaraz po muzeum i palmiarni, w którym mogłabym spędzić resztę swojego życia:) Zdecydowanie popieram dawanie ‚używanym’ książkom drugiego i kolejnego życia. Treść i wiedza w nich zawarta jest dla mnie nieoceniona.
Od paru dni segreguję i porządkuję swoje książki, stąd postanowiłam pokazać tytuły – w takich zbiorowych zestawieniach – po które z przyjemnością sięgam, czytam, nieustająco gdzieś tam cały czas przeglądam i z których czerpię inspirację. Szerokopojęta historia sztuki, rzemiosło czy tematy związane z renowacją, konserwacją i odnawianiem mebli dawnych to literatura tematu, którą można czytać bez końca, odnajdując za każdym razem dawkę nowej wiedzy. Takie klasyki nie do przeczytania, które nigdy się nie nudzą:)
Dziś zatem o secesji & art nouveau, czyli popularnej sztuce bell epoque i fin de siecle (końca wieku). Książek mam łącznie 12 sztuk: osiem prezentowanych poniżej i cztery, które ostały się w pracy – dwie z nich dotyczą architektury lwowskiej i malarstwa epoki, dwie pozostałe to „Secesja. Sztuka i życie” aut. Petr Wittlich oraz prezentowana już wcześniej na blogu „Secesja. Przewodnik dla kolekcjonera” aut. Anny Szkurłat.

I na początek trudne pytanie – którą pozycję wybrać?… (więcej…)
Wykłady w Muzeum Warszawskiej Pragi
Pomysł by zorganizować cykl wykładów o meblach dawnych, historii rzemiosła stolarskiego czy szerokopojętej sztuce renowacji chodził już za mną od paru lat. W międzyczasie miałam co prawda okazję poprowadzić pojedyncze prezentacje w Gdańsku, Poznaniu oraz Warszawie, ale one zawsze ograniczały się tylko do jednego tematu, niedosyt więc pozostawał…
Na weekendowych warsztatach rozmawiam z uczestnikami dużo, ale to przede wszystkim zajęcia praktyczne, więc często nie ma czasu, by dłużej przedyskutować jakiś wątek, zwłaszcza dotyczący historii stylów, bo meble przyniesione do odnowienia się niecierpliwią:) Planowałam zorganizować wieczorne spotkania w naszej Galerii&Pracowni, by w otoczeniu dawnych mebli z którymi na co dzień pracuję, poprowadzić rozmowy o historii dawnych sprzętów… ale logistycznie, z racji niewielkich pomieszczeń okazało się to dość trudne, a same spotkania musiałyby być wtedy kameralne i w bardzo wąskim gronie.
I tak zrodził się pomysł, by przenieść takie wykłady do sąsiadującego z Galerią Muzeum Warszawskiej Pragi, w którym to wiosną zeszłego roku powstała Pracownia Rzemieślnicza prezentująca praskich rzemieślników oraz ich dawne fachy. Z Muzeum znam się od samego początku działalności, obserwowałam remont i modernizację kamienicy przy Targowej, kibicowałam pierwszym imprezom i inicjatywom, które od samego zresztą początku były skierowane w stronę praskich pracowni oraz warszawskich warsztatów i zakładów czeladniczych (sama brałam udział już w kilku). Miejsce więc idealne a życzliwość i organizacyjna pomoc p.Katarzyny Chudyńskiej-Szuchnik z muzealnego zespołu (kuratorki programu 'Projektowanie oparte na rzemiośle’ oraz 'Edukacyjnej Pracowni Rzemieślniczej’ oraz autorki książki „Zręczni. Historie z warszawskich Pracowni i Warsztatów”) nieocenione .

Finalnie odbyły się cztery wykłady – co dwa tygodnie, we wtorkowe wieczory w godz. 18.00-20.00. Wszystkie w ramach cyklu „Pracownia Rzemieślnicza” w Muzeum Warszawskiej Pragi przy ul.Targowej 50/52.

