Kategoria: Renowacja i pielęgnacja

Stare radio 'AGA’

Odbiornik typu 'Aga’ to pierwsze radio produkowane na większą skalę w powojennej Polsce na zakupionej w 1946 roku szwedzkiej licencji. W 1947 roku jego produkcję rozpoczęły zakłady DIORA w Dzierżonowie a następnie, w roku 1951 produkcja została przeniesiona do nowych Zakładów Radiowych M. Kasprzaka – ZRK w Warszawie. Również kilka tysięcy oryginalnych sztuk modeli Aga zostało sprowadzonych ze Szwecji, ale sprzedawane były one ściśle wg rozdzielnika a przydział na ich zakup dostawali aktywiści partyjni, przodownicy pracy, wyróżniające się szkoły, świetlice i zakłady pracy. Użytkownicy indywidualni musieli się zadowolić modelami wyprodukowanymi już u nas w kraju.

Radioodbiornik AGA jak na tamte lata był bardzo nowoczesny. Cechowała go nie tylko wysoka, skandynawska jakość, ale przede wszystkim przepiękna, klasyczna art-decowska stylistyka lat 30-tych połączona z ergonomią obsługi, o czym świadczy chociażby skala odbiornika umieszczona pod odpowiednim kątem do obsługującego. Modele zaopatrzone były w głośnik z elektromagnesem, wejście gramofonowe, wyjście na dodatkowy głośnik i antenę.

Mój egzemplarz zachowany był w oryginalnym stanie, w pełni kompletny i bez większych uszkodzeń (łącznie z oryginalnym materiałem i działającą, podświetlaną skalą). Wykonany w sosnowej skrzynce okleinowanej fornirem orzechowym z dekoracyjną żyłką po bokach, ma na ściance czołowej dodatkową, malowniczą siatkę. Wyprodukowany został w warszawskich zakładach Kasprzaka na początku lat 50-tych XXw.

radio AGA stan przed renowacjąradio AGA w skrzynce z drewna sosnowego okleinowanego orzechem - stan przed renowacją

Read the rest

czytaj dalej...

Renowacja krzesełek w typie Thonet

Niewielkich rozmiarów gięte krzesła z lat 20/30-tych XXw. wykonane z drewna bukowego, zachowane w oryginalnym stanie, niestety bez stempli czy innych sygnatur, które mogłyby pomóc określić ich producenta. Meble uniwersalne i niezmiennie popularne, produkowane przez cały XXw. seryjnie (w tysiącach egzemplarzy), spotykane więc dość często we wnętrzach, galeriach czy na giełdach staroci. Z uwagi na specyficzną technologię ich produkcji, czyli gięcie elementów drewna pod parą, należy jednak unikać kupna egzemplarzy, które są mocno porozsychane i popękane. Sklejenie na nowo giętych konstrukcji bywa bowiem dość trudne a często wręcz niemożliwe. Nasze krzesełka (3 szt.), zanim na nowo odzyskają swoją funkcję, muszą przejść pełną renowację.

Oto etapy prac:

– rozkręcenie krzesełek na elementy (niemal cała konstrukcja, jak to w tego typu giętych meblach, jest oryginalnie skręcana śrubami i mocowana na wkręty)

– usunięcie z drewna starych powłok politury/lakieru za pomocą specjalistycznego żelu (np.Scansol) i grubej waty metalowej

– czyszczenie i szlifowanie – w tym przypadku, z uwagi na obłe, małe płaszczyzny, wszystko trzeba wykonać ręcznie za pomocą klocka i papieru ściernego (gradacja 180-240)

– klejenie/wzmacnianie/skręcenie konstrukcji

– bejcowanie drewna – jeśli chcemy zmienić naturalny kolor drewna

– politurowanie drewna

– wycięcie ze arkusza sklejki okrągłego podkładu pod siedzisko

– prace tapicerskie

Z uwagi na masywną konstrukcję krzesełek – lite drewno bez użycia forniru (wyjątek stanowi deszczułka oparcia -w formie wachlarza- wykonana ze sklejki), większość prac możemy wykonać sami (szablon pod siedzisko może zrobić tapicer). Wszystkie produkty potrzebne do prac: zmywacz do powłok, wełnę metalową, papier ścierny, cyklinę lub skrobak, klej stolarski, bejcę w wybranym kolorze, politurę itp., bez większego problemu kupimy z dużych marketach budowlanych, sklepach dla konserwatorów i plastyków lub np. przez internet.

