Książki o historii stołu i historii łóżka
Tym razem chcę polecić i zachęcić do przeczytania dwóch świetnych publikacji autorstwa pani Małgorzaty Korżel-Kraśnej, wybitnej specjalistki w dziedzinie dawnego meblarstwa, wydanych przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu.

Pierwsza z nich „Płaszczyzna porozumienia. Stoły w XVIII i XIX wieku” przedstawia, jak głosi sam tytuł, hisotrię stołu jako mebla który od setek lat na co dzień gości w naszych wnętrzach. Autorka w bardzo ciekawy sposób przybliża nam nie tylko dzieje samego stołu, ale też i historię dawnego meblarstwa, opisuje obyczaje i zmiany jakie towarzyszyły ludziom w urządzaniu domostw. (więcej…)
Wstawki z forniru, czyli uzupełnianie ubytków okleiny w meblu (cz.2)



W końcu znalazłam wymarzony fotel
Intarsjowany XIX-wieczny orzechowy fotel, który latem 2020 roku roku kupiłam sobie w nagrodę po zdanym egzaminie mistrzowskim, po roku pomieszkiwania w domu w końcu wczesną wiosną pojechał do Pracowni…
Długo dojrzewałam do tego, by zacząć go robić. Powód był jak zwykle prozaiczny – kompletny brak czasu, podobnie zresztą jak z dokończeniem (już po 6 miesiącach:) tego wpisu. Bo to, że chciałabym fotel w całości odświeżyć i przetapicerować ze 'skandynawskiej geometrii’ widziałam od samego początku, tak naprawdę jeszcze zanim stał się na dobre moją własnością. Ale inne liczne prace nie dawały mi wolnej przestrzeni, by na spokojnie zająć się swoim wymarzonym, nowo nabytym meblem. Przyznaję, że przez dłuższą chwilę pragnełam nawet, by ktoś to zrobił za mnie – zabrał fotel na warsztat i go ,po prostu ,ładnie odnowił pozostawiając mi tylko wybór tkaniny obiciowej.
Ale wracając do początku. Spotkanie z fotelem, jak i późniejszy jego zakup, był kompletnym przypadkiem… wpadliśmy na siebie latem, na targu staroci na warszawskim Kole. Fotel stał sobie na bazarowym placu pośród wielu innych ładnych dawnych wyrobów, w które wyjątkowo licznie obrodził wtedy targowisko. Taki zupełnie inny, pomieszany stylowo, nieoczywisty. Patrzyliśym się na siebie przez dłuższą chwilę… po głowie przebiegała mi gonitwa myśłi czy mogłabym go mieć, czy jest wygodny i czy pasowałby do mnie… Nie kupiłam fotela, ale zrobiłam mu na pamiątkę kilka zdjęć.



Dopiero kilka tygodni później, kiedy niespodziewanie spotkaliśmy się znowu, i kiedy okazało się, że wciąż szuka nowego domu, podjełam dialog ze sprzedawcą… parę dni później fotel stał u mnie w miszkaniu, ku uciesze mojej i moich pomarańczowych współdomowników:)
Czy wtedy coś zrobiłam z meblem? Poza mocniejszym odkurzeniem tapicerki i odświeżeniem drewna gotowym preparatem ,zupełnie nic. W takim stanie go użytkowałam zbierając siły, by w końcu zawieźć go do Pracowni i zrobić małe co nieco by nabrał charakteru.

„Konkurenci Thoneta”. Nowa książka o meblach giętych
Nowa, bardzo interesujca pozycja w mojej bibliotece, przybliżająca historię produkcji mebli giętych, ale tym razem od strony – jak głosi sam tytuł – konkurentów rodziny Thonet.
Art Déco – wystawa stała w Muzeum Mazowieckim w Płocku