Z wizytą w krakowskich dawnych wnętrzach
Co tu dużo pisać – uwielbiam chodzić po muzeach. I przeglądać się w meblach oraz przedmiotach z minionych epok. Muzea w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Płocku czy Wrocławiu to miejsca, do których bardzo lubię wracać. I choć stałe wystawy znam już niemal na pamięć, to i tak za każdym razem odkrywam coś nowego i fascynującego. Jakiś drobny detal, fragment mebla czy niedostrzeżoną do tej pory jego funkcję. Bardzo cenię sobie też regionalne skanseny, parki etnograficzne, dworki i pałace – Nieborów, Ciechanowiec, Otwock Wielki, Łowicz, Żelazowa Wola… Powtarzam to z resztą od dawna, że oglądanie muzealnych wystaw czy ekspozycji to doskonała nauka historii sztuki, wnętrz i stylów w meblarstwie. Oprócz literatury to dla mnie obowiązkowy element edukacji:)
Choć z racji licznych codziennych obowiązków, czasu na muzealne wycieczki nie mam za wiele, to staram się przy okazji wyjazdów z Warszawy, odwiedzić choć jedno 'historyczne’ miejsce. Tak też było podczas świątecznego wielkanocnego weekendu na Wybrzeżu, kiedy to w drodze powrotnej zajrzałam do pięknych wnętrz na gdańskim Dworze Artusa (Muzeum Gdańska) i do niezmiennie fascynującego mnie Domu Uphagena. Podobnie było w majówkowy weekend, przy ekspresowej wizycie w Krakowie. W zeszłym roku zatraciłam się na długie godziny we wnętrzach Domu Józefa Mehoffera, tym razem postanowiłam zajrzeć do dwóch oddziałów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.
Choć czasu miałam mało, to udało mi się zajrzeć do sielankowych wnętrz Domu Zwierzynieckiego (i poznać rezydującego tam cudownego kota Włodka, pierwszego z krakowskich 'kustoszy’) oraz do wyjątkowej Kamienicy Hipolitów, gdzie nadzór nad zbiorami pełni drugi koci muzealnik – Hipolit:)
Kiedy Kraków tętnił majówkowym życiem i wypełniony był po brzegi turystami, ja spacerowałam po muzealnych salach zupełnie sama. Bez tłumów, choć za oknem słyszałam bardzo głośny gwar…


Najpierw zajrzałam (przemierzając spacerem całe krakowskie Błonia) do Domu Zwierzynieckiego, gdzie w spokoju i zupełnej swobodzie obejrzałam niewielką wystawę prezentującą skromny wystój mieszkania podmiejskiego z przełomu XIX/XX wieku… By potem, na tyłach kamienicy, w sielankowym zielonym ogrodzie, na spokojnie porozmawiać z panią i panem z obsługi, głaszcząc przy tym rozleniwionego puchatego kota Włodka, niekwestionowanego gwiazdora muzealnych wnętrz. Cudne chwile i cudne rozmowy z gospodarzami tego miejsca. (więcej…)
Warsztaty (lipiec 2019)
Warsztaty, które prowadzę już piąty rok, to nie ’nauka renowacji mebla w dwa dni’, ale zajęcia na których chcę pokazać cały przebieg niezbędnych&koniecznych prac i przede wszystkim efekt końcowy jaki można osiągnąć (bo wtedy jest największa frajda z własnej, wielogodzinnej pracy:).
I choć czasu na taką weekendową czy popołudniową renowację jest mało (trzeba uwijać się jak mrówka a ja staję czasem na głowie:), to zależy mi by, każdy dostrzegł, że dobrze wypracowany mebel, robiony dokładnie i na spokojnie, odwdzięczy się nam ładnym efektem końcowym. Bo renowacja to nie wyścig z czasem, ale najczęściej ze swoją cierpliwością.

Zapraszam na Warsztaty:
- zajęcia weekendowe lub popołudniowe z podstaw klasycznej renowacji mebli są dedykowane dla wszystkich osób lubiących pracę z drewnem, bez względu ew doświadczenie związane z odnawianiem mebli. Uczestnik warsztatów przychodzi na zajęcia ze swoim meblem, który powinien być niewielkich rozmiarów (ograniczenia czasowe i przestrzenne) typu krzesło, fotelik, stolik, półka, szafka nocna
Stolik z lat 60-tych XXw. w nowym wydaniu
Zamiast na śmietnik trafił w moje ręce. Niewielkich rozmiarów stolik z lat 60/70-tych XXw. produkcji polskiej, przeznaczony pod telefon lub sprzęt rtv. Blat główny wykonany z płyty wiórowej fornirowanej okleiną orzechową (zamiennie bywał w wersji z użyciem okleiny mahoniowej sapeli tzw. 'pasiaka’), półka wykonana ze sklejki oklinowanej orzechem, reszta szkieletowej konstrukcji – tj. skrzynia i nogi – z drewna sosnowego i brzozowego, okleinowanego również orzechem. Listewki barwione na czarno wykonane z również z brzozy, podobnie jak skrzynia szuflady.
Stolik niestety nie posiadał zachowanej fabrycznej etykiety (ta zazwyczaj widnieje na lewej stronie dolnej półki, ew spodniej części szuflady), ale podobne egzemplarze produkowały m.in. Zakłady Obróbki Drewna w Rawiczu, Bydgoszczy czy Olsztynie. Były też wersje z obrotowym głównym blatem – w moim nic się nie obraca, jest za to jednak wspomniana, niewielka szuflada. Fabryczne wykończenie tego typu stolików to twardy, poliestrowy lakier na wysoki lub pół wysoki połysk.