Choć krzesła są niemal w całości skręcane na śruby to przy klejeniu konstrukcji przydałyby się tylko ściski stolarskie (lub pasy), dzięki którym solidniej dociśniemy i skleimy dekoracyjną listewkę w oparciu lub jak w przypadku naszych modeli, popękaną ramkę siedziska. Jest to dość ważna czynność, ponieważ uszkodzone, gięte pod parą drewno, bez mocnego zaciśnięcia raczej nie wróci na swoje miejsce i tym samym się trwale nie połączy (siła prężenia będzie zbyt duża). Reszta konstrukcji (nogi i obręcz) wymaga tylko ponownego skręcenia, bo oryginalnie – jak to w Thonetach, jest mocowana na śruby.

etapy prac przy renowacji krzesełek

Renowacja zakończona. Krzesełka zyskały nowy kolor oraz politurę (drewno bukowe zabejcowane zostało na kolor ciemnego orzecha), na koniec wykonana została nowa tapicerka pokryta zielonym suknem (oryginalne sklejka która wypełniała siedzisko niestety się nie zachowała). Oto efekty:)

Read the rest

czytaj dalej...

Rekonstrukcja zniszczonego blatu

Doskonały przykład jak nawet bardzo zniszczony blat można zrekonstruować.

Rozkładany stół w stylu eklektycznym z końca XIXw. w okleinie dębowej (blat i cargi) i drewnie dębowym (nogi i krzyżak). Blat stołu z dekoracyjnie ułożonym fornirem w ramkę, tzw. fryzem, ale niestety dość mocno zniszczony, z licznymi odparzeniami i ubytkami forniru. Co w takiej sytuacji?

Można poddać go bardzo gruntownej renowacji, próbować uzupełnić braki, porobić wstawki i podkleić bardzo licznie powstałe kisznery (czyli pęcherzyki z podniesionym fornirem), ale gwarancji co do pozytywnego efektu z pewnością nie będziemy mieli, bo pod bejcą, woskiem czy politurą uwidocznią się duże okaleczenia stołu. Nowe wstawki forniru – nawet dokładnie ułożone i dobrane pod kontem usłojenia – nie wpasują się idealnie i będą się wyróżniać.

Jeśli mebel nie jest obiektem muzealnym, nie przedstawia wartości historycznych, nie jest zdobiony intarsjami czy inkrustacjami (a w tym przypadku tak właśnie jest), a do tego jest wykonany z klasycznej okleiny dębowej (nie ze szlachetnego gatunku drewna typu mahoń, palisander czy heban), to nie ma sensu ratować bardzo zniszczonych fragmentów. Koszta wykonania całego elementu od nowa będą podobne do kosztów roboczogodzin jakie konserwator musiałby poświęć na reperowanie sprzętu. Nawet wiekowy mebel, zwłaszcza jadalniany stół, ma być sprzętem praktycznym, dlatego też lepiej jest zrobić cały blat od nowa i mieć gwarancję jego stabilności i funkcjonalności. Warunkiem fachowej renowacji mebla musi być jednak odwzorowanie blatu 1:1 z oryginałem. Finalnie stół (czy jakikolwiek inny mebel) musi mieć zachowany taki sam kształt, wymiar, oblistwowanie a przede wszystkim układ forniru na blacie, jak przed konserwacją. Oczywiście, zawsze jest lepiej gdy nasz mebel nie będzie nosił śladów współczesnych rekonstrukcji, ale w sytuacji gdy chcemy ratować nasz bardzo zniszczony 'zabytek’ wymiana większych elementów będzie niezbędna. Warto robić to przy pomocy profesjonalistów od renowacji mebli, w innym przypadku wiekowy mebel nie będzie niczym innym jak zniszczonym i bezwartościowym gratem.

Read the rest

czytaj dalej...

Fornirowanie – etapy prac

Fornirowanie, tak jak politurowanie, wymaga nie tylko wiedzy z zakresu samej renowacji mebli dawnych, ale przede wszystkim musi być wsparte dużym doświadczeniem i pełną znajomością dawnych technik stolarskich. Dwa przykłady: blat od rozkładanego dębowego stołu z okresu międzywojennego, który z uwagi na duże przetarcia i zniszczenia wymagał wymiany całej okleiny oraz blat bukowego stolika  – na ich przykładzie postaram się zobrazować etapy procesu fornirowania.

    1. Zaczynamy od przygotowania okleinowanej powierzchni oraz forniru (w tym przypadku dębowego). Fornir trzeba dociąć na odpowiednie pasy (chyba, że powierzchnia blatu jest nie duża i przyklejamy tylko jeden liść) i najlepiej dzień wcześniej namoczyć. Dzięki temu stanie się on bardziej plastyczny (nie będzie się kruszył/pękał) i łatwiej będzie przylegał do klejonej powierzchni. Uwaga: moczenie, z bardziej zwilżanie forniru stosuje się tylko przy klejeniu klejem naturalnym  glutynowym – skórnym lub kostnym. Jeśli planujemy kłaść  fornir  na  klej  biały   polioctanowinylowy  lub  któryś  z  klejów kontaktowych  to  liście  okleiny  muszą  pozostać  suche.
    2. Powierzchnię blatu należy wyrównać – poszpachlować i poflekować wszelkie wyrwy, sęki i ubytki – np szpachlą zrobioną z kleju glutynowego i kredy bolońskiej – a następnie zcanować, czyli podrapać strugiem-drapakiem, dzięki czemu na powierzchni powstaną drobne rowki, które zwiększą powierzchnię klejenia (można to też zrobić drobną piłą-brzeszczotem, tarnikiem lub ostrym papierem ściernym). Jeżeli zachowane będą jeszcze fragmenty starego forniru, należy go zdjąć np. odparzając gorącym żelazkiem. Pomocne jest rozrysowanie i zwymiarowanie powierzchni klejonej, tak by wyznaczyć równo wszystkie linie połączeń. Znaczymy sobie ołówkiem również poszczególne liście forniru, tak by nie pomylić ich rozłożenia. przygotowanie i rozplanowanie jest bardzo istotne. Zwracamy uwagę na prawą i lewą stronę – przy moczeniu – liść forniru wysychając będzie się prężył do góry, co pokaże Nam która strona okleiny lepiej przylgnie do blatu (lewa). Z uwagi na użycie kleju 'na gorąco’ musimy pamiętać, by klejenie wykonywać w miarę sprawnie i nie dopuszczać do wyschnięcia kleju (ważna jest temperatura w pomieszczeniu, musi być ciepło, ale pomieszczenie nie może być przegrzane)
    3. Kolejnym etapem jest zaimpregnowanie powierzchni blatu bardzo rzadkim klejem, tzw lantrynk/lentrynk (nanosimy pędzlem cienką warstwę gorącego kleju), który wzmocni klejoną powierzchnię oraz późniejsze połączenie z przyklejanym fornirem. Nie jest to obowiązkowa czynność, nie przy każdym okleinowaniu jest więc stosowana. Lentrykowanie stosuje się przeważnie przy osłabionych blatach -mocno wiekowych, suchych czy osłabionych oraz trudnych, garbatych i grubych okleinach (np przy przyklejaniu oklein czeczotowych). Po wyschnięciu blat szlifujemy grubym papierem ściernym, by był równy i odpylamy. Całość jest gotowa do fornirowania, możemy zatem kolejno kleić przygotowane i docięte wcześniej liście forniru.
    4. Posmarowany gorącym klejem pierwszy liść forniru trzeba dociskać do powierzchni blatu drewnianym zaokrąglonym klockiem w kształcie klina (tzw. rajklocem). Rajbowanie pozwoli precyzyjnie docisnąć okleiną do blatu i pozbyć się nadmiaru kleju oraz powietrza. Cykliną lub nożem staramy się na bieżąco usuwać wyciśnięty nadmiar kleju. Pomocne jest także przetarcie (przemycie) przyklejonego liścia przy pomocy mokrej, ciepłej szmatki, która zbierze resztki kleju (pamiętamy, że klej glutenowy reaguje na wodę i na ciepło, więc w miarę łatwo daje się zebrać). Pasy forniru klei się na zakładkę i świeżo po naklejeniu, przy pomocy równej listwy i ostrego noża, przycina się je bezpośrednio przez dwa płaty. Dolny i górny odpadek się usuwa i ponownie dociska się klockiem krawędzie, które powinny ładnie i równo się zejść. Wykonanie tej czynności wyjątkowo staranie i dokładnie zaowocuje praktycznie niewidocznym łączeniem liści forniru. Miejsca, linie łączenia się liści forniru musimy ustabilizować poprzez przyklejenie paska taśmy papierowej – do kupienia razem z fornirem. Taka taśm klejąca (nasączona delikatnie klejem tak jak znaczek na listy) przytrzyma forniry na etapie schnięcia, nie pozwoli im się rozsuwać, dzięki czemu nie powstaną przerwy/szczeliny w okleinie.
    5. Obróbkę naddatków rozpoczyna się najwcześniej następnego dnia, przy założeniu, że temperatura w pomieszczeniu jest odpowiednia i klejone powierzchnie zdążyły nam wyschnąć. Tak zafornirowany blat nadaje się do dalszych prac, czyli do szlifowania (co pozwoli usunąć wierzchnią warstwę kleju, papier i wygładzi powierzchni) a w dalszej kolejności do bejcowania (oryginalna część stołu z racji wieku będzie miała zawsze bardziej intensywniejszy odcień, niż kolor świeżo położonego forniru) i finalnego wykańczania politurą lub lakierem.

Blat bukowego stolika z kompletu giętych mebli dziecięcych (okleina bukowa):

Strug zdzierak


Read the rest

czytaj dalej...

Dawne maszyny do szycia

Maszyna do szycia – obowiązkowy sprzęt niemal w każdym przedwojennym gospodarstwie domowym. Najpopularniejsze i najbardziej znane są marki Singer. Co ciekawe, fabryka założona w połowie XIXw. przez największego producenta maszyn do szycia Isaaca Merritta Singera funkcjonuje i produkuje sprzęt do dnia dzisiejszego (siedziba mieści się w USA).

Pierwszy zakład produkcji maszyn Singer (były to lata 50-te XIXw.) mieścił się w 25 metrowym pokoju, a niemal wszystkie części były wykonywane rzemieślniczo, wyłącznie ręcznie, w skromnych warsztatowych warunkach. Stąd też pierwsze sprzęty tej marki były pieruńsko drogie, choć to wcale nie senior rodu Isaac Merritt Singer wynalazł maszynę do szycia.
Dopiero w II połowie XIXw. produkcja maszynowa i wprowadzenie systemu linii produkcyjnej oraz zastosowania części zamiennych (o sporej konkurencji nie wspominając) sprawiły, że sprzęty do szycia zaczęto produkować na masową skalę, przez co ich ceny uległy bardzo dużemu obniżeniu. W roku 1856 #Singer Manufacturing Company wypuściło na rynek amerykański ok 2500 sztuk maszyn, by niecałe 14 lat później, w 1870r. prawie 128 tysięcy… Liczby te pokazują światową skalę rozwoju firmy i ogromną popularność samego sprzętu do szycia…

Wiele maszyn do szycia, dzięki swej solidnej i żeliwnej konstrukcji przetrwało do dziś. Mimo, że od lat nieużywane, spotykane są w bardzo wielu domach. Pomysłów co do ich współczesnego zagospodarowania jest naprawdę wiele. Wszystko zależy od stanu zachowania żeliwnej i dekoracyjnej podstawy, drewnianego blatu oraz samej główki, czyli mechanizmu maszyny. Najczęściej jednak wykorzystywany jest sam dół, z którym można stworzyć ozdobny i użyteczny stolik do holu, salonu czy gabinetu (jako dodatkowy pulpit do pisania). Samo wykończenie blatu (zrobionego najczęściej od nowa), może być np. w wersji klasycznej, czyli naturalne drewno w politurze, w klimacie prowansalskim (malowany i przecierany), w wersji szklanej lub kamiennej. W takiej też formie spotykamy je często w kawiarniach czy restauracjach.… Read the rest

czytaj dalej...

Renowacja fotela eklektycznego cz.1

Tym razem renowacji poddajemy fotel eklektyczny – klasyczny model z epoki kajzerowskiej, pochodzący z Niemiec z lat 1880-1890, ozdobiony charakterystyczną muszlą i kolumienkami, wykonany z litego orzecha (fragmentami fornirowany okleiną orzechową). Konstrukcja mebla kompletna, zachowana w oryginalnym stanie (brak jedynie mosiężnych kółek montowanych w przednich nogach). Tkanina obiciowa wtórna, środek zachowany jednak oryginalnie z konstrukcją na sprężynach i końskim włosiu.

 

Read the rest

czytaj dalej...

Renowacja mebli art deco – koniec prac

Prace zakończone. Wszystko jest już złożone, skręcone i sprawdzone. Meble odzyskały swój dawny blask, świeżość i funkcjonalność. Prezentują się znakomicie…

Bufet

Pomocnik – barek

Prace przy obu meblach, zaczynając od demontażu po końcowe spolerowanie już złożonych elementów, trwały przeszło 4 tygodnie, co dało nam ok 160 roboczo godzin. Z pozoru więc 'prosta i nieskomplikowana’ forma mebli Art Deco na pierwszy rzut oka nie odzwierciedla realnego czasu potrzebnego na ich kompleksowe i gruntowne odrestaurowanie. Zwłaszcza sam etap nakładania politury od którego uzależniony jest pozytywny efekt końcowy, wymaga poświęcenia dość dużej ilości godzin. Powierzchnia drewna która stanowi ozdobę samą w sobie, tym bardziej w meblach Art Deco, gdzie na dużych, gładkich płaszczyznach prezentowane są ozdobne usłojenia szlachetnych gatunków oklein (w tym przypadku orzecha), wymaga idealnego i perfekcyjnego spolerowania. Doliczając do tego etapy prac stolarskich, mamy zobrazowany całościowy proces prezentujący sztukę renowacji mebli dawnych, która z pozoru ciekawa i przyjemna, wiąże się tak naprawdę z  bardzo dużym nakładem ręcznej pracy…

* Z bufetu, z uwagi na wystrój wnętrza w którym mebel stanie, zdjęto nadstawkę (nie została poddana renowacji). W pomocniku zrezygnowano z małej półeczki będącej przedłużeniem części z szufladkami. W obu meblach nie zamontowano uszkodzonych okuć-rączek przy drzwiczkach (które de faco okazały się elementami wtórnymi), pozostawiając tylko oryginalne mosiężne kluczynki i nowo dorobione stylowe klucze.… Read the rest

czytaj dalej...

Renowacja mebli art deco cz.5

Z pary naszych przykładowych mebli, jako pierwszy na warsztat trafił pomocnik-barek. Od niego rozpoczęła się moja seria opisująca poszczególne etapy renowacji (obecnie mebel jest w fazie końcowego składania).

W międzyczasie zaczęto prace przy drugim, większym meblu, czyli bufecie. Zakres renowacji jest praktycznie taki sam jak przy pomocniku,  dlatego bez zbędnego powtarzania zobrazowałam poszczególne etapy w jednym wpisie.

Pierwszą czynnością był demontaż wszelkich możliwych elementów:

Następnie mebel był czyszczony i klejony, wzmocniono jego konstrukcję oraz uzupełniono wszelkie ubytki:

Po pracach stolarskich przyszedł czas na konserwację i wykańczanie samej struktury drewna, czyli najpierw olejowanie…

…a następnie gruntowanie i zacieranie powierzchni politurą szelakową:

Na koniec polerowanie:

Pozostaje składanie i ostateczny przegląd mebla.

Read the rest

czytaj dalej...

Renowacja mebli art deco cz.4

Jesteśmy już w ostatnim i chyba najtrudniejszym etapie renowacji mebla, czyli politurowaniu. Teraz każdy niemal ruch będzie miał decydujący wpływ na efekt końcowy… Wbrew wielu 'legendom’ nie jesteśmy w stanie dokładnie określić czasu wykańczania mebla, czyli tego ile warstw oraz ruchów gąbką będziemy musieli wykonać – sto czy więcej – by powierzchnia drewna stała się idealna. Wszystko zależy od stanu konkretnego mebla oraz politurownika który będzie się zajmował jego polerowaniem.

Tak wypolerowany mebel jest gotowy do składania…

Read the rest

czytaj dalej...

Renowacja mebli art deco cz.3

Kolejną czynnością jest olejowanie drewna, dzięki czemu wydobędziemy jeszcze bardziej intensywniejszy i żywszy kolor jego usłojenia.

Po zaolejowaniu drewna a przed gruntowaniem politurą, retuszowane są wszystkie widoczne jeszcze przebarwienia i przetarcia (zazwyczaj używa się do tego bejcy spirytusowej w odpowiednim kolorze). Czynność taka może być jeszcze powtarzana przy pierwszych warstwach nakładania politury.

Po etapie olejowania i podbarwiania następuję gruntowanie całego mebla politurą szelakową. Pierwsze politurowanie może być wykonane przy użyciu pędzla, wszystkie kolejne warstwy będą nakładane już tylko i wyłącznie za pomocą tamponu.

Read the rest

czytaj dalej...